Jedynie prawda jest ciekawa

Płk Grudziński: kurs po pizzę to wstyd dla BOR

06.05.2014

Rozmowa z płk. Tomaszem Grudzińskim, byłym wiceszefem BOR.

Stefczyk.info: Dziennik „Fakt” opisuje kolejny zaskakujący przykład wykorzystywania oficerów BOR przez polityków. Gazeta publikuje zdjęcia pokazujące, że szef MSZ Radosław Sikorski wysyłał funkcjonariuszy... po pizzę. Jak Pan to ocenia?

Płk Tomasz Grudziński: To jest dość delikatna sprawa. Funkcjonariusze mają swój zakres obowiązków. On jest ściśle określony, jednak są sytuację, w których trzeba wyjść poza ten zakres. Jeśli ten zakres obowiązków jest rozszerzany jednorazowo, czy raz na miesiąc, to jest to w pewien sposób do przyjęcia. Oczywiście, jeśli nie wiąże się to z odstąpieniem od ochrony, czy pogorszeniem jej poziomu. Wtedy daną czynność można wykonać.

Co jeśli jest to częstsza praktyka?

Jednak jeśli funkcjonariusz gania po pizzę, kebab czy coś innego codziennie, czy raz w tygodniu, to już gorzej. W takiej sytuacji szef BOR powinien porozmawiać z osobą ochranianą i wyjaśnić, że nie można wydawać takich poleceń oficerowi ochrony. Szczególnie, że minister ma zapewne ludzi, którzy są pomocni.

Media często informują o podobnych wydarzeniach. BORowcy jeżdżący na zakupy, wychodzący z psem itd. pojawiają się na okładkach nie po raz pierwszy. Politycy mają skłonność do wykorzystywania oficerów?

To jest bardzo trudna sprawa relacji między ochranianymi a ochroną. Gdy ja byłem wiceszefem Biura próbowaliśmy stosować rotację ochrony, żeby oficerowie właśnie nie strzygli trawników, nie jeździli po obiadki, nie spoufalali się zbytnio. Wiemy, że osoby ochraniane przyzwyczają się do swojej ochrony, następuje zbliżenie. To nie jest dobre zjawisko, ani dla ochranianych, ani dla poziomu ochrony. To się jednak dzieje, gdy dany funkcjonariusz pracuje z politykiem któryś rok z kolei. I zaczynają się tego typu historie, jak wysługiwanie się.

Można to zwalczyć?

Przy silnym szefie BOR takich wydarzeń może być bardzo mało. Na pewno nie uda się im zapobiec, ale można je ograniczyć do minimum.

Jak na BOR i jego ludzi wpływa fakt, że tego typu sytuacje są opisywane przez media? Biuro zdaje się sporo tracić z racji takich praktyk...

To jest wstyd. I tyle. Inaczej nie da się skomentować. To jest wstyd i niebezpieczeństwo.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Stefczyk.info]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook