Jedynie prawda jest ciekawa

Płużański: Etap „2,5” na Łączce to karykatura koniecznych działań

01.09.2014

„Nie widzę w tym momencie sensu podejmowania tych prac, skoro nie można zrobić tego co jest zaplanowane” - mówi o rozpoczynających się jutro na „Łączce” pracach zespołu prof. Szwagrzyka historyk Tadeusz M. Płużański.

Stefczyk.info: Był pan na Powązkach, gdzie jutro mają rozpocząć się prace IPN. Jak teraz wygląda ten teren?

Tadeusz Płużański: Rzeczywiście byłem na Powązkach, aby zobaczyć, czy jeszcze stoją tam umieszczone przez fundację „Łączka” portrety niezłomnych, których w kwaterze „Ł” już odnaleziono i tych, którzy wciąż są poszukiwani. Nikt szczęśliwie tego nie zniszczył, natomiast zarząd cmentarza zadecydował o usunięciu napisu, który umieściliśmy na cmentarnym murze w okolicy kwatery „Ł II”. Napis brzmiał: „Pod tymi grobami leżą pomordowani Żołnierze Niezłomni”.

Dlaczego?

Tłumaczenie jest takie, że musi być porządek na czas prac ekipy archeologów. To jakieś absurdalne tłumaczenie, bo jak w tych pracach miałby niby przeszkadzać napis na murze. Może ważniejsze jest to, aby na ten napis nie zwrócił uwagi żaden z dziennikarzy, który przyjdzie na jutrzejszą konferencję prasową prezesa IPN i prokuratorów z pionu śledczego. Może to także było nie na rękę rodzinom komunistów, którzy spoczywają w kwaterze „Ł II”, może poczuli, że mogiły ich bliskich są w jakiś sposób zagrożone.

Ale o te groby chyba przynajmniej na razie nie muszą się bać, przy obecnych pracach nie będą ruszone?

Po tym, jaki teren jest ogrodzony można się zorientować jaki będzie zasięg tych prac i niestety wygląda to dosyć mizernie. Wiedzieliśmy co prawda już dawno, że tego trzeciego etapu ekshumacji nie będzie, ale nie spodziewałem się, że ten etap nazwany „2,5” będzie tak ograniczony. Przygotowany teren jest naprawdę minimalny, to są zaledwie dwa fragmenty alejki, z której zerwano asfalt. Może się okazać, że prace zaplanowane na dwa tygodnie zostaną zamknięte po dwóch dniach. Spodziewaliśmy się, że te prace mimo swojego ograniczenia będą miały większy zasięg, przede wszystkim, że będzie można badać teren wzdłuż cmentarnego muru. A tam nic się nie będzie działo. To jest w ogóle jakiś horror. Ograniczone prace są po raz kolejny ograniczane.

Po co IPN wykonuje takie ruchy pozorowane? Bo media wymusiły?

Prawdę mówiąc ja nie widzę w tym momencie sensu podejmowania tych prac, skoro nie można zrobić tego co jest zaplanowane. Przecież to wszystko kosztuje, ściągnięcie całej ekipy, przygotowanie terenu, zerwanie asfaltu… Ludzi się w to angażuje, wolontariusze się zgłaszają, a jak się jutro pojawią na „Łączce” to się okaże, że para znów poszła w gwizdek. Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że to są jakieś działania pozorowane. Można powiedzieć, że co prawda etap trzeci nie może się odbyć, bo nie pozwala na to prawo, ale ten etap „2,5” jest w toku. Tymczasem to jest jakaś karykatura działań, które miały być na Powązkach prowadzone.

Rozmawiał Marcin Wikło

fot. Fundacja „Łączka”
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook