Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Płużański: "To jest początek końca Platformy Obywatelskiej"

06.06.2015

Tadeusz Płużański w Salonie Dziennikarskim Floriańska 3: „Platformę i obóz pana prezydenta zgubiła pycha znana z lat 90.”

- Bronisław Komorowski pokazał, że ma wielki problem z tym, co się stało. Już po pierwszej turze widzieliśmy, że on nie może się pogodzić z przegraną z Andrzejem Dudą. To była niespodziewana klęska polityka, który pokazał pychę charakterystyczną dla niegdysiejszej Unii Wolności. (…) Pan prezydent po II turze zaczął bredzić o pospolitym ruszeniu – była to rzecz kompletnie nieprzystająca głowie państwa, ale dał znać, gdzie będzie Platforma. Że to Platforma będzie teraz w opozycji, bo pospolite ruszenie jest jednak czymś, co nie jest przypisane rządzącym… - tłumaczył Tadeusz Płużański, szef opinii „Super Expressu” i szef Fundacji „Łączka”

- Przerażony był nie tylko pan prezydent, ale cały salon - dodawał.

Prowadzący audycję Michał Karnowski zwracał uwagę, że porażka Bronisława Komorowskiego jest też porażką polityki, która polegała na oszukiwaniu ludzi.

- Tak jak w przypadku kreowaniu się prezydenta na katolika wiernego nauczaniu Kościoła, a z drugiej strony podpisuje groźną konwencję. Z drugiej strony potrafi przyczepiać się do ruchu oddającego hołd Żołnierzom Wyklętym, gdy w jego Pałacu buszują ludzie związany z tamtym reżimem - mówił Karnowski.

Płużański dopowiadał:

- Andrzej Duda jest człowiekiem centrum, który stara się słuchać głosu zwykłych Polaków. Widać było, że bardzo dobrze się czuje nie na salonach, ale wśród zwykłych ludzi. Co szczególnie zwróciło moją uwagę, jeśli chodzi o początek prezydentury Andrzeja Dudy, to jest nim gest, jaki uczynił 25 maja, gdy – już poza kampanią – poszedł na Rakowiecką i oddał hołd rtm. Pileckiemu w dniu rocznicy jego zamordowania - podkreślał.

Pytany o scenariusze na przyszłość Platformy Obywatelskiej, Piotr Zaremba zwrócił uwagę, że niemal niemożliwe jest odwołanie Ewy Kopacz z funkcji szefowej partii. Także z powodów… formalnych:

- Ewy Kopacz nie da się odwołać przed wyborami. Skrojony pod Donalda Tuska statut powoduje, że procedura odwołania szefa i powołania nowego trwa ładnych kilka miesięcy. Tam po prostu tak zbudowana jest partia, to zresztą dotyczy też PiS. (…) Ewa Kopacz otrzymała jeszcze większą władzę, co pokazuje bezradność w PO. Tam jednak nastąpiła erupcja pomysłów: co ciekawe, Michał Kamiński twierdził, że trzeba iść jeszcze bardziej w lewo, ale to droga zawodna, bo jeśli gdzieś się zyskuje, to gdzie indziej się traci – mówił Zaremba.

Odsyłając do swojego tekstu w najnowszym numerze „wSieci”, Zaremba podkreślił, że Donald Tusk namawia Ewę Kopacz, by ta wycięła z partii Grzegorza Schetynę.

- Tam nie ma dziś realnie żadnego pomysłu. Są sugestie, by iść w reformy ustrojowe, ale mam poczucie, że w Platformie nie odczytano dobrze wyników wyborów. Wybory nie były opowiedzeniem się za JOW-ami czy konkretnymi rozwiązaniami, ale za zmianą w ogóle, a ludzie Platformy przez najbliższe lata nie będą symbolizować żadnej zmiany - dodawał publicysta „wSieci”.

A Łukasz Warzecha konkludował:

- Jedyny pomysł, który dałby coś jest nie do zrealizowania to pozbycie się wszystkich osób, które są skompromitowane i obciążone, a poza tym naprawdę szczere pokajanie się. Ale tego nie da się zrobić – bo całą swoją narrację przez 8 lat Platforma budowała w oparciu o to, że jest świetnie -  podkreślał.

Płużański dodawał:

- To jest początek końca Platformy Obywatelskiej. Zgraną kartą okazał się nie tylko Bronisław Komorowski, ale jej wszyscy liderzy. (…) Wybory jesienne wygra raczej PiS. Wydaje mi się, że PiS będzie dalej starał się „chować” Jarosława Kaczyńskiego, który budzi bardzo różne emocje. Stąd pomysł z Szydło, która sprawdziła się świetnie w kampanii wyborczej - zakończył.

svl, Radio Warszawa

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook