Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Person: Wszystkie ręce na pokład

03.09.2015

Rozmowa z senatorem PO Andrzejem Personem.

Stefczyk.info: Ewa Kopacz poinformowała na Radzie Krajowej, że z list PO będzie startować m.in. Ludwik Dorn i Grzegorz Napieralski. To wywołało zdziwienie niemal takie, jakie widać było po współpracy PO z mec. Giertychem. Podobają się Panu takie transfery?

Andrzej Person: Ja jestem z innego pokolenia, jestem wychowany na sporcie, w którym się barw klubowych nie zmieniało. Dziś jednak jeśli nie jest się bardzo uważnym to nie wiadomo, czy ktoś jest już w Barcelonie czy już w Manchesterze United. Powoli tak samo jest w polityce. Cóż można zrobić? Można powiedzieć, że przywiązanie do barw klubowych było ważne, dziś jest inaczej. Wydaje się, że co innego jest ważne. Mam wrażenie, że poglądy zaczynają się zacierać. Coraz mniej jest tradycjonalistów, którzy nie poszliby w jakieś miejsce, czy nie podaliby komuś ręki, a coraz więcej liberałów, którzy z czasem przekonują się do rzeczy, które jeszcze 10 lat temu były nie do pomyślenia.

To tło przyjmowania do PO ludzi tak różnych jak Giertych i Napieralski?

Stąd bierze się to, że różni ludzie znajdują się w PO. Poglądy naszych nowych kolegów niewiele różnią się od tych, które się spotyka na ulicy, czy gdziekolwiek indziej. Dziś z ogromnym szacunkiem patrzę na tych, którzy wbrew zaleceniom klubowym twardo trzymają się swoich zasad, nawet jeśli są mi one obce.

Sprawa in vitro i spór w Senacie o tę kwestie jednak partię trochę kosztował.

Szanuje takie osoby, które pozostały przy swoich zasadach. Rzeczywiście przy okazji in vitro były takie przypadki. Ktoś może zapytać, co politycy niechętni in vitro robią w PO, skoro partia miała to wśród swoich postulatów. Jednak niemniej, gdy senatorowie mieli takie przekonania przez całe życie, to ja to szanuję. Trudno, żeby zmieniali swoje przekonania.

Sądzi Pan, że Ludwik Dorn i Grzegorz Napieralski są w stanie, pozostają w semantyce sportowej, strzelać do tej samej bramki? Czy to jednak nie są dwa odwrotne światy?

Może nie odwrotne, ale na pewno odległe. Poseł Napieralski jednak zawsze był blisko postulatom bliskim PO. To nie ulega wątpliwości. Mówiąc czysto hipotetycznie nie byłoby znaczącym zdziwieniem, gdyby na listach PO znalazł się także choćby Wojciech Olejniczak. Sądzę, że i z nim może łączyć nas wiele poglądów. Ludwik Dorn z kolei zawsze był nazywany „trzecim bliźniakiem”, jednak on był zdaje mi się odległy od braci Kaczyńskich po odejściu z PiS-u. On sam został, jak się nazwał, PiS-owcem na wygnaniu. Jego spojrzenie na politykę miało wiele uroku. Dopóki walka o władze, czy pseudozaszczyty nie przesłania nam całego świata, to jest dobrze. Szczególnie, że to psuje opinię o politykach. Status senatora w ostatnich latach mocno się obniżył. Kiedyś tytuł senatora wzbudzał szacunek. Dziś już tak nie jest.

Może sprzyja temu choćby ściąganie na listy kogo popadnie? Może PO robi więc błąd, przyjmując Dorna, Napieralskiego, czy Giertycha?

Myślę, że nie. Nie oszukujmy się, dziś jest hasło: wszystkie ręce na pokład. W sondażach nie wypadamy tak dobrze, jakby można było przypuszczać. Zawsze trzeba myśleć o przyszłości, może z nowymi osobami. Uważam, że PO powinna bardziej się kierować do młodych ludzi, trzeba szukać ideowców, choć to niełatwe. Trzeba szukać tych, którzy z głębokiego serca chcą coś robić. I o nich myśleć. To jest lepsze rozwiązanie. Jednak doraźne potrzeby są inne, więc podejmowane są decyzje potrzebne. To nie wszystkim się podoba, nie wszyscy są tym zachwyceni, jednak jeśli nam to ma pomóc... To jak w sporcie, wynik końcowy się liczy, prawda.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Andrzejperson.eu]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook