Jedynie prawda jest ciekawa

Płużański: konferencja IPN potwierdziła najgorsze obawy

29.07.2014

Rozmowa z historykiem i publicystą, prezesem Fundacji „Łączka” Tadeuszem Płużańskim.

Stefczyk.info: Władze IPN i Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa na ostatniej konferencji prasowej uspokajały, zapewniając, że nic złego nie dzieje się z procesem ekshumacji i identyfikacji ciał naszych bohaterów narodowych pomordowanych przez komunistycznych oprawców. Jest Pan spokojny o ten projekt?

Tadeusz Płużański: Wcale nie jestem spokojny. Ta konferencja nie była przełomowa, to głównie były próby tłumaczenia się IPN-u i innych podmiotów z ostatnich wydarzeń na Łączce i cmentarzu na Służewie. Poruszane kwestie nie były dla mnie zaskoczeniem. W czasie tego spotkania mieliśmy festiwal PRowski. Obecnie czytam, że z tej konferencji miałoby wynikać, że wszystko jest dobrze, że prace przy Wałbrzyskiej nie zostały wstrzymane, że one idą pełną parą. Tak niektórzy odebrali słowa prezesa IPN, prokuratorów i ministra Kunerta.

To nieuzasadnione odczucia?

Jest zupełnie inaczej. Diabeł tkwi w szczegółach. Prezes Kamiński odnosząc się do sprawy z Wałbrzyskiej, przekonywał, że nie było zatrzymania prac badawczych. Mam jednak odmienne zdanie. Być może wynika to z faktu, że prezesa Kamińskiego nie było na cmentarzu, gdy doszło do interwencji policji i prokuratury. Ja byłem na miejscu i widziałem, co się działo. Ekipa prof. Szwagrzyka kończyła rzeczywiście swoje prace danego dnia. Interweniujący pojawili się, gdy trwały już prace porządkowe.

Czyli nie przeszkodzili w pracach.

To, co działo się później, jest ewidentną ingerencją w te pracę. Całe śledztwo, wyniki śledztwa, jak również cztery trumienki ze szczątkami zostały zarekwirowane ekipie prof. Szwagrzyka. To była ingerencja w prace ekipy naukowej. Naukowcy zostali pozbawieni efektów pracy. Jak więc można mówić, że prace nadal trwały? Prokuratura powszechna te prace uniemożliwiła.

A co z Łączką? Tu również doszło do manipulacji przekazem?

Słyszymy obecnie komunikat, że prace będą trwały. Część opinii publicznej jest uspokojona i przekonana, że były pewne chwilowe problemy, ale teraz wychodzimy na prostą. Jednak komunikat IPN i przekaz konferencji jest jasny: na Łączce będą prowadzone pewne prace. Prace uzupełniające poprzedni etap ekshumacji.

To znaczy, że można być spokojnym?

Niestety nie. Zdanie później prezes Kamiński powiedział, że nie będą zdejmowane groby z lat 80. Prawo bowiem na to nie pozwala. To oznacza, że nie możemy mówić o trzecim etapie ekshumacji. Dojdzie co najwyżej do dokończenia poprzedniego, a trzeci etap został odłożony na nieznaną nam przyszłość. Ten etap oznacza konieczność zdjęcia około 200 grobów z lat 80. i dostania się do stu polskich żołnierzy, którzy leżą pod spodem. Nie mogę więc uspokajać opinii publicznej i udawać, że wszystko jest w porządku. W tym roku miał zostać rozpoczęty, a nawet zakończony trzeci etap. Tymczasem nic takiego się nie stanie. Zmiana prawa w Polsce może trwać wiele lat.

Wiele osób przypomina, że IPN miał plan, jak te prace kontynuować.

Rzeczywiście IPN zmienił podejście do tych prac. Pytam publicznie dlaczego do tego doszło. Dlaczego IPN zmienił formułę, która miała być zastosowana? Poprzednio mówiono, że wszystko jest proste, wystarczy wszcząć śledztwo prokuratorskie, prokuratury IPN. Wtedy można by było ogrodzić teren, a śledztwo dotyczyłoby zbrodni komunistycznej. W tej sytuacji nikt nie miałby prawa ingerencji w te czynności. IPN mówił o takim rozwiązaniu. Cóż takiego się stało, że ten wariant uznano za niemożliwy do realizacji? Wydaje się, że pojawiły się jakieś naciski środowisk przeciwnych pracom na Łączce.

I one okazały się skuteczne?

Uznano obecnie, że wymagana będzie zgoda rodzin osób pochowanych na górze. A to są w dużej mierze rodziny komunistyczne, czy wręcz rodziny oprawców. Uzależniono trzeci etap ekshumacji od zgody tych ludzi. I dlatego obecnie mówi się o potrzebie zmiany prawa, by móc kontynuować prace. To jednak droga donikąd. Możemy jeszcze ćwierć wieku czekać na te rozwiązania. W tym kontekście konferencja IPN potwierdziła najgorsze obawy, że trzeci etap się nie odbędzie. To oznacza, że nie możemy mówić o żadnym upamiętnieniu Żołnierzy Wyklętych w postaci panteonu narodowego, nie możemy mówić o żadnym pogrzebie. Dopóki nie wyciągniemy wszystkich szczątków Żołnierzy Niezłomnych z dołów śmierci, kolejne etapy są niemożliwe.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Jakub Kamiński]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook