Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Płużański: Skrępowane ruchy ws. sowieckich pomników

30.09.2014

"Wydaje mi się, że ROPWiM (...) przypisuje stronie rosyjskiej możliwość zablokowania przeniesienia tych obiektów."

Stefczyk.info: Zgodnie z umową zawartą między Polską, a Rosją w 1994 r., aby usunąć pomnik radziecki, stojący na terenie naszego kraju potrzebujemy zgody strony rosyjskiej. Skąd takie skrajnie niekorzystny zapis?

Tadeusz M. Płużański: To prawda, ta umowa jest skrajnie dla nas niekorzystna. Moim zdaniem, co nawet powiedziałem kiedyś w studiu ministrowi Kunertowi, ta umowa nie ma racji bytu i powinna zostać jak najszybciej renegocjowana, jako umowa, która jest wyłącznie w interesie Rosji. Strona Polska nie ma żadnego pożytku z tej umowy. My sami dbamy o swoje pomniki. Natomiast ta ustawa całkowicie nam krępuje ruchy, jeśli chodzi o przenoszenie sowieckich, okupacyjnych pamiątek na terenie Polski.

Właśnie, teraz Rosjanie skutecznie zablokowali usunięcie dwóch pomników w Szczecinie. Czy my coś z tym możemy zrobić?

Bardzo ważna jest kwestia interpretacji tej umowy. Tutaj nie ma jednomyślności, jeśli chodzi o stronę polską. Wydaje mi się, że Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa interpretuje ją na niekorzyść Polski, bo przypisuje stronie rosyjskiej możliwość zablokowania przeniesienia tych obiektów. Natomiast nie wszyscy tak interpretują tę umowę. Są też takie samorządy, która uważają, że Rosja nie ma prawa głosu i likwidują tego typu pseudopamiątki ze swojego terenu. To, co możemy zrobić w tej chwili, to apelować do ROPWiM, żeby tak kurczowo nie trzymać się tej umowy, twierdząc, że Rosja ma prawo weta. Z tej ustawy można też wysnuć interpretację, że Rosja ma jedynie możliwość wypowiedzenia się w tej sprawie. Tak postępują niektóre samorządy: pytają o zdanie Radę Ochrony, ta kieruje pytanie do strony rosyjskiej i jeżeli nie ma odpowiedzi, to traktujemy to słusznie, jako zgodę na przeniesienie. Ale nawet jeżeli Rosja mówi że się nie zgadza, to szereg samorządów nie traktuje tego jako zdania wiążącego i robi swoje. Wszytko jest kwestią podejścia konkretnych samorządowców. Ja się przychylam do interpretacji, że Rosja ma prawo opiniowania, ale nie musimy tej opinii słuchać.

Mamy tych pomników ponad 300 w Polsce. Czy one powinny stać się sprawą, którą rozwiążemy z Rosją na poziomie Ministerstw Spraw Zagranicznych?

Tutaj MSZ jest całkowicie bierny. Ta kwestia należy do spraw, których powinno się zajmować ministerstwo spraw zagranicznych. Niestety Radosław Sikorski nie był tutaj zupełnie aktywny. Ciekawe jak będzie się zachowywał Grzegorz Schetyna, ale zdaje się, że on sprawy zagraniczne rozumie jeszcze słabiej niż Sikorski. A zanim się nauczy tych spraw, to skończy się kadencja tego rządu. Nie spodziewałbym się tutaj jakiegoś przełomu. Jest jednak jeszcze inna druga, która swego czasu została przetarta. W Senacie znajduje się projekt odpowiednich przepisów, zakładających dekomunizację przestrzeni publicznej w Polsce. Jeżeli taka ustawa zostałaby ostatecznie uchwalona, to samorządy – chcąc nie chcąc – musiałyby te wszystkie sowieckie, okupacyjne pomniki przenieść. To byłoby obligatoryjne. Szkoda, że ta ustawa utknęła w komisji senackiej. Ona miała dotyczyć także nazw ulic, placów.

Teraz zapewne wróci sprawa pomnika Czterech Śpiących. Kończy się budowa metra i pomnik w teorii będzie mógł wrócić na swoje miejsce...

To jest kwestia polityczna. Mam wrażenie, że Platforma ma taką politykę łagodzenia tych wszystkich wątpliwych spraw, które mogłyby stanowić zarzewie konfliktu. Niestety cierpi na tym nasza historia i jej percepcja wśród Polaków. Rosną kolejne pokolenia, które muszą oglądać pomnik „przyjaźni” polsko-radzieckiej, czy jeździć ulicami pseudobohaterów sowieckich. Pomnik Czterech Śpiących jest tego przykładem. Trzeba się cieszyć, że on na razie nie wraca na pl. Wileński – mam nadzieję, że on tam w ogóle nie wróci. Niemniej pieniądze na renowacje zostały wydane i to jest niepokojące – że na remont tego pomnika znalazły się środki, że są środki na tęcze, a nie ma pieniędzy na sprawy poważne i upamiętnianie polskich bohaterów. Nawet nie ma planów na ich upamiętnienie – poza Witoldem Pileckim. To są zaniedbania przede wszystkim samorządu zdominowanego przez PO. Ten pomnik Czterech Śpiących jest elementem przetargowym dla Platformy. Starano się, żeby sprawy nie zaogniać, więc pod pretekstem reorganizacji pl. Wileńskiego stwierdzono, że nie ma miejsca na ten monument. Ta spraw nie jest wcale przesądzona. Być może, gdy Platforma uzna, że jej się to opłaca i będzie chciała zawrzeć sojusz z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, to wtedy nagle się okaże, że jednak Czterej Śpiący staną w jakimś reprezentacyjnym miejscu i będą niszczyć przestrzeń publiczną Warszawy.  

not. mc
[fot. wPolityce.pl]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook