Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Płk Pawlikowski: Nasi zostali ograni

26.06.2014

Rozmowa z płk. Andrzejem Pawlikowskim, byłym szefem BOR.

Stefczyk.info: Media żyją aferą związaną z nagraniami rozmów polityków. Wśród nagranych jest również Marek Belka i Bartłomiej Sienkiewicz, którzy spotkali się w jednej z restauracji. Czy BOR mógłby takie spotkanie zabezpieczyć?

Płk Andrzej Pawlikowski: Biuro Ochrony Rządu zgodnie z ustawą posiada cały wachlarz zadań, które realizuje wobec najważniejszych osób w państwie. W ramach swoich działań Biuro może prowadzić również procedury prewencyjne, czyli zapobiegać i eliminować m.in. podsłuchy. BOR miało i ma wszelkie środki, by takie działania podjąć. Warto wskazać jednak, że obowiązki Biura wobec konkretnych urzędników są różne. Prezydent czy premier mają pełen zakres ochrony. Bez względu gdzie oni się spotykają, gdzie są miejsca ich przebywania muszą być sprawdzane. BOR podejmuje zawsze działania związane m.in. ze sprawdzeniem miejsca pobytu, weryfikacją osób, znajdujących się w tym miejscu. Sprawdzenie dotyczy również pracowników.

Spotkania szefa MSW też są tak sprawdzane?

Ministrowie mają inny poziom zabezpieczenia. Ministrowie mają przydzieloną ochronę BOR, ale zakres jest znacznie mniejszy. Jest mniejsza liczba funkcjonariuszy przydzielona do zadań, a samych zadań jest mniej. Jeśli minister udaje się na spotkanie, to BOR nie podejmuje z urzędu działań sprawdzających ws. zagrożeń podsłuchowych, nie wysyła grupy przygotowawczej.

Co jeśli ministrowi zależy na sprawdzeniu i zabezpieczeniu jakiegoś spotkania?

Wtedy może zgłosić zapotrzebowanie na sprawdzenie i zabezpieczenie danego miejsca, ponieważ będzie się spotykał z ważną osoba w miejscu publicznym. Wtedy Biuro, ewentualnie wsparte przez ABW, może zabezpieczyć takie miejsce.

Jeśli rzeczywiście takie zapotrzebowanie zostanie zgłoszone, co dzieje się dalej?

Jeśli minister składa takie zapotrzebowanie BOR przystępuje do działania. Wysyła specjalną ekipę na miejsce spotkania. Biuro dokonuje sprawdzenia pracowników, osób, które będą się spotykać w jakiś sposób z ministrem. I musi nastąpić seria sprawdzeń technicznych. Musi nastąpić przeszukanie pomieszczenia, przeskanowanie go. Może to nastąpić przez elektroniczne sprawdzenie pomieszczenia. Taka procedura jest czasochłonna z uwagi na skrupulatność działań.

Jak one wyglądają?

Pokój dzieli się na sektory i skanuje poszczególne z nich. Jeśli w którymś sektorze okaże się, że sprzęt wykrył urządzenie podsłuchowe to się je demontuje i zabezpiecza. Sprawdzenie odbywa się również metodą fizyczną, za pomocą działań funkcjonariuszy. Sprawdza się wszystkie przedmioty w danym miejscu, gniazdka, demontuje się elementy wyposażenia, sprawdza w szczegółach. BOR posiada więc środki i możliwości, żeby takie pomieszczenie zabezpieczyć.

Co jeśli już po sprawdzeniu ktoś chce podrzucić podsłuch?

Po sprawdzeniu tworzy się odpowiedni raport, a BOR pozostaje już w miejscu sprawdzenia. Biuro nie może już opuszczać takiego pomieszczenia. Do momentu przybycia osoby ochranianej służba jest zobligowana do zabezpieczenia pomieszczeń do przybycia osoby ochranianej. Każdy, kto przychodzi do takiego pomieszczenia, musi być sprawdzony.

Czyli kelnerzy w restauracji też powinni zostać „przeskanowani”?

Jeśli kelnerzy wchodzą z kwiatami, ktoś przynosi pilota, czy w jakiś sposób pojawia się w danym pomieszczeniu musi zostać sprawdzony. Służba jest zobligowana do zbadania każdego nowego elementu. Jeśli jest taka potrzeba, to BOR może zamontować w pomieszczeniu system zagłuszający. Gdyby BOR podjął takie działania, podsłuchiwanie polityków nie byłoby możliwe.

Politycy rządzący spotykali się wiele razy w tych samych restauracjach. To powinno ułatwić pracę BOR.

Istnieje pewna grupa restauracji, które stanowią częste miejsce spotkań polityków. One powinny być objęte pewnym monitoringiem. Z tego co wiem restauracja „Sowa i przyjaciele” również była na liście takich miejsc. Funkcjonariusze BOR powinni stale weryfikować pracowników, sprawdzać lokal. Przy współpracy z ABW Biuro powinno działać na rzecz zabezpieczenia tego miejsca. Takie miejsca były na bieżąco weryfikowane, gdy kierowałem służbą. Widać, że w tej sprawie doszło do zaniechań. Jeśli dziś słyszymy, że w nagrywaniu brali udział kelnerzy, to trzeba spytać, czy służby sprawdziły ich i ich powiązania. Widać jednak, że nasi zostali ograni.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. okładka „wSieci”]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook