Jedynie prawda jest ciekawa

Płużański: Strach przed zbiorem zastrzeżonym

21.01.2017

„Dlatego będą protestować, tak jak w przypadku przycięcia im przywilejów emerytalnych. I znów na ulice - pod pozorem obrony demokracji - wyjdzie KOD” - pisze w „Super Expressie” Tadeusz Płużański, odnosząc się do zbioru zastrzeżonego, który ma być ujawniony we wtorek.

Płużański na początku felietonu zwraca uwagę, że wokół tego tematu narosły legendy i przypomina, że do niedawna nie mieliśmy wiedzy, bo ukrywano ją, a także okłamywano nas, co zawierały „kilometry dokumentów służb specjalnych PRL”. 

„Zastrzeżenie akt komunistycznej bezpieki to jeden z głównych grzechów założycielskich okrągłostołowej Polski. A konkretne grzechy pozostały w magazynach, aby nie "jątrzyć". Abyśmy żyli w ułudzie, że w 1989 r. Polska odzyskała pełną wolność i niepodległość” – pisze Płużański, dodając że Polacy byli poddawani manipulacji, że III RP odcięła się od PRL i nie mają ze sobą nic wspólnego, a „komunizm w sumie nie był taki zły”. 

„Prawda o tym, że było całkowicie odwrotnie, została ukryta m.in. w ubeckich teczkach. A właścicielami tych teczek pozostali w dużej mierze ubecy” – stwierdza publicysta. Jak zaznacza, bezpieka miała pełną kontrolę nad zbiorem zastrzeżonym, a po czasach komuny niewiele się zmieniło. 

„Zgodnie z ustawą o IPN służby co prawda przekazywały dokumenty do Instytutu, ale ten tylko je przechowywał, nie mając na nie żadnego wpływu, nie mogąc nawet do nich zajrzeć. IPN pełnił rolę magazynu. I to się teraz pod rządami PiS zmieniło” - dodaje. 

Płużański wyjaśnia również w tekście, co znajduje się w tych aktach. Publicysta pisze, że mieszczą w sobie wiedzę u funkcjonariuszach komunistycznego systemu, tajnych współpracownikach, a także historie niszczenia Polski. I wyraźnie podkreśla, że skala tych zniszczeń była ogromna, bo dotknęła m.in. Żołnierzy Niezłomnych, opozycję, Kościół i emigrację. „Ci dewastatorzy byli wszędzie - w polityce, biznesie, mediach” - dodaje. 

Zdaniem Płużańskiego zastrzeżenie dokumentów skaziło także współczesność, bo pojawiają się dylematy wobec konieczności ponownych lustracji. 

„Bo oni wciąż mieli i mają wpływ. Ale jednego nie mają – pewności” - zauważa Płużański. 

Pomimo różnych prób zniszczenia i zatajenia tych dokumentów, członkowie bezpieki wciąż boją się tych teczek. 

„Dlatego będą protestować, tak jak w przypadku przycięcia im przywilejów emerytalnych. I znów na ulice - pod pozorem obrony demokracji - wyjdzie KOD” - kończy tekst.


ak/"Super Express"

[fot. YouTube/Salve TV]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook