Jedynie prawda jest ciekawa


Polska i Węgry 1956-2012

30.01.2012

Boże, pobłogosław Węgrów – taką inwokacją, narodowym wyznaniem wiary zaczynają Węgrzy swoją konstytucję, która od 1 stycznia obowiązuje w ich państwie. Węgrzy przypomnieli, że są wolnym dumnym narodem, a ich współczesna tradycja wyrasta z Powstania 1956 roku.

"My, członkowie narodu węgierskiego, na początku nowego tysiąclecia, z odpowiedzialnością za każdego Węgra, wyznajemy co następuje: Jesteśmy dumni, że nasz pierwszy król, święty Stefan przed tysiącem lat osadził węgierskie państwo na trwałych fundamentach, a naszą ojczyznę uczynił częścią chrześcijańskiej Europy. Jesteśmy dumni z naszych przodków, którzy walczyli o przetrwanie naszego kraju, jego wolność i niepodległość. Jesteśmy dumni z powodu wielkich dzieł duchowych Węgrów (…) Szanujemy osiągnięcia naszej historycznej konstytucji oraz Świętą Koronę, która ucieleśnia konstytucyjną ciągłość państwową Węgier i jedność narodu. Nie uznajemy czasowego zawieszenia naszej historycznej konstytucji spowodowanego obcymi najazdami. Odrzucamy przedawnienie nieludzkich zbrodni dokonanych przeciwko narodowi węgierskiemu i jego obywatelom przez rządzące dyktatury: narodowych socjalistów i komunistów. Nie uznajemy prawnej ciągłości komunistycznej „konstytucji” z 1949 roku, która była podstawą reżimu, dlatego ogłaszamy jej nieważność. Zgadzamy się z posłami pierwszego wolnego Zgromadzenia Narodowego, którzy w swojej pierwszej uchwale stwierdzili, że nasza dzisiejsza wolność wyrasta z Powstania 1956 roku" - to credo rozpoczyna węgierską ustawę zasadniczą.

Po latach „gulaszowego socjalizmu”, kiedy Węgrzy utrzymywani byli w letargu pod pozorem dobrobytu przez Janosa Kadara, przyszedł nad Balaton wiatr zmian w 1989 r. Węgrzy obudzili się pod rządami Ferenca Gyurcsányego, kiedy ten socjalistyczny premier przyznał, że kłamał, przedstawiając opinii publicznej fałszywe niemal wszystkie dane o stanie państwa. 7 września 2006 węgierskie radio ujawniło wypowiedź premiera z zamkniętego spotkania partii. Tam w ostrych słowach Gyurcsány przyznaje się  do zakłamywania informacji o stanie węgierskiej gospodarki podczas kampanii wyborczej, z czasu jego rządów i rządów jego partii oraz zapowiada konieczność przeprowadzenia drastycznych reform. 

- Węgry są spisane na straty. Przez cztery lata nie zrobiliśmy nic. Absolutnie nic. Ostatnie półtora roku czy dwa lata były jednym wielkim kłamstwem. Spie… sprawę i to strasznie. Żaden z europejskich krajów nie zrobił tylu głupstw co my – wyznał nieopatrznie socjalistyczny premier, przyznając towarzyszom, że kłamał by wygrać wybory.

Przez Węgry przetoczyła się wówczas fala masowych protestów społecznych, podczas których policja z rozkazu rządzących zaatakowała manifestantów. Przed trzema laty kraj znalazł się na krawędzi ekonomicznego i moralnego upadku, na skutek socjalistycznych rządów ówczesnego premiera Ferenca Gyurcsányego. Nim jego rząd ustąpił 28 lutego 2008 roku w obecności Gyurcsánya i Władimira Putina podpisano na Kremlu kontrowersyjną umowę Gazpromu i koncernu MOL o przeprowadzeniu gazociągu Southstream przez terytorium Węgier.

Straszak na lewicę

Teraz Orban i jego Fidesz wyciągają Węgry z zapaści. Jednak pod naciskiem głównego nurtu Unii Europejskiej, Komisja Europejska zagroziła Węgrom nałożeniem sankcji za łamanie unijnego prawa. To efekt lewicowej ofensywy podjętej na forum europejskim przeciwko węgierskiej drodze do prawa do budowania własnej tożsamości w ramach Europy.  Komisja Europejska już wszczęła procedurę w sprawie potencjalnych naruszeń prawa europejskiego w obszarach niezależności Narodowego Banku Węgier, ochrony danych osobowych i sądownictwa.  Orban naruszył interesy wielkich graczy. Nie zawahał się przed wprowadzeniem podatku bankowego na wielkie banki buszujące na Węgrzech i przed opodatkowaniem największych korporacji. I międzynarodowe korporacje i instytucje bankowe ruszyły do kontrataku.  Nawet były premier Leszek Miller, lider SLD, przestrzegał Donalda Tuska by nie był „adwokatem węgierskiego diabła”. 

Duchowy strażnik Węgier

Nie w smak jest postępowcom wszelkiego autoramentu przywołanie chrześcijańskich korzeni. Tak, jak przez lata chcieli zniszczyć pamięć o tragicznej postaci Kardynała Jozsefa Mindszenty’ego, duchowego strażnika sumienia Węgier. 

"Kardynał Jozsef Mindszenty nie był jedynie mężem stanu. Nawet jeśli wiele jego wystąpień miało wymiar polityczny, to stanowisko zajmowane przezeń wynikało z wiary katolickiej. Dlatego episkopat oficjalnie popiera proces jego wyniesienia do chwały ołtarzy" – w ten sposób Rada Stała Konferencji Episkopatu Węgier uczciła 120. rocznicę urodzin prymasa tego kraju. 

"Przez całe swe życie stał niezłomnie po stronie prawdy, niezależnie od panującego systemu politycznego, i po stronie człowieka" – czytamy w dokumencie węgierskich biskupów, którzy przypomnieli sprzeciw kardynała wobec powojennych wysiedleń Niemców z Węgier i Węgrów z Czechosłowacji. Kardynał protestował też przeciwko niszczeniu religii i kultury, co sprowadziło nań prześladowanie i więzienie.  W 1944 r. naziści go uwięzili m.in. za pomoc udzielaną polskim uchodźcom.  Po zdławieniu wszelkiej opozycji w 1948 r. komunistom na Węgrzech pozostał tylko jeden przeciwnik Kościół. Kardynał Jozsef Mindszenty został aresztowany w … Boże Narodzenie 1948 roku i skazany trzy miesiące później na dożywotnie więzienie. W Polsce aresztowanie prymasa Stefana kardynała Wyszyńskiego nastąpiło nocą z 25 na 26 września 1953 roku.  „Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus” – napisali wówczas polscy biskupi

Na wolność kardynał Mindszenty wyszedł 30 października 1956, uwolniony przez węgierskich powstańców. Kardynał Wyszyński wrócił do stolicy cztery miesiące wcześniej.   Dowódca oddziału, który uwolnił Jozsefa Mindszenty’ego - mjr Antal Pálinkás-Pallavicini, został za to stracony w 1957 roku. Ten oficer wiedział co znaczy honor munduru. Gdy  do Budapesztu weszły tłumiące powstanie wojska sowieckie, prymas Węgier schronił się w ambasadzie amerykańskiej w Budapeszcie, której nie opuścił przez 15 lat.   Zmarł w Mariazell w Austrii 6 maja 1975 r. Zgodnie z życzeniem został pochowany w Esztergom,  jak chciał - „gdy zgasła gwiazda Moskwy” - 3 maja 1991 roku. W 1996 rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

Marsz na rzecz Węgier

W sobotę, 21 stycznia, w Budapeszcie odbyła się demonstracja „Marsz na rzecz Węgier”, w której kilkaset tysięcy osób manifestowało solidarność z Viktorem Orbánem i prowadzoną polityką zachowania suwerenności. Marsz był odpowiedzią na manifestacje zorganizowane przez środowiska socjalistyczne i lewackie. W duchu solidarności z Węgrami demonstracje i pikiety zorganizowano w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku i Łodzi.  Po warszawskiej manifestacji  zebrani wręczyli ambasadorowi „List do przyjaciół Węgrów”.

"Solidarność Polski i Węgier ma długą i niezawodną tradycję. To wspólne dziedzictwo jest naszą siłą i zobowiązaniem." - to fragment listu, pod którym podpisali się uczestnicy warszawskiego wiecu. 

W tym czasie w ogromnej demonstracji poparcia dla premiera Victora Orbana szły setki tysięcy Węgrów, którzy przybyli do Budapesztu z różnych stron kraju. Tego dnia na węgierskich ulicach dominowały zieleń, biel i czerwień. 

Wśród flag węgierskich widoczne były też flagi polskie.  

Reformator po prawicy

- Proszę sobie wyobrazić, że od czasu, kiedy zostałem premierem, parlament węgierski przyjął 365 ustaw, nową konstytucję i ponad 12 ustaw konstytucyjnych o podstawowym znaczeniu. Prowadziliśmy również w tym czasie prezydencję unijną. Takie tempo narusza wiele interesów – gospodarczych i ideologicznych. I właśnie tego dotyczy prawdziwa debata między Węgrami a międzynarodową lewicą – mówił Orban w rozmowie z dziennikarzem Janem Pospieszalskim.

Mając ogromne poparcie w społeczeństwie, rząd Orbana konsekwentnie doprowadził do uchwalenia nowej konstytucji. Tydzień przed Wielkanocą 2011 roku Zgromadzenie Węgier przyjęło ją  po objęciu władzy przez Fidesz. Weszła ona w życie 1 stycznia 2012 roku. 

Premier Węgier Viktor Orbán ma za sobą też pewien polski akcent. Jako studenta prawa w Uniwersytecie im. Loránda Eötvösa swoją pracę magisterską oparł na badaniach "Ruch społeczny wewnątrz systemu politycznego - przykład Polski". Obronił ją w 1987 roku. W marcu 1988 roku był jednym z sygnatariuszy Sieci Wolnych Inicjatyw i zakładał wraz z grupą opozycjonistów  na Wydziale Państwa i Prawa Uniwersytetu Budapeszteńskiego - Związek Młodych Demokratów "Fidesz", który przekształcił się w konserwatywno-chadecką partię.    W powstaniu tego ugrupowania niebagatelną rolę odegrał prof. Wacław Felczak, autor "Historii Węgier", postać niezwykła, podczas II wojny światowej kurier rządu RP, wielokrotnie przybywał na Węgry. Aresztowany w 1947 roku przez komunistów, został skazany na dożywocie. Więzienie opuścił w 1956 roku. Był wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego i pracował naukowo w Budapeszcie.

Sympatie Polaków i Węgrów są naturalne dla tych, którzy czują wspólnotę dziejów.

Trzynaście dni nadziei

W 1956 roku szczególnie związały się losy Polaków i Węgrów w Europie Środkowej, pozostającej od jedenastu lat pod sowiecką dominacją. 

"Żadna z naszych walk wolnościowych nie miała nadziei na zwycięstwo. Zaskakujące jest, ze najmniej szans miała ona  w momencie rozpoczęcia, a wróg był przynajmniej dwudziestokrotnie silniejszy. Zdrowy rozsadek cofnąłby się przed takim przedsięwzięciem. Nasza historia nie uczy logiki. Uczy, to jest w niej pocieszające i wzniosłe, że w życiu narodów sens mają i takie pojęcia jak odwaga, męstwo, przywiązanie do ideałów" – pisał przed laty Gyula Illyes. Te słowa węgierskiego pisarza można też zadedykować Polakom.

Preludium powstania

Jak wielkim przełomem była odważna walka Węgrów, niech świadczy to, co działo się wcześniej, choćby w sferze propagandy. Sfabrykowana charyzma Józefa Salina była jedną z podstaw systemu, który stał się po II wojnie światowej udziałem Europy na wschód od Łaby. Stalin był produktem propagandy zawrotnej w swym zasięgu i przesadzie. Jego portrety były wszechobecne: na wystawach sklepów, nad bramami ogrodów zoologicznych, przedszkoli. Czerwone transparenty głosiły ”Dziękujemy ci Wielki Stalinie za nasze szczęśliwe dzieciństwo”. Gigantyczne pomniki Stalina i plansze portretowe (dzisiaj powiedzielibyśmy bilbordy) wznosiły się na placach setek miast i na szczytach gór. To był „Ojciec narodów”, „Słońce ludzkości”, „Przyjaciel i kontynuator dzieła Wielkiego Lenina”, „Największy geniusz wszystkich czasów i narodów”, „Chorąży Pokoju”. Represje dosięgały nie tylko wrogów systemu, prawdziwych i urojonych, ale i samych wiernych komunistów. Władysław „Wiesław” Gomułka został  w sierpniu 1951 roku aresztowany w Krynicy przez ppłk. Józefa Światłę, który dwa lata później wybrał wolność „urywając się” w Berlinie Zachodnim. W CSRS skazano na śmierć komunistę Slanskiego, a w 1949 roku w Budapeszcie stracono Laszko Rajka.

„Wypaczyły się w tym okresie stosunki z naszym wielkim i przyjaznym sąsiadem” – powie w swoim referacie na VIII Plenum Gomułka. I nie ma powodów by mu nie wierzyć. W latach 1949-56 funkcję szefa MON pełnił marszałek ZSRS Konstanty Rokossowski, a kluczowe miejsca w kadrze oficerskiej Informacji Wojskowej pełnili Antoni Skulbaszewskij i Dymitr Wozniesienskij. Na Węgrzech zaś rządy sprawowali komunistyczni kondotierzy z kartami „chwały” w ZSRS i wojny domowej w Hiszpanii.
 
Zwiastun przełomu

Dla krajów zza Żelaznej Kurtyny wątły oddech przyniósł lutowy XX Zjazd KPZR z 1956 roku. Trzy lata wcześniej na pogrzebie Stalina Nikita S. Chruszczow stał w drugim szeregu Przed nim byli Beria, Malenkow, Kaganowicz, Mołotow. Wkrótce Chruszczow wysunął się jednak przed nich. W referacie „O kulcie jednostki i jego następstwach” rozprawił się z mitem Stalina. Na Węgrzech, Matyasa Rakosiego zastąpił inny sowiecki kondotier, wykonujący zadania agenturalne w Belgii, Francji i Hiszpanii - Ernoe Geroe.

W niedzielę 21 października 1956 r. o godz. 22.27 spiker Polskiego Radia odczytał nowy skład władz PZPR. Warszawskie dzienniki wypuściły dodatki nadzwyczajne. 24 października na godz. 15.15 zwołano wiec na Placu Defilad. Była to największa, i jedyna, manifestacja spontanicznego poparcia dla PZPR, w której uczestniczyło ok. 300-400 tys. ludzi. Tego dnia do Warszawy dotarły sygnały o demonstracjach w Budapeszcie. Na wiecu pojawiły się pierwsze spisane na tekturach hasła poparcia dla Węgrów. Wcześniej, bo w piątek, do Warszawy przybył Nikita Chruszczow i członkowie Biura Politycznego KC KPZR oraz dowództwo Układu Warszawskiego. Podczas burzliwego spotkania w Belwederze towarzysz „Wiesław” okazał się godnym partnerem sowieckiej delegacji. Zatrzymano czołgi, których silniki grzały się już w Bornem Sulinowie i w Żaganiu.

Budapeszt – Warszawa wspólna sprawa

23 października 1956 r. w Budapeszcie wiec na znak solidarności z Polską dał początek Powstaniu węgierskiemu. Dzień wcześniej, 22 października, na politechnice w Budapeszcie odbyło się  zgromadzenie studentów. Uczestnicy uchwalili 14 postulatów pod adresem władz.  Żądali m.in. natychmiastowego opuszczenia kraju przez wojska sowieckie, powołania nowego rządu z Nagy'em jako premierem, wolnych wyborów i wprowadzenia systemu wielopartyjnego. Studenci postanowili jednocześnie przyłączyć się do wiecu poparcia dla polskich przemian pod pomnikiem Józefa Bema w Budapeszcie. Postać generała w surducie, z ręką na temblaku słuchała skandowania „Polska pokazuje nam drogę, pójdźmy za Polską” (Lengyelorszag utat mutat, kovesunk a Lengyel utat). Wieczorem po drugiej stronie Dunaju, pod gmachem parlamentu, tłum urósł do ponad 100 tysięcy ludzi.   

Powstanie Wolności

Gdy manifestanci pomaszerowali pod budynek radia domagając się publicznego ogłoszenia  postulatów, funkcjonariusze  policji politycznej, osławionej AVH (węgierskie UB) na ul. Sandora użyli broni. Padły pierwsze ofiary śmiertelne. Rozpoczęło się powstanie. Żołnierze zrywali z czapek pięcioramienne gwiazdy, z narodowych flag wycięto emblematy sierpa i młota. Flagi z okrągłym otworem stały się symbolem tego powstanie.  Z ulic zniknęły czerwone  gwiazdy. Demonstranci obalili gigantyczny spiżowy pomnik Stalina, stojący na Placu Bohaterów.  Geroe wezwał sowieckie dowództwo wojskowe do interwencji, ale robotnicy z dzielnicy Csepel zdobyli już broń.

24 października do Budapesztu wjechały sowieckie czołgi, zajmując stanowiska przed parlamentem, przy mostach i najważniejszych skrzyżowaniach. W wielu punktach miasta wzniesiono barykady. Ambasadorem ZSRS w Budapeszcie był wówczas Jurij Andropow.

Walka i tragedia

Premier Imre Nagy wezwał do powstrzymania się od przemocy. W tym czasie uzbrojeni demonstranci opanowali gmach radia. Starcia zbrojne wybuchły w całym kraju. Powstały komitety rewolucyjne, spontanicznie tworzyły się milicje. 25 października doszło do pierwszych starć z żołnierzami Armii Czerwonej. Tego dnia na stronę powstańców przeszedł pułkownik Pal Meleter. Nocą dowodził walką przy koszarach Killana i stał się narodowym bohaterem. Do walki włączyli się też członkowie Gwardii Narodowej pod dowództwem Beli Kiraly’ego oraz milicjanci z komendantem Sandorem Kopacsim.  27 października w przemówieniu radiowym Nagy ogłosił powstanie rządu narodowego, złożonego z komunistów nie skompromitowanych w czasach Rakosiego. 28 października został zawarty rozejm z wojskami sowieckimi, które dzień  później wycofały się do garnizonów. Honved luzował sowieckie oddziały. 31 października Nagy ogłosił, że rozpoczęto rozmowy w sprawie wystąpienia Węgier z Układu Warszawskiego. Tego dnia na Kremlu KC KPZR podjęło decyzję o zbrojnym zdławieniu powstania.
Nagy apelował: „Do was wołamy wielkie i małe narody. Mu zrobiliśmy wszystko. Pomóżcie!”. Zachód był już jednak zajęty Kanałem Sueskim. Izrael, Wielka Brytania i Francja rozpoczęły agresję na Egipt. Bratankom na pomoc ruszyli Polacy. Leki, żywność, krew wysyłaliśmy na Węgry. Również nieliczni ochotnicy z Polski walczyli po stronie węgierskiej.

Przejście Rubikonu

1 listopada 1956 r. rząd w Budapeszcie ogłosił neutralność i wystąpienie z Układu Warszawskiego. 3 listopada o godz. 22. węgierska delegacja, której przewodził minister obrony Pal Maleter, udała się do kwatery sowieckiego dowództwa pod Budapesztem na negocjacje. Nadzorujący rozmowy szef KGB osławiony Iwan Sierow (znany też w Polsce z kierowania akcją „Smiersz” – Śmierć szpiegom) nakazał aresztowanie Węgrów. Nigdy już nie powrócili.

4 listopada o godz. 4 wojska sowieckie rozpoczęły atak na stolicę Węgier. Artyleria   rozpoczęła ostrzeliwanie Budapesztu. Nad ranem radio nadało dramatyczny apel Nagya: „Dzisiaj we wczesnych godzinach rannych wojska sowieckie przypuściły atak na naszą stolicę, z oczywistym zamiarem obalenia legalnego demokratycznego rządu Węgier. Oddziały nasze walczą. Informuję Węgrów i świat o sytuacji. Na pomoc! Na pomoc! Na pomoc!”. Przed 9. radio zamilkło. Młoda wolność umierała. W Budapeszcie zorganizowana obrona ostatecznie wygasła o godz. 20. Ostatnim ośrodkiem oporu była przemysłowa dzielnica na wyspie Csepel, w której walki toczyły się do 10 listopada. Na prowincji zbrojne potyczki trwały sporadycznie jeszcze przez miesiąc.

Liczba zabitych w walkach na Węgrzech nie jest dokładnie znana. Tajne raporty mówiły o 2,7-3  tys. zabitych po stronie węgierskiej i dziesięć razy większej liczbie rannych. Niektóre źródła podawały nawet 20  tys. ofiar. W stratach strony sowieckiej dokumenty podają liczbę około 750 zabitych i zaginionych oraz ok. 1,5 tys. rannych żołnierzy. Tysiące uczestników rewolucji zostało aresztowanych i deportowanych do Związku Sowieckiego. 26 tys. osób stanęło przed sądami na Węgrzech - połowę z nich skazano na kary więzienia, a 1500 stracono. Przez otwartą w listopadzie granicę z Austrią udało się na emigrację blisko 200 tys. Węgrów.

W styczniu 1957 r.  stracono pierwszych przywódców rewolucji - Jozsefa Dudasa i Janosa Szabo. W czerwcu następnego roku za "działalność kontrrewolucyjną" zgładzono także Imre Nagy'a.  

16 czerwca 1989 roku blisko ćwierć miliona Węgrów zgromadziło się na placu Tysiąclecia  w Budapeszcie by oddać hołd powstańcom Nagy’owi, Maleterowi, Lasonczyemu, Timesowi.   Na anonimowej „parceli 301” umieszczono 354 drewniane paliki symbolizujące skazanych w wyrokach sądów doraźnych.  Tak przed tysiącem lat chowano dawnych madziarskich wojowników.

Bratanki w imię Boże

Polacy i Węgrzy mają za sobą lata wspólnych doświadczeń i wspólne chrześcijańskie korzenie, które są osnową ich państwowości. To nie przypadek przecież, że węgierskie flagi widoczne były podczas papieskich pielgrzymek do Kraju. I nie przypadkiem w 1987 r. w grupie Węgrów przybyłych do Jana Pawła II podczas papieskiej pielgrzymki do Polski był Viktor Orbán, ewangelik. Polacy jednak nie zdobyli się na powrót do tradycji. „W imię Boga Wszechmogącego!” - zaczynała się Konstytucja Rzeczpospolitej z 1921 r., akcentując religijne dziedzictwo do którego Polska odwoływała się w ponad tysiącletnich swoich dziejach. Wybuchł jednak spór o invocatio Dei zakończony kompromisem, który jak to zwykle z kompromisami bywa, zrodził w 1997 r. specyficzną konstrukcję: „My, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski”. Węgrzy nie mieli wątpliwości i uznali, że inwokacja do Boga wyraża odniesienie do najwyższych wartości, których źródłem jest Bóg, a invocatio Dei odnosi konstytucję do ich tożsamości historycznej i narodowej.

Kiedy pseudonowoczesna Europa odżegnuje się od swych chrześcijańskich korzeni, Węgrzy z dumą wpisali je do swej konstytucji, tak jak bohaterską przeszłość narodu, postawili na tożsamość narodową i własne prawo  w swoim państwie. Wspólna kultura i religia oraz zapis dawnych triumfów to znaki wspólnej węgierskiej i polskiej przeszłości. Teraz czas na ekonomię, na współpracę gospodarczą, na wzajemny szacunek podbudowany wspólną historią, ale i wspólnymi interesami gospodarczymi i politycznymi.

Artur S. Górski
[fot. sxc.hu]

Warto poczytać

  1. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  2. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  3. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  4. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  5. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  6. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  7. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook