Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pierwszy darczyńca III RP

11.12.2011

W ostatni piątek, zaraz po zakończeniu szczytu UE w Brukseli, do studia TVP Info został zaproszony szef Rady Gospodarczej przy premierze, Jan Krzysztof Bielecki. Jeszcze na początku lat 90. poprzedniego stulecia jako premier rządu sprzedawał on co atrakcyjniejsze składniki narodowego majątku za zupełnie drobne pieniądze (zgodnie z głoszoną wówczas zasadą, że majątek państwowy jest wart tyle, ile chcą dać za niego prywatni inwestorzy), później jako przewodniczący Kongresu Liberalno-Demokratycznego zapowiadał w kampanii wyborczej utworzenie 1 mln miejsc pracy, a jeszcze później za pensję w wysokości przynajmniej 4-5 mln zł rocznie, kierował sprzedanym Włochom bankiem Pekao S.A., a jak ci ostatni się go pozbyli, rozpoczął doradzanie premierowi Tuskowi.

Bielecki jest osobą niezwykle ustosunkowaną i posiadającą strategiczne informacje o zamierzeniach rządu, o czym świadczą jego wypowiedzi o zamiarach prywatyzacji PKO BP (po czym rząd przygotował sprzedaż 15 proc. akcji tego banku, która nie doszła do skutku tylko ze względu na załamanie na GPW) czy negocjacje z ambasadorem amerykańskim w sprawie wejścia inwestorów amerykańskich do procesów prywatyzacyjnych polskich szpitali (choć rząd do tej pory intensywnie zaprzecza, że ma takie plany).

W TVP Info nawet zaprzyjaźniony dziennikarz Jacek Żakowski był zaskoczony szczerością wypowiedzi byłego premiera na temat konieczności wsparcia finansowego przez Polskę znacznie zamożniejszych zadłużonych krajów strefy euro.

To wsparcie ma się odbywać za pośrednictwem MFW i na 6 krajów spoza strefy euro (w tym Polskę) przypadła składka w wysokości 50 mld euro. Ponieważ w grupie tych krajów oprócz nas znalazły się Dania, Litwa, Łotwa, Rumunia i Bułgaria, to nie ulega wątpliwości, że na Polskę przypadnie największa część z tej sumy, co najmniej 10 mld euro (uczestnictwo w tej sumie będzie ustalane na podstawie wielkości udziałów tych krajów w kapitale EBC).

Środki te mają wprawdzie pochodzić z rezerw walutowych naszego banku centralnego, ale Jan Krzysztof Bielecki byłby nawet gotów wyłożyć pieniądze z polskiego budżetu na pomoc zadłużonym krajom strefy euro.

„To nie są porażające kwoty” - wyjaśniał zaskoczonemu dziennikarzowi, który dopytywał go, gdzie znajdziemy te pieniądze, skoro minister Rostowski tnie wydatki krajowe. Później tłumacząc, że tylko część tego wsparcia dla krajów strefy euro musi być przekazana w gotówce, a reszta w gwarancjach, mówił: „jestem przekonany, że tyle (kilkaset milionów złotych) byśmy zmieścili w przyszłorocznym budżecie”.

Szkoda, że były premier nie jest tak hojnym darczyńcą ze swoich dochodów, które - jak już wyżej zaznaczyłem - są całkiem pokaźne.

Ta ochota do wykładania miliardów euro na pomoc dla najbardziej zadłużonych krajów strefy euro jest tym bardziej zadziwiająca, że wyrażają ją także politycy rządzącej koalicji, a nawet opozycyjnego SLD i - o zgrozo - spora część ekonomicznych ekspertów.

W pomocy, zwłaszcza opartej na zasadzie solidarności, nie ma oczywiście nic złego ale w tym przypadku chodzi o przekazywanie dużych środków finansowych przez tych mniej zamożnych, tym parę razy bogatszym - a to ze wspomnianą zasadą nie ma nic wspólnego.

Poza tym pożyczanie albo gwarantowanie pożyczek ma sens wtedy, gdy są realne szanse, że dłużnik w dającej się przewidzieć perspektywie będzie zdolny pożyczone pieniądze zwrócić.

Niestety pomaganie Grecji, Portugalii, Irlandii, Włochom czy Hiszpanom ma tę cechę, ze pożyczkobiorcy części pożyczonych pieniędzy na pewno nie zwrócą (parę miesięcy temu Grekom już obiecano redukcję ich długu o 100 mld euro), a w przypadku czarnego scenariusza nie oddadzą ani euro.

Jest to więc wystawianie na ryzyko utraty części rezerw walutowych naszego kraju, które są zabezpieczeniem dla wartości naszego pieniądza, a także zasobem na czarną godzinę dla naszego państwa.

Smutne to, że w takiej sytuacji, szef doradców premiera tak hojnym gestem chce rozdawać nasze ostatnie zasoby finansowe.

Zbigniew Kuźmiuk/Niezalezna.pl
[fot. Wikipedia.org]

Facebook