Jedynie prawda jest ciekawa


Polska policjantka o świętach w Kosowie

24.12.2015

Ponad 100 polskich policjantów spędza w tym roku Wigilię na misjach stabilizacyjnych m.in. w Kosowie. Razem ze swoimi współtowarzyszami usiądą przy świątecznym stole, bo jak mówi PAP Agnieszka Hamelusz z KGP - w ten sposób łatwiej znieść tęsknotę za najbliższymi.

Hamelusz była na misji w Kosowie w latach 2013-2014. Jako szefowa logistyki odpowiadała tam m.in. za przygotowanie wigilijnej kolacji.

PAP: Jak wyglądają takie przygotowania, ile osób brało udział w tamtej Wigilii?

Agnieszka Hamelusz: Podczas mojej rotacji zawarliśmy porozumienie z polskim żołnierzami, którzy razem z nami chcieli organizować Wigilię. Nagle okazało się, że będzie to spotkanie nie dla kilkudziesięciu policjantów (w misji brało udział 115, część wróciła do Polski na świąteczne urlopy - PAP), ale dla blisko 300 osób. Musieliśmy przede wszystkim przygotować dla nich jedzenie.

Duże wyzwanie?

Tak, m.in. dlatego że części produktów, które są wykorzystywane do polskich wigilijnych potraw, tam nie można zdobyć. Poprosiłam więc znajomych, którzy akurat wybierali się na Bałkany, żeby przywieźli nam z Polski np. kapustę kiszoną. Na Bałkanach nie było też takiego typowego dla naszego kraju białego sera, a chcieliśmy, żeby święta miały polski posmak. Przywieźli więc kilkanaście kilogramów kapusty na pierogi i kilka kilogramów sera, żeby upiec choć kilka serników.

Potem zaczęła się praca, bo nie mogliśmy zakłócać pracy stołówki. Ona odpowiada za wyżywienie policjantów - śniadania, obiady, kolacje. Potrawy wigilijne przygotowaliśmy więc nocą; w ciągu dnia była normalna służba.

Kto gotował, policjanci? 

Mężczyźni są bardzo dobrymi kucharzami. W plutonie logistycznym było kilku policjantów, którzy lubią gotować i chcieli to robić. Przez kilka nocy z rzędu, po kilka, kilkanaście osób zbierało się i np. lepiło pierogi. Liczba pierogów szła oczywiście w tysiące. Przygotowaliśmy też ryby - takie, jakie były dostępne na miejscu - czyli pstrągi. Tradycja ryba na wigilijnym stole została więc zachowana.

Co jeszcze znalazło się w waszym wigilijnym menu? 

Barszcz, nawet kluski z makiem zrobiliśmy. Wszystko odbywało się w ogromnym namiocie, była też oczywiście choinka, opłatek, kolędy. Wigilia trwała dwie godziny, bo później każdy musiał wrócić do swoich obowiązków. 

Co jest najtrudniejsze podczas świąt spędzanych na misji? 

Na pewno tęsknota za bliskimi, szczególnie za dziećmi. Tym bardziej, że - jak opowiadali mi koledzy - te najmłodsze nie potrafiły zrozumieć, dlaczego tata nie może do nich przyjechać. Dlatego po formalnej, oficjalnej wigilii ci, którzy nie mieli służby, łączyli się przez internet z rodziną i te rozmowy były bardzo długie.

Podczas takiej misji (policjanci wymieniają się co 9 miesięcy - PAP) przewidziane są urlopy, co dwa miesiące można pojechać do domu. W jakiś sposób trzeba jednak te urlopy podzielić.

A jeśli chodzi o służbę, to w święta wszyscy pracują? 

Jednostka podzielona jest na cztery plutony, trzy odpowiadają za reagowanie, jeden jest logistyczny - jego zadaniem jest zapewnienie wszystkim uczestnikom misji godziwych warunków. Teoretycznie misja w święta ma wolne, ale w praktyce jeden pluton jest w gotowości, drugi na służbie, trzeci odpoczywa. Następnego dnia się zmieniają. 

W misji w Kosowie bierze udział obecnie 95 polskich policjantów. Zawsze o wiele mniej jest kobiet. Podczas mojej rotacji było nas pięć - lekarka, pielęgniarka, dyżurna, szef i zastępca szefa logistyki. 

Jakie są wasze zadania na misji, jak wygląda codzienna służba? 

Wspomagamy lokalną policję, jeśli sobie nie radzi np. podczas manifestacji czy zamieszek. Konwojujemy też celników, strażników granicznych na przejścia graniczne nieuznawane przez Kosowo, a uznawane przez Serbię i patrolujemy północną Mitrowicę zamieszkaną przez Serbów. Czasami jest też tak, że szef misji zleca nam zadania doraźne, np. jeśli dochodzi do jakichś niebezpiecznych sytuacji na drogach. 

W Kosowie polscy policjanci są od 10 lat; obecnie misja odbywa się pod egidą UE, wcześniej ONZ.

AM/PAP

[fot. YouTube]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook