Jedynie prawda jest ciekawa

Płużański: Gen. "Gryf" doceniany był tylko przez prawicę

07.01.2017

-Kiedy zadzwoniłem do p. Agnieszki Boguckiej z kondolencjami, powiedziała, że dziś wszyscy powinniśmy sobie składać kondolencje. Pani Agnieszka od wielu lat opiekowała się Januszem Brochwicz-Lewińskim, generałem "Gryfem"-napisał na łamach "Super Expressu" Tadeusz Płużański.

Płużański stwierdził, że gen. "Gryf" ostatnio z radością, ale też z niepokojem patrzył na wydarzenia w kraju. Radością napawało go odradzanie się wolnej Polski, niepokoiło to, jak opozycja podpala Ojczyznę, ramię w ramię z płk. Mazgułą. -Dla niego stan wojenny nie był kulturalnym wydarzeniem, ale ciosem w naród. Jaruzelskiego i jego ludzi uważał za zdrajców- zauważył publicysta.  

Płużański przypomniał najważniejsze fakty z życia legendarnego generała. Janusz Brochwicz- Lewiński urodził się na polskich Kresach w 1920 r. Przed wojną zdążył ukończyć liceum w rodzinnym Wołkowysku (dziś Białoruś) i podchorążówkę w Grodnie. -Zamiast normalnego życia, studiów, pracy, pierwszych miłości, Polska postawiła przed nim inne zadanie. Zresztą walka o wolność ukochanej, a zagrożonej teraz Ojczyzny była dla 19-letniego Janusza czymś naturalnym. To wspólne doświadczenie wyjątkowego pokolenia, do którego należał - pokolenia Kolumbów- podkreślił Płużański.

18 września 1939 r. trafił do sowieckiej niewoli, z której jednak udało mu się zbiec. Potem wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Konspiracja w ZWZ-AK, praca w wywiadzie, partyzantka, dywersja (służył m.in. pod komendą cichociemnego Hieronima Dekutowskiego, "Zapory"). Niemcy nazywali go "rycerskim dowódcą", bo po ataku na ich konwoje, zdobyciu broni puszczał żołnierzy wolno. W konspiracyjnej podchorążówce szkolił często swoich rówieśników - członków elitarnego batalionu do zadań specjalnych "Parasol". Przeprowadził m.in. udaną akcję na aptekę Wendego, gdzie zdobył lekarstwa i środki opatrunkowe. W Powstaniu Warszawskim dowodził brawurową obroną Pałacyku Michla na Woli, o której śpiewamy dziś piosenki. Ciężka rana szczęki odniesiona 8 sierpnia na terenie cmentarza Ewangelickiego na warszawskiej Woli, uniemożliwiła mu dalszą walkę. Awansowany do stopnia podporucznika i odznaczony Krzyżem Virtuti Militari został ewakuowany kanałami do Śródmieścia.

Po kapitulacji Powstania więziony w obozach Lamsdorf i Murnau. Zagrożony przez komunistów pozostał w Wielkiej Brytanii - rozstanie z Ojczyzną było największą traumą jego życia. Po wstąpieniu do armii brytyjskiej służył m.in. w gwardii przybocznej Jego Królewskiej Mości Jerzego VI i, jako agent wywiadu, m.in. w Palestynie i Sudanie. Do wymarzonej Polski wrócił na stałe w 2002 r. -Doceniany - co znamienne - był tylko przez prawicę. W 2008 r. prezydent Lech Kaczyński awansował go do stopnia generała brygady. W latach 2009-2014 zasiadał w Kapitule Orderu Wojennego Virtuti Militari. W 2015 r. prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Janusz Brochwicz-Lewiński, generał "Gryf" zostanie pochowany na stołecznych Powązkach Wojskowych. Cześć i chwała bohaterowi!- napisał Płużański. 

fot.[Fratria]

pc/"Super Express"

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook