Jedynie prawda jest ciekawa

Płużański: Oddano honory wojskowe mordercy

14.10.2014

Myślę, że w tej poważnej sytuacji minister Tomasz Siemoniak powinien podać się do dymisji, ponieważ podległe mu struktury wojskowe pokazały, że hołdują nie żołnierzom niezłomnym, ale ich oprawcom – mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info historyk, publicysta i autor książek Tadeusz Płużański.

Stefczyk.info: Kat polskich patriotów, w tym Danuty Siedzikówny "Inki" płk. Wacław Krzyżanowski został pochowany w towarzystwie asysty wojskowej. Jak pan ocenia oddanie honorów wojskowych człowiekowi, który stoi za morderstwami polskich żołnierzy?

Tadeusz Płużański: To wielki wstyd i hańba, a mam tu na myśli nie tylko żołnierzy oraz ich dowódców z Koszalina, którzy podjęli taką decyzję. Przecież oni już wcześniej pozytywnie reagowali na wniosek Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, mającego podobno wielki wpływ na tamtejszą jednostkę. Wydaje mi się, że tłumaczenia rzecznika MON są nie do końca zgodne z rzeczywistością.

Dlaczego?

Ponieważ nie ma możliwości, żeby dowództwo nic nie wiedziało o osobie płk. Krzyżanowskiego, bo świetnie znali jego zasługi z przeszłości. Kierownictwo jest pod wpływem byłych komunistycznych wojskowych.

MON ponosi odpowiedzialność za wygląd tego pochówku?

To jest wstyd i hańba dla całego resortu obrony narodowej. Nawet jeżeli minister Tomasz Siemoniak nie wiedział nic o sprawie, to w pełni za nią odpowiada, gdyż sprawuje nad tym nadzór polityczny. Nie można bagatelizować takiej sytuacji. Oddano honory wojskowe mordercy, człowiekowi, który pozbawił życia Danutę Siedzikównę "Inkę" – nastoletnią dziewczynę, która walczyła w szeregach 5 Brygady Wileńskiej majora Łupaszki, czyli regularnej jednostce Wojska Polskiego. Dodatkowo była niepełnoletnia. Płk Krzyżanowski zamordował niepełnoletnią sanitariuszkę. Nie mam słów, żeby opisać ten skandal.

Czy odwołanie dowódcy i komendanta garnizonu w Koszalinie, to wystarczające konsekwencje?

Oczywiście, że to nie załatwia sprawy. To nie jest kwestia lokalna, bo „Inka” nie jest lokalnym bohaterem, tylko stanowi wzór dla wielu Polaków. To sprawa ogólnopolska, dlatego konsekwencji nie można ograniczać jedynie do Koszalina. Myślę, że w tej poważnej sytuacji minister Tomasz Siemoniak powinien podać się do dymisji, ponieważ podległe mu struktury wojskowe pokazały, że hołdują nie żołnierzom niezłomnym, ale ich oprawcom.

A co zrobić, żeby więcej nie dochodziło do tego typu pochówków komunistycznych dygnitarzy?

To jest sprawa systemowa za którą odpowiada minister Siemoniak. To też kolejny powód dla którego szef MON powinien podać się do dymisji, ponieważ przez rok nie wprowadził odpowiednich przepisów, które dotyczyły pochówku komunistycznych dowódców. Przepisy miały zostać wprowadzone przez MON w konsultacji z IPN i miały przerwać ten ciąg upokarzających zdarzeń.

Rozmawiał Łukasz Żygadło

[fot: blogpress.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook