Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polscy europosłowie: „Rząd PO niszczy rodzinę”

16.02.2015

O konwencji ws. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet, zapłodnieniu in vitro i związkach partnerskich - mówią w sondzie dla KAI polscy deputowani Parlamentu Europejskiego.

KAI - Konwencja Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet nie wspomina ona ani o alkoholizmie, ani konkubinatach, w których statystycznie najczęściej dochodzi do przemocy, ani o miejscu pracy (np. redakcjach), za to piętnuje tradycję i o religię. Czy w Polsce taka jest konwencja jest potrzebna?

Ryszard Czarnecki (PIS): „Szkoda, że tak rozsławiana w mediach „przemocowa” Konwencja Rady Europy nie wspomina w praktyce o mobbingu seksualnym („sexual harassment”) ani o przemocy wobec kobiet pod wpływem alkoholu. Ideologiczna to konwencja i mocno selektywna. Nikt nie zwrócił uwagi, że zdecydowana większość państw UE jej jeszcze nie ratyfikowała! Chodzi o 20 krajów członkowskich Unii (8 ratyfikowało). W Polsce wystarczy rodzime prawo – nie potrzeba do tego „importowanych” regulacji, które dodatkowo jeszcze dzielą Polaków. Szkoda, że dzielą, bo w czasie zawieruchy na Wschodzie jedność narodowa jest nam szczególnie potrzebna. Słowem: z powodu decyzji Sejmu dotyczącej „przemocowej” konwencji nie będzie mniej przemocy wobec kobiet, ale będzie więcej uciechy środowisk feministycznych, liberalnych i lewackich, które – mówiąc językiem futbolu amerykańskiego – zdobyły kolejną „bazę”.

Zbigniew Kuźmiuk (PIS): „Niestety Sejm RP i to znaczącą większością głosów przyjął ustawę ratyfikującą tzw. Konwencję przemocową Rady Europy, niedługo przyjmie ją zapewne Senat gdzie Platforma ma bezwzględna większość i ustawa zostanie przekazana prezydentowi Komorowskiemu do podpisu (jak się zachowa w tej sprawie nie wiadomo). Rzeczywiście Konwencja w ogóle pomija podstawowe przyczyny przemocy wobec kobiet (alkoholizm, narkomania, konkubinaty, nasilająca się seksualizacja kobiet w mediach i w reklamach) natomiast uznaje, że taką przemoc może powodować tradycja, religia, kultura i stąd postulaty odpowiednich zmian w tych dziedzinach, co więcej wprowadzenie obligatoryjnego kształcenia w tym kierunku na każdym etapie nauki dzieci i młodzieży (w przedszkolach i we wszystkich typach szkół z wyższymi włącznie).

Jadwiga Wiśniewska (PIS): „Nie ulega żadnej wątpliwości, że należy przeciwdziałać przemocy i chronić jej wszystkie ofiary, jednak Konwencja Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet w rzeczywistości nie stanowi skutecznego narzędzia w zwalczaniu agresji i nie wprowadza żadnych nowych uregulowań prawnych w tym zakresie. Szlachetny tytuł Konwencji jest tylko manipulacją. Jej celem jest wprowadzenie do polskiego porządku prawnego i przestrzeni publicznej groźnej ideologii gender. Konwencja zakłada bowiem społeczno-kulturowe postrzeganie płci i zapowiada walkę ze stereotypami, a za stereotypowe uważa się role kobiety jako matki i żony, oraz mężczyzny jako męża i ojca. Tym samym, Konwencja wskazuje, że źródłem przemocy są stereotypy i nakazuje walkę z nimi m in. wymuszając na systemie edukacji wprowadzenie do programów szkolnych kontrowersyjnych treści. Pod pozorem walki z przemocą chce się uchwalić niebezpieczne zapisy, które uderzą w polską rodzinę, tradycję i tożsamość narodową.

KAI - Z jednej strony obserwujemy poważną zapaść sytemu ochrony zdrowia, którego nie stać na refundacje wielu procedur ratujących życie, z drugiej strony finansuje się z kasy publicznej prywatne procedury „in vitro”, a Rząd dąży do usankcjonowania tego stanu ustawowo także dla par niebędących małżeństwami. Jaka jest Pani/Pana opinia w kwestii „in vitro”?

Ryszard Czarnecki (PIS): „W życiu każdego człowieka, każdego narodu i każdej wspólnoty niezbędne są priorytety. Uciekając od potępiania kogokolwiek – nie chcę tego czynić – uważam, że trzeba przede wszystkim w Polsce, jednym z sześciu najbiedniejszych krajów UE (obok Bułgarii, Rumunii, Chorwacji, Łotwy i Węgier) skupić się na finansowaniu przez państwo takich rozwiązań systemowych w służbie zdrowia, które by ratowały ludzkie życie. Inaczej znów będziemy słyszeć liczne stwierdzenia skrajnie rozgoryczonych, chorych ludzi i ich rodzin, że rząd w Warszawie skazuje własnych obywateli na praktyczną eutanazję.

Zbigniew Kuźmiuk (PIS): „Finansowanie przez NFZ procedury in vitro jako specjalnego programu leczniczego zaakceptowanego przez ministra zdrowia jest niezgodne z obowiązującym w Polsce prawem i szef resortu zdrowia ma tego świadomość (wcześniejsze kontrole NIK dotyczące innych programów leczniczych takie wydatki kwestionowały), stąd dążność resortu do uchwalenia odpowiedniej ustawy i zalegalizowania jego wcześniejszej decyzji w tej sprawie. A przecież doskonale wiadomo, że procedura in vitro nie jest żadną procedurą leczniczą, jest powoływaniem w sposób sztuczny nowego życia i niestety niszczenia kilku innych żyć, które podczas tej procedury powstają”.

Stanisław Ożóg (PIS): „Uważam, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca w naszym kraju. To nie my powinniśmy decydować o życiu. Medycyna idzie na przód, jest dostępnych wiele nowych leków, zabiegów, technik medycznych, średnia długość życia człowieka wydłuża się. Musimy z tego wszystkiego mądrze korzystać. W pierwszej kolejności należy ratować istniejące życie, a nie eksperymentować powołując w probówce nowe. Przeznaczenie 240 milionów złotych na finansowanie zabiegów in-vitro (z których według statystyk maksymalnie ok. 30% kończy się powodzeniem) stoi w sprzeczności z zasadą racjonalnego gospodarowania”.

Jadwiga Wiśniewska (PIS): „Rosnący odsetek kobiet dotkniętych niepłodnością wymaga upowszechnienia skutecznych procedur leczniczych. Jednak „in vitro” nie stanowi dobrego rozwiązania, ponieważ nie jest to metoda leczenia niepłodności. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby finansowanie przez rząd naprotechnologii. Jest to metoda tania, skuteczna, bezpieczna dla zdrowia kobiet i nie budzącą kontrowersji natury etycznej. W przeciwieństwie do „in vitro” umożliwia ona zdiagnozowanie i wyleczenie schorzeń, które są przyczyną zaburzeń płodności”.

KAI - W Polsce dyskutuje się o ustawie o tzw. „związkach partnerskich” dająca im przywileje, jakimi cieszy się rodzina. Czy jest uzasadnione nadawanie takich przywilejów parom homoseksualnym, oraz tym parom heteroseksualnym, które nie mają ochoty zawrzeć związku małżeńskiego?

Ryszard Czarnecki (PIS): „Rodzina – związek kobiety i mężczyzny – to pojęcie nie tylko zgodne chrześcijańską tradycją i moralnością, ale również zapisane w Konstytucji RP. Szczególne, praktyczne znaczenie ma ono w Polsce, w kraju, w którym spośród państw członkowskich Unii Europejskiej jest jeden z najwyższych odsetek osób uważających wartości rodzinne za najważniejsze w życiu, będące najwyżej w hierarchii „tego, co istotne”. Stąd też odpowiedź na to pytanie jest prosta: nie oceniając i nie potępiając nikogo podtrzymuję mój sceptycyzm odnośnie prawnego sankcjonowania par homoseksualnych i próbie ich zrównania z normalnymi, usankcjonowanymi przez prawo, a w większości przypadków także przez Kościół, małżeństwami. Tym bardziej, że jest to furtka do późniejszej, nieco tylko odwleczonej w czasie, adopcji dzieci przez pary homoseksualne. A więc: „Nie!”

Zbigniew Kuźmiuk (PIS): „Nie ulega wątpliwości, że gdyby polski Parlament uchwalił ustawę o tzw. związkach partnerskich dającą np. przywileje podatkowe takim związkom (np. możliwość wspólnego rozliczania się w podatku dochodowym od osób fizycznych, czy zmniejszenie albo likwidacja obciążeń w podatku od spadków i darowizn), ustawa byłaby niekonstytucyjna. Z Konstytucji PR wynika bowiem, że tylko rodzina w związku z licznymi obowiązkami wobec państwa jest pod jego szczególna ochroną i może mieć przyznane różne przywileje w tym te podatkowe. Uchwalenie ustawy o tzw. związkach partnerskich, którą proponuje Platforma albo niektóre inne ugrupowania lewicowe będzie możliwe ale po wcześniejszej odpowiedniej zmianie Konstytucji RP, a to w tym składzie Parlamentu nie jest możliwe, a tym bardziej nie będzie możliwe po jesiennych wyborach parlamentarnych”.

Stanisław Ożóg (PIS): „Z własnego doświadczenia wiem, jak ważne jest dla dziecka, aby mieć zarówno matkę jak i ojca. Niestety nie wszystkie dzieci mają to szczęście, ale nie pozbawiajmy ich dodatkowo tego podstawowego prawa bezsensownymi ustawami. Powołanie dziecka do życia jest ogromnym darem i wiąże się z odpowiedzialnością. Musimy świadomie kształtować prawo, bo to prawo ma wpływ na nasze dzieci, na nasze wnuki. Nie możemy tutaj usprawiedliwiać egoistycznych zachcianek niektórych osób, które tak naprawdę nie mają na względzie dobra dzieci”.

Jadwiga Wiśniewska (PIS): „Zapowiedź Pani Premier o wprowadzeniu ustawy o związkach partnerskich jest kolejnym działaniem na rzecz marginalizacji małżeństwa. Ustawa ta jest sprzeczna z konstytucyjną ochroną małżeństwa i zmierza do zakwestionowania ładu społecznego. Małżeństwo rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny, którego celem jest założenie rodziny i wychowanie potomstwa jest niezaprzeczalnym fundamentem naszego społeczeństwa. W czasach wielkich zmian, kryzysu rodziny wyrażającego się m.in. problemami demograficznymi, zadaniem państwa musi być wzmocnienie instytucji małżeństwa, a nie jej osłabianie. To małżeństwo, a nie związek partnerski, jest gwarantem stałości i rozwoju państwa, dlatego powinno być ono szczególnie chronione przez prawo. Zwolennikom wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich zależy na doprowadzeniu do destabilizacji społecznej oraz uderzeniu w rodzinę”.

Ryb, kai

Fot. [freeimages.com]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook