Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pęk: "PSL jest jak jemioła - ładnie wygląda, ale drzewo obumiera"

19.10.2014

Minister rolnictwa Marek Sawicki nazwał polskich sadowników frajerami, którzy nie potrafią sobie radzić tak dobrze, jak sadownicy niemieccy. Przeprosił już za te słowa. Co o nich sądzi Bogdan Pęk, były kolega partyjny Sawickiego, dziś działacz PiS.

STEFCZYK.INFO: Co by pan powiedział polskim sadownikom, których Marek Sawicki nazwał frajerami?

Bogdan Pęk: No cóż. Cwaniaki do tych, których wyzyskują mówią „frajerzy. Polskie Stronnictwo Ludowe od dłuższego czasu jest formacją pasożytującą na polskiej wsi, ale tworzącą wrażenie, że wspiera i broni polityki korzystnej rolników. Jest dokładnie odwrotnie. PSL wyspecjalizowało się w pasożytnictwie. Jest jak jemioła – z daleka ładnie wygląda, ale jak jej za dużo na drzewie wyrośnie, to drzewo umiera.

Nauczyli się iść na takie kompromisy, że pozwalają one im utrzymać się przy władzy. Gdzie tylko mogą, to odstępują od obrony wiejskich interesów, a następnie w mediach głównego nurtu, wspierani hegemonią większego partnera koalicyjnego tworzą wrażenie, że intensywnie walczyli. A im więcej przegrywają, tym intensywniej mówią o rzekomym zwycięstwie.

 

Czy polscy rolnicy zdają sobie sprawę z tego, że PSL ich tak traktuje, jak pan to mówi?

Gdyby sobie zdawali sprawę z tego, to PSL nie przekraczałby progu wyborczego w wyborach do Sejmu i sejmików. Paradoks polega na tym, że znaczna część ludzi na wsi wychowana jest w tradycji patriotycznej prawdziwego ruchu ludowego. Szanują tradycję Witosa, Mikołajczyka, wielkich działaczy ludowych, którzy twardo bronili interesów wsi. Dziadek głosował na ludowców, ojciec głosował, to ja też zagłosuję. Działacze PSL bardzo mocno usadowili się w strukturach wiejskich, opanowali samorządy i organizacje około wiejskie. Stworzyli ogromną grupę klienteli. Tam gdzie funkcjonują dzielone są pieniądze, zapomogi i stanowiska. Często stosują naciski ocierające się o szantaż. Wprowadzają terroryzm polityczny – przychodza wybory, macie głosować na nas, my to sprawdzimy, bo mamy swoich ludzi w komisjach. To wystarcza, aby nawet przy niskiej frekwencji, przekroczyć próg pięciu procent.


Czyli co, „jemioły” nie zlikwiduje się szybko?

Na razie nie da się tego zrobić. W wyborach samorządowych oni dostaja zawsze lepszy wynik niż w parlamentarnych. W samorządzie są naprawdę mocni.

Nie przebija się niestety informacja o działaniach PSL w Unii Europejskiej. Oni zdradzili wieś zgadzając się na 25 procent dopłat w negocjacjach europejskich. To była zdrada, która kosztowała polską wieś dziesiątki miliardów euro. Odpowiedzialność za to ponoszą panowie Kalinowski i Siekierski. Jeden był ministrem, a drugi wiceministrem i odgrywali w tych negocjacjach kluczową rolę. W kolejnych negocjacjach ludzi z PSL zgadzali się na przesunięcia środków z obszarów wsi do wielkomiejskich za cenę utrzymania się w koalicji. Sytuacja na wsi wyraźnie się pogarsza. Wszyscy rozsądnie myślący muszą zdać sobie sprawę z tego, kto ponosi za to odpowiedzialność.


Więc jednak musimy czekać, aż „jemioła” zabije drzewo?

Konieczna jest silna kampania informacyjna na wsi, pokazywanie ich arogancji i – ja to tak nazywam – prostytucji politycznej, którą uprawiają w zamian za kilkaset tysięcy stanowisk w instytucjach około rolniczych i na obszarach wiejskich. Jak ludzie to sobie wszystko uświadomią, to myślę, że te tendencje się zmienią.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: youtube.pl]

Słowa kluczowe:

Marek Sawicki

,

sądownictwo

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook