Jedynie prawda jest ciekawa


Pejzaż z upadkiem Ikara, czyli co zmienia rekonstrukcja rządu?

09.01.2018
pejzaz09012017
Pejzaż z upadkiem Ikara, czyli co zmienia rekonstrukcja rządu?

Po rekonstrukcji rządu część prawej strony rozpacza i lamentuje w sieciach społecznościowych, niektóre koterie zdążyły już nawet wskazać, iż prezydent Andrzej Duda stoi po tej stronie, po której "stało ZOMO". Najdalej posunął się bard Paweł Piekarczyk, który napisał, iż zwróci Andrzejowi Dudzie Krzyż Kawalerski Polonia Restituta. Skąd ta histeria? Co tak naprawdę oznaczają zmiany w rządzie Prawa i Sprawiedliwości?

Przypomnijmy sobie obraz "Pejzaż z upadkiem Ikara", który przypisywany jest Pieterowi Brueglowi starszemu. Dzieło niderlandzkiego mistrza przedstawia alegoryczną wizję mitu, który wszyscy doskonale znamy. Pamiętamy historię wynalazcy, który wraz z synem spełnia odwieczny sen człowieka o lataniu. Pamiętamy też – jakże symboliczny – upadek. To konsekwencja braku rozwagi Ikara, który nie posłuchał ojca przestrzegającego przed wzbijaniem się zbyt wysoko.

Gdy promienie słoneczne roztopiły wosk spajający skrzydła nieroztropnego lotnika, Ikar wpadł do morza i zginął. Jego śmierć, choć oczywiście stanowiła ogrom bólu i cierpienia dla ojca, nie zachwiała światem. Co więcej, nikt poza Dedalem jej nie zauważył i życie płynęło dalej.

Na pierwszym planie obrazu Bruegla widzimy wyidealizowaną, niemal sielską scenę. Tu chłop orze pole, tam pasterz pasie owce, gdzieś nad brzegiem rybak zarzuca swe sieci. Praca trwa, świat się nie skończył, nawet nie zachwiał się w swych posadach. Podobne na dalszym planie, góry stoją tak, jak stały przed upadkiem Ikara. Można domniemywać, iż w widocznym po lewej stronie portowym mieście życie biegnie tym samym rytmem, co wcześniej. Wszak po morzu wciąż suną statki, wiatr szarpie ich żaglami, a marynarze toczą nierówną walkę z siłami natury.

Tytułowy bohater jest dla nas niemal niewidoczny. Dostrzegamy go dopiero po paru chwilach, kiedy wpatrujemy się w obraz dłużej. To wówczas w prawym, dolnym rogu obrazu dostrzegamy tonącego młodego mężczyznę, a w zasadzie jego wystające z wody nogi i kilka piór wirujących w powietrzu. Jego śmierci nikt nie zauważył, jego upadek nie zachwiał biegiem spraw.

Owszem, kilku najbardziej zagorzałych sympatyków Prawa i Sprawiedliwości na Twitterze wyrywało sobie włosy z głowy, niektórzy wpływowi magnaci medialni głośno łkali nad losem Polski i - nieco ciszej - nas utraconymi intratnymi kontraktami reklamowymi. Ale tak naprawdę, choć to przecież bardzo smutna obserwacja, wszystko biegło swoim starym, ustalonym już dawno rytmem. 

Artur Ceyrowski
CS151fotMINI

Czas Stefczyka 151/2018

PDF (5,47 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook