Jedynie prawda jest ciekawa

Pokazowa egzekucja bohaterów „Gryfa” w Sianowie

30.09.2014

Zginęli w święto Matki Bożej...

W historii Kaszub okresu drugiej wojny światowej jest wiele przykładów ofiarowania życia w obronie Kościoła i Polski. W imię obrony tych wartości ginęli także żołnierze Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Kaszubski” (później przemianowanej na „Gryf Pomorski”), utworzonej 24 grudnia 1939 r. przez por. Józefa Dambka. Niedawno 16 lipca minęła 73 rocznica tragicznego wydarzenia w Sianowie, gdzie w odpust Matki Bożej Szkaplerznej powieszono publicznie czterech partyzantów „Gryfa”.

W 1939 roku na czele organizacji stanął główny jej założyciel por. Józef Dambek. Podziemna konspiracja niepodległościowa po rozszerzeniu aktywności na całe Pomorze, zmieniła nazwę na Tajną Organizację Wojskową „Gryf Pomorski”.

22 czerwca 1941 r. wojska niemieckie ruszyły na Rosję Sowiecką. Na zapleczu frontu Niemcy chcieli mieć spokój i poprzez wzmożone aresztowania szczególnie aktywnych patriotów, chcieli zastraszyć ludność na Kaszubach. Obawiali się, że na tych terenach może dojść do wystąpień antyniemieckich i dlatego organizowali pokazowe egzekucje.

Takim odrażającym mordem była egzekucja 4 żołnierzy „Gryfa Kaszubskiego”, dokonana w Sianowie przed Sanktuarium Maryjnym, 16 lipca 1941 r.

To wydarzenie zostało opisane, na podstawie oświadczeń rodzin ofiar, na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego poświęconej działalności Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”. Czytamy tam:

„W dniu 16 lipca 1941 r. w Sianowie, kiedy przypadał odpust Matki Boskiej Szkaplerznej odbyła się publiczna egzekucja więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof. Straceni zostali partyzanci z powiatu kartuskiego Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Kaszubski”: Antoni Naczk z Tuchlina, Jan Dąbrowski z Kamienicy Królewskiej, Franciszek Paszka z Kartuz i Józef Głodowski z Gowidlina. Zorganizowali i kierowali tą egzekucją miejscowi gestapowcy na czele z Janem Kaszubowskim”.

Na dzień przed egzekucją gestapo aresztowało kilkudziesięciu mężczyzn z powiatu kartuskiego. Część z nich przetrzymywano w Kartuzach.

Jak podaje naoczny świadek tych wydarzeń, syn zamordowanego Antoniego Naczka – Józef Naczk z Tuchlina:

W dniu egzekucji 16 lipca 1941 r. przywieziono do Sianowa czterech wyżej wymienionych więźniów Stutthofu kilku do pomocy przy postawieniu szubienicy (…). Przywieziono też tych aresztowanych mężczyzn z Kartuz. Osoby zgromadzone w tym czasie w kościele też zostały zmuszone do oglądania tej publicznej egzekucji. Gdy szubienica została już poatawiona, gestapowcy ubrani w mundury wydali rozkaz ustawienia ławki pod nogi skazańców, założenia im powrozów na szyję, a następnie usunięcia ławki spod nóg skazańców. Śmierć przez powieszenie nastąpiła natychmiast. Gestapowcy na czele z Janem Kaszubowskim zaplanowali i wykonali ten mord na kaszubskich bohaterach – partyzantach „Gryfa” w Sianowie w czasie i miejscu szczególnym. Zdawało im się, że triumf Hitlera jest już bliski po zwycięstwie nad Polską i Francją, kiedy wojska niemieckie w pośpiechu od paru tygodni parły nieustannie na Moskwę. Jako miejscowi gestapowcy wiedzieli, ze Sianowo jest miejscem szczególnym – świętym dla Kaszub – jest to Sanktuarium Matki Bożej Sianowskiej Królowej Kaszub. W dniu 16 lipca 1941 r., w którym to dniu dokonano mordu, przypadał w Sianowie odpust Matki Boskiej Szkaplerznej.

W ten sposób ci gestapowcy dokonali zamachu nie tylko na Polskę, ale i na Kościół Święty. Ludność kaszubska, która przybyła w tym dniu do Sianowa, do Swojej Królowej, w tych latach szczególnej próby, spotkała się z pogromem swoich bohaterów – partyzantów „Gryfa Kaszubskiego”.

Na miejscu stracenia miejscowa ludność postawiła spontanicznie cztery brzozowe krzyże. Pod tymi krzyżami po wojnie gromadziła się młodzież (…). Ludność miejscowa, wśród której żywa była pamięć o pomordowanych, upamiętniła to wydarzenie tablicą na miejscowym Urzędzie Gminy w Sianowie. W stanie wojennym w 1982 r. ta tablica została usunięta. Nie ma również krzyży na miejscu egzekucji.

Mieszkanka Wejherowa, Eleonora Szopińska, córka jednego ze straconych, wspomina:

Mój ojciec Jan Dąbrowski był przed wojną kupcem branży drzewnej, a matka Helena Dąbrowska – nauczycielką. (…) Rodzice byli członkami Polskiego Związku Zachodniego. Mój ojciec po zajęciu Pomorza przez Niemców nie ukrywał przynależności do narodu polskiego, a nawet publicznie śpiewał Hymn Polski, przewidywał rychły upadek Hitlera. Wstąpił do Tajnej Organizacji Wojskowej Gryf Kaszubski”, także mama była zaprzysiężona do „Gryfa”.

Ojca aresztowano w Sierakowicach, a dokonało tego gdyńskie Gestapo na czele z Janem Kaszubowskim vel Hansem Kassnerem. Po przesłuchaniu w Gdyni na Gestapo wywieźli ich do obozu Stutthof. Mój ojciec dostał nr obozowy 10703. Wszystkie te okoliczności przesłuchania i przez kogo, mama dowiedziała się od szefa SS w Gdyni (powinno być szefa Gestapo – dop. autora) Herberta Teuffela, którego w pewnym stopniu przekupiła, wożąc mu kilka krotnie znaczne ilości drobiu, szynek wędzonych, jajek, masła. Po uzyskaniu informacji, że ojciec znajduje się w Stutthofie i nie będąc świadoma, że jest to obóz zagłady, udała się tam w celu odwiedzenia swojego męża (…). Mama zobaczyła ojca zaprzężonego do wozu-rolwagi (platformy) z innymi więźniami ciągnącego ten zaprzęg z dłużycą (ściętymi drzewami). Mama widząc w oczach ojca wielki niepokój, ostrzeżona została przez ojca: „uciekaj stąd, bacz, by ciebie tu nie zamknęli, wracaj do dzieci i chroń je”

Z ciężkim sercem wróciła do domu. (…)Za wszelką cenę postanowiła wydostać ojca z obozu. Nadal jeździła do Herberta Teuffela do Gdyni, który łudził ją obietnicami, że ojca zwolni. Kiedy odwiedziła go, ten oznajmił jej: ”proszę jechać do domu, pani mąż jest wolny”. Mama była tą wiadomością uradowana, powiadomiła nas troje dzieci, że ukochany tata powróci. Na drugi dzień, kiedy czekaliśmy na powrót taty, przyszedł policjant z Sierakowic o nazwisku Beiler rodem z Bawarii. Znaliśmy go dobrze, był przychylny naszej rodzinie. Mama podzieliła się z nim wielką radością naszej rodziny, że mąż został zwolniony ze Stutthofu (…). Niemiec na to stał się bardzo niespokojny i przedłużał swój pobyt u nas. Wreszcie (…) wręczył mamie ze łzami w oczach zawiadomienie o śmierci ojca.

Opisy tego tragicznego wydarzenia są przejmujące, ale wśród rodzin ofiar przebija smutek, że do tej pory nie znalazło to odbicia w popularno-naukowej literaturze opisującej działalność konspiracji niepodległościowej na Kaszubach. Wydarzenie to nie zostało ujęte historii działalności Gryfa Kaszubskiego , później przemianowanego na Gryf Pomorski. Wyjątek stanowi strona internetowa Urzędu Marszałkowskiego poświęcona T.O.W. „Gryf Pomorski”, do którego opracowania przyczynił się autor tego artykułu.

Tragedia sprzed 73 lat powinna być wpisana do historii Sanktuarium Maryjnego w Sianowie. Naprzeciwko tym oczekiwaniom wyszedł obecny kustosz Sanktuarium ks. kanonik Eugeniusz Grzędzicki.

Po spotkaniu w Sanktuarium w dniu 16 lipca 2014 r. tj w 73 rocznicę Mordu Sianowskiego, prezesa Kaszubsko-Kociewskiego Stowarzyszenia im. Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” Romana Dambka i Eleonory Szopińskiej córki powieszonego Jana Dąbrowskiego z ks. kanonikiem uzgodniono, że na froncie ołtarza polowego zostanie umieszczona granitowa tablica upamiętniająca czterech bohaterskich żołnierzy „Gryfa Kaszubskiego”, a pomnik ze starą tablicą usuniętą z budynku gminy, który znajduje się na cmentarzu zostanie przeniesiony spod śmietnika pod główny Krzyż cmentarza na godne miejsce.

Nie trzeba było długo czekać. 14 września 2014 r. w Święto Matki Boskiej Siewnej w Sanktuarium Maryjnym w Sianowie miała miejsce podniosła uroczystość. W czasie uroczystości odpustowych podczas Mszy Świętej koncelebrowanej przez J.E. ks. Arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego dokonano odsłonięcia i poświęcenia tablicy na froncie ołtarza poświęconej czterem powieszonym żołnierzom „Gryfa”.

Przy odsłonięciu i poświeceniu tablicy asystowały dzieci pomordowanych: Eleonora Szopińska (82 lata) i Józef Naczk (90 lat), bratanek dowódcy „Gryfa” – Roman Dambek oraz poseł do Parlamentu Europejskiego Anna Fotyga i poseł na Sejm RP Janusz Śniadek.

Środowisko Gryfa Pomorskiego pragnie gorąco podziękować ks. kanonikowi Eugeniuszowi Grzędzickiemu – Kustoszowi Sanktuarium za szybką i zdecydowaną reakcję na nasze wieloletnie oczekiwania.

Tym sposobem nastąpił triumfalny powrót bohaterów z Gryfa” w chwale na należne im miejsce Sanktuarium Sianowskiego.

Wszystkich, którym sprawa miłości do Boga i do Ojczyzny jest równie bliska i ważna, jak była dla tych, którzy oddali życie na ołtarzu Ojczyzny, zapraszamy do współpracy i do uczestnictwa w naszych spotkaniach i uroczystościach.

Roman Dambek

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook