Jedynie prawda jest ciekawa

Podręcznik testowany na dzieciach

20.04.2014

Darmowy podręcznik został stworzony arbitralnie bardziej w oparciu o model białoruski niż demokratyczny. To rodzi uzasadnione obawy - mówi Sławomir Kłosowski, b. wiceminister edukacji w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".

Polityk zwraca uwagę, że przy wyborze podręcznika, który od września zostanie wprowadzony do systemu edukacji nie zastosowano procedury konkursowej.

-W naszym programie mieliśmy pełną procedurę konkursową wyboru jednego z najlepszych podręczników, przy dopuszczeniu wszystkich autorów - przypomina.  Do tego rządowy podręcznik tworzony jest w pośpiechu, a to rodzi podejrzenie, że nie będzie to pozycja dokładnie przemyślana, ale złożona z pewnych elementów, które pani Maria Lorek pisała jako podręcznik dla dzieci polskich za granicą - dodaje,

Polityk przypomina, że gdy powstawał elementarz Falskiego, do którego odwołują się pomysłodawcy całej akcji z darmowym podręcznikiem nie było ideologii gender, nie było ciągot do wtłaczania w treści edukacyjne teorii równościowych, tak szkodliwych dla dzieciaków.

-Dziś są to realne problemy i istnieje obawa, że w tym pośpiechu, przy braku procedury konkursowej, do podręcznika zostaną wrzucone treści, które będą budziły nasz niepokój. I jest to uzasadniona obawa, biorąc pod uwagę choćby poradnik dla nauczycieli powstały pod patronatem minister Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, w którym przekonywano, że warto zachęcać młodzież, by tańczyła poloneza w parach – chłopcy z chłopcami, dziewczęta z dziewczętami, i przemycano teorie, że m.in. Władysław Warneńczyk był homoseksualistą. To każe nam z wielką obawą patrzeć na to, co znajduje się w tym podręczniku, stworzonym tak arbitralnie, rzekłbym nawet, że stworzonym bardziej w oparciu o model białoruski niż demokratyczny. Inną sprawą jest kwestia samego druku tegoż podręcznika. Jego wydanie powinno odbywać się w oparciu o prawo zamówień publicznych. Nie wiem, czy w sytuacji braku czasu te standardy zostaną dochowane. Taki pośpiech może być bardzo niebezpieczny dla dzieci - podkreśla.

- Efekt będzie taki, że wszystko wyjdzie w praniu, we wrześniu, a dzieci po raz kolejny będą królikami doświadczalnymi, tak jak to się stało w przypadku obniżenia wieku szkolnego. Teraz będziemy na nich jeszcze testować podręcznik - zauważa Sławomir Kłosowski.

ansa/ Nasz Dziennik

[fot. tvn24.pl]

Słowa kluczowe:

podręcznik

,

dzieci

,

edukacja

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook