Jedynie prawda jest ciekawa

Politycy zaczynają doceniać rolę rodziny

11.10.2012

W przeddzień od dawna zapowiadanego drugiego expose premiera Donalda Tuska, w którym, według przecieków, mają znaleźć się prorodzinne propozycje, Prawo i Sprawiedliwość przypomniało, że od dawna ma gotowy pakiet "Teraz Rodzina", którego rozwiązania Platforma Obywatelska dotąd odrzucała, jako nierealne do urzeczywistnienia. O komentarz w sprawie zmiany nastawienia rządu i premiera do polityki prorodzinnej poprosiliśmy dr. hab. Jacka Sapę, dyrektora Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny.

Stefczyk.info: - Czy polityka prorodzinna nagle staje się istotnym elementem debaty politycznej w Polsce?

- Wydaje mi się, że tak. Myśmy, od dłuższego czasu, od wielu lat mówili, że sprawy życia i rodziny są najważniejsze z punktu widzenia tego, na czym będziemy budować instytucje publiczne. Bo pytanie jest takie - czy to rząd, parlament i wszystko co się dzieje na tym poziomie jest dla ludzi, czy to ludzie są dla partii politycznych i dla parlamentu. Wydaje mi się, że wobec kryzysu i problemów związanych z pytaniem - "czy tworzymy wspólnotę i jaką?" - trzeba się właśnie odwołać do rodziny. Dlatego te sprawy, rodziny, tzw. polityki prorodzinnej będą coraz ważniejsze, co zresztą potwierdza sytuacja w Grecji czy w Hiszpanii. Tam, wobec załamania się systemu opartego na polityce socjalnej, na silnym zaangażowaniu się państwa, okazało się, że wobec kryzysu, trzeba było wrócić do wspólnoty, taką, jaką jest rodzina i do swoich lokalnych relacji.

Dlatego, myślę, wszyscy wyczuwają, że jest taki klimat i właśnie w tym kierunku zmierzamy.

Stefczyk.info: - Ale dotąd premier Donald Tusk i minister Rostowski twierdzili, że państwa nie stać, żeby pomagać rodzinom. Co się takiego wydarzyło, że nagle Polskę będzie stać na to?

- Po pierwsze wszyscy uświadomiliśmy sobie, że mamy do czynienia z załamaniem demograficznym - to jest prawdziwa katastrofa demograficzna. Jesteśmy na jednym z ostatnich miejsc w rankingu dzietności pośród wszystkich krajów notowanych. Być może to w końcu dotarło.

Odwołując się do własnego doświadczenia powiem, że myśmy kilka lat temu wspólnie z kilkoma organizacjami zgłosili taki projekt progresji podatkowej, czyli większego odpisu na każde następne dziecko, który wówczas minister finansów bardzo krytykował. A ostatnio okazało się, że ten projekt stał się tematem dyskusji jako projekt Platformy Obywatelskiej i rządu Tuska.

Wydaje się, że sytuacja wręcz wymusza na rządzących skorzystanie z projektów, które jak widać przewidywały taki rozwój sytuacji, odpowiadały na realne zapotrzebowania społeczne i teraz trzeba się do nich uciekać.

Nie wiem, czy można tak powiedzieć, że lepiej późno niż wcale, ale przynajmniej ja oczekuję od rządzących, od tych, którym powierzyliśmy rządy, żeby byli dalekowzroczni, a nie zapiekli i kłótliwi. Bo spory z opozycją, przerzucanie odpowiedzialności na opozycję w tych wszystkich działaniach, które podejmują, to nie są rzeczy, które interesują społeczeństwo.

Przypominam, że budżety rodzinne, to nie jest budżet państwa, który można cały czas kredytować kosztem przyszłych pokoleń i nikt by sobie nie pozwolił w swoim budżecie na takie postępowanie.

Stefczyk.info: - A czy państwa rozwiązania i np. propozycje Prawa i Sprawiedliwości są zbieżne, czy też są między nimi jakieś różnice?

- Jeśli można mówić o jakichś różnicach, to my mocniej akcentujemy w naszych materiałach, czy też naszym spojrzeniu - maksymalne uproszczenie całego systemu i podkreślamy, że trzeba pozostawić do dyspozycji środki tym, którzy na nie ciężko pracowali, czyli polskim rodzinom. Być może to jest różnica - my nie jesteśmy zwolennikami wymiany urzędników na lepszych, tylko likwidacji wszędzie gdzie się da wszelkich obostrzeń urzędniczych i pozostawiania decyzji w gestii urzędnika. Każdy sam potrafi dbać o swój budżet, każdy sam wie, ile wypracował pieniędzy i ile może za te pieniądze nabyć dóbr, usług i innych korzyści.

Ale tak naprawdę, te elementy się w jakiś sposób zazębiają, na pewno kierunek działania jest taki sam, z być może trochę inaczej rozłożonymi akcentami.

Stefczyk.info: - A jak pan ocenia szanse na wdrożenie w życie własnych inicjatyw?

- Przypomnę, że korzystamy z pracy intelektualnej wielu środowisk, z którymi na przestrzeni wielu lat współpracowaliśmy, dlatego nie czujemy się właścicielami wszystkich zgłaszanych przez nas projektów, bo one znajdują się w programach różnych środowisk i ugrupowań, z którymi współpracowaliśmy i współpracujemy. Ale warto przypomnieć, że to myśmy jako pierwsi, w czasie Narodowego Dnia Życia w 2005 r. zgłosili projekt odpisów na dzieci wolnych od podatków i w 2007 r. ten projekt został uchwalony. Później staraliśmy się też przekonać do rozwiązań progresji podatkowej, czyli ulg podatkowych w zależności od liczby dzieci - i teraz, jak już wspomniałem, są one rozpatrywane.

To pokazuje, że politycy z czasem dochodzą do wniosku, że jednak organizacje pozarządowe są bliżej społeczeństwa, są głębiej zakorzenione i osadzone w realiach życia codziennego, w związku z tym te projekty warto brać pod uwagę. A ponieważ jest na pewno różnica między organizacją społeczną a partią polityczną, to z tego wynika czas wdrażania tych projektów w życie.

Ale nie ukrywam, że jesteśmy zadowoleni w tym wymiarze, że jednak rzeczywiście "coś tu się dzieje".

not. zrk
[fot. sxc.hu]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook