Jedynie prawda jest ciekawa

Piecha: Arłukowicz - dziecko we mgle

29.12.2011

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiedział na dzisiejszej konferencji korektę listy leków refundowanych. Nastąpiło to po kilkudniowej, zmasowanej krytyce Ministerstwa i samego ministra. O to, czy można mówić o sukcesie mediów i opozycji spytaliśmy Bolesława Piechę (PiS), szefa sejmowej komisji zdrowia i byłego wiceministra zdrowia.

Dzisiejsze wystąpienie pana ministra Arłukowicza jest sukcesem opinii publicznej, która była mobilizowana przez media i również przez posłów opozycyjnych, z tego prostego powodu, że wiele spraw skandalicznych zostało naprostowanych. Ale też wystąpienie ministra Arłukowicza nie udzieliło prawie żadnych odpowiedzi, natomiast spotęgowało liczbę pytań, które trzeba postawić. W związku z tym posłowie, głównie Prawa i Sprawiedliwości wnoszą w trybie artykułów przewidzianych w Regulaminie Sejmu, o pilne zwołanie Komisji Zdrowia i ona się odbędzie jutro o 12.00, nota bene, po to, żeby doszczegółowić, uzyskać odpowiedzi, na pytania, na które pan minister Arłukowicz nie był w stanie albo nie mógł, albo nie chciał odpowiedzieć w czasie swojej konferencji prasowej.

Wyszła z tej konferencji prasowej pana Arłukowicza jakaś nowomowa, która w zasadzie była poplątaniem różnych faktów medialnych ze sztuczkami PR-owskimi, natomiast nie operowała faktami, czyli tym, co się rzeczywiście stało i jakie będą skutki tych dzisiejszych decyzji.

Za to, że cukrzycy będą mieli łatwiejszy dostęp do innych pasków, za to, że ci chorzy po przeszczepach, na których zawisła groźba możliwości odrzutu przeszczepu, a w niektórych przypadkach nawet śmierci, dostaną swoje leki za rozsądną opłatę ryczałtową, mówimy panu ministrowi serdeczne "Bóg zapłać". Ale czy nie należało o tym pomyśleć wcześniej i nie siać niepokoju w tej bardzo ważnej i dużej grupie społecznej?

Natomiast my mamy dalej wątpliwości co do ustawy refundacyjnej, bo mają te same opory i uwagi: lekarze, farmaceuci, pacjenci, hurtownicy leków, producenci leków - cokolwiek byśmy o nich nie myśleli, to oni przecież muszą ten lek wyprodukować, po to, żeby on był dostępny na rynku. Jeżeli tak dużo grup społecznych, czyli wszyscy - podkreślam wszyscy - mają ogromne uwagi do tej ustawy, to tłumaczenie pana Arłukowicza o rewolucji jest rzeczywiście ironiczne. Chyba, że chodzi o rewolucję w psuciu prawa.


- Minister Arłukowicz kilka razy zapowiadał, że się nie ugnie przed naciskami - jakie naciski miał na myśli?

No właśnie tego absolutnie nie potrafię zrozumieć. Pan minister Arłukowicz nie jest poddawany żadnym naciskom, bo być nie może. Negocjacje zawsze toczą się pisemnie, żeby było jasne - każdy lek ma określone dossier dokumentacyjne - natomiast z tego co mówił wynika, że on tam gdzieś podobno pracował, w jakichś komisjach negocjacyjnych. Otóż ja chcę pana ministra poinformować, że skoro nie jest członkiem specjalnie powołanego zespołu ds. przejrzystości ani specjalnie powołanej komisji tzw. ekonomicznej, to czego on tam szukał? Poszedł na tę komisję jakoś nieformalnie, czy co? On ma podjąć tylko decyzję - tak lub nie, na podstawie materiałów przygotowanych przez Komisję Ekonomiczną Ministerstwa Zdrowia. I tylko tyle mógł zrobić, natomiast te naciski różnego rodzaju, ta twardość manifestowana w mediach, to jest niestety poza pana ministra Arłukowicza. Tak się pozuje na silnego człowieka w Ministerstwie, a tak naprawdę to jest takie dziecko zagubione we mgle.

- Ministerstwo Zdrowia mówiło o ogromnych oszczędnościach, jakie ta ustawa i lista leków przyniesie budżetowi, a dziś minister Arłukowicz kilkakrotnie podkreślał, że nie będzie oszczędzania na pacjentach - to się da pogodzić?

Dlatego mówię, że ta dzisiejsza wypowiedź pana ministra była jakaś niezborna. Ja nie wiem, jakie będą skutki tej ustawy dla budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia, ale przewiduję, że na pewno będą niekorzystne dla pacjentów. Wydaje mi się, że ta kwota, którą wyliczają eksperci, na poziomie pół miliarda zł więcej z kieszeni pacjenta w aptece jest bardzo, ale to bardzo realna i nieprzesadzona.

Natomiast chciałbym się dowiedzieć, co ta rewolucja leków miała zrobić. Bo jeżeli miała wprowadzić zamiast nowoczesnych, nowych, lepszych leków, leki stare, za to tanie, to ja gratuluję. Jest to jedyna z reform w krajach nowoczesnych, w Unii Europejskiej, która mówi, że to co starsze jest lepsze. No chyba cofniemy się niedługo do stawiania baniek w tej filozofii pana Arłukowicza.


- Kiedy dzisiejsza decyzja o korekcie listy leków refundowanych wejdzie w życie, czy aptekarze zdążą ze zmianami do 1 stycznia?

Nie wiem, ja już wiele rzeczy widziałem, ale ten bałagan jest przedni. Pewno będą się bawić wśród flakoników, tabletek i czopków, czyli Sylwestra spędzą w aptekach, wtedy być może się uda. Natomiast, jak powiedziałem - pytań i wątpliwości pozostało wiele, zarówno aptekarzy, jak i lekarzy a tym samym pacjentów. Nikt ich nie rozwiał. To są tylko słowa i zapewnienia. Pacjent ma przyjść do apteki 2 stycznia i być normalnie obsłużony, bez niespodzianek finansowych, że np. zabraknie mu pieniędzy w portfelu, bo zwykle płacił za leki mniej niż po rewolucyjnej reformie.

not. zrk
[fot. Jacek Turczyk]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook