Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Piecha: Prof. Zembala się zagubił. WYWIAD

15.07.2015

Rozmowa z byłym wiceministrem zdrowia europosłem PiS Bolesławem Piechą.

Stefczyk.info: Pielęgniarki strajkują i walczą o lepsze warunki pracy. Jedna ze strajkujących pielęgniarek wskazywała, że pielęgniarstwa już nie ma. Jest aż tak źle?

Bolesław Piecha: To może zbyt poważne słowa, ale rzeczywiście jest w Polsce kryzys pielęgniarstwa. To jest poniewierana profesja, na pewno nie do wartościowana. Po hucznych zapowiedziach sprzed ośmiu lat widać, że nic się nie zmieniło. Kolejne huczne zapowiedzi prof. Zembali również spalą na panewce. Obiecać można wszystko, ale trzeba wiedzieć, co jest możliwe prawnie do wykonania. Pan prof. Zembala zdaje się nie orientuje się zbytnio w tych sprawach. A tu problemy prawne są bardzo poważne, w przypadku istnienia płatnika, czyli NFZ-u.

To jest główny problem związany z pielęgniarkami?

Niestety to jest poważny kłopot. Tu niewiele zależy od ministra Zembali, więcej zależy od uwarunkowań prawnych, które są karkołomne. Nie sądzę, by zapowiedzi ministra i premier Kopacz były do wykonania w szybkim tempie. Pielęgniarki więc nie mają dobrej sytuacji. Ostatnia poważna podwyżka ich pensji miała miejsce w 2006 roku. Po rządzie PO-PSL pielęgniarki nie mogły się wiele spodziewać, choć w czasie „białego miasteczka” miały nadzieję na realną pomoc tej ekipy. Cudu jednak nie było, a profesja jest zagrożona. Chętnych ubywa, zawód jest ciężki, wymaga wykształcenia na poziomie wyższym.

Czy zatem pielęgniarstwo może jednak zniknąć?

Na pewno czekają nas poważne problemy, jeśli nie uda się poprawić sytuacji pielęgniarek. Będziemy mieli do czynienia z wykruszaniem się pracowników, co źle wróży polskim pacjentom. Trzeba przyjąć założenia, że ich sytuację trzeba rozwiązać, jednak nie na drodze kombinacji w ustawach. Przy istnieniu NFZ-u to jest niemal niemożliwe. To jest również jeden z argumentów na rzecz zmiany systemu i likwidacji NFZ. Sytuacja jest poważna, bowiem będzie się to odbijało na poziomie opieki medycznej w Polsce. Po ośmiu latach rząd się budzi, bowiem sztuczki PR-owskie w tej sprawie nie wystarczyły. Zapewne w Polsce pielęgniarstwo będzie i tak istnieć, tyle tylko, że w tej formie finansowania nie ma żadnych perspektyw.

Jak Pan ocenia ministra Zembalę i jego sposób działania? Były wobec niego wielkie oczekiwania, ale zaliczył już sporo wpadek...

Minister Zembala jest profesorem, widzi świat w innych barwach, ma inne modele funkcjonowania w ochronie zdrowia. System ochrony zdrowia to natomiast bardzo skomplikowana materia. Liczne wpadki ministra pokazują, że o ile jako kardiochirurg potrafił on podejmować trafne decyzje, potrafił je motywować, o tyle jako minister się zagubił. Jest zagubiony. Nie wystarczy, że minister zdrowia jest w piątek przy stole operacyjnym, w czwartek jeździ po Polsce, w poniedziałek odpoczywa, a w resorcie pracuje tylko we wtorek i środę. Nie widzę jednak, nad czym minister pracuje. Mamy i dopalacze i aferę z dopalaczami, mamy strajk pielęgniarek, mamy problemy z pakietem onkologicznym i wiele innych. Wydaję się, że prof. Zembala przecenił swoje siły. I jest w defensywie. Nie wystarczy jednak jeździć i mówić dobre słowa. Na stanowisku ministra zdrowia nie ma bogów, są ci, którzy służą. Tu się nie da rozkazywać, tu trzeba służyć. Nie spodziewam się niczego dobrego po tej ekipie.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Paweł Supernak]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook