Jedynie prawda jest ciekawa

Łosiewicz: Państwo oblało kolejny egzamin

24.09.2012

Nie ma wątpliwości, że w przypadku zabójstwa 3-letniego Kacpra oraz 5-letniej Klaudii zawiodło państwo. Choć obrońcy teorii o sprawnym, zdającym wszystkie egzaminy państwie wolą uważać, że to rodzina była patologiczna i do nikogo więcej nie można mieć pretensji o to co się stało.

Ale można i trzeba. W rodzinie zastępczej coś takiego najzwyczajniej nie miało prawa się zdarzyć, bo taka rodzina powinna być pod czujną opieką państwa. Dramat niestety się zdarzył i to dwa razy. Dowodów na winę państwa i jogo urzędników nie brakuje.

W ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że przemoc w domu państwa Cz. zdarzała się wcześniej. I to nie tylko wobec dzieci „cudzych”, którymi państwo Cz. się zajmowali, ale także wobec ich własnych. Ponadto pracownicy szkoły byli informowani, że w domu Cz. słychać jakieś „hałasy”.  Informację tę zgłoszono do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Pucku. Ale urzędnicy byli tak „zarobieni”, że nie mieli czasu się tym zająć, albo po prostu machnęli ręką na jakieś tam„hałasy”. Kto by się przejmował? Przecież wiadomo, że gdzie są dzieci, tam jest hałas.

W CPPR w Pucku w Zespole ds Pieczy Zastępczej pracują 4 osoby (informacja ze strony internetowej). Zawodowych rodzin pod ich opieką w powiecie puckim jest 6. I tylko rodzina Cz. miała pod opieką aż pięcioro dzieci. Ktoś czegoś nie dopatrzył? Czy może znów ktoś wzruszył ramionami, spiesząc się na obiad do domu.

Kropkę nad „i” w całym dramacie stawia dziś babcia zabitych dzieci, która w Super Expressie opowiada o swojej walce o Klaudię.  Okazuje się, że babcia próbowała zrobić coś, by odebrać rodzicom zastępczym prawa do wychowywania dzieci. Po śmierci wnuczka alarmowała prokuratora, kuratora i urzędników PCPR, by ratowali dziewczynkę, siostrę zabitego Kacpra. Żaden z urzędników państwowych nie zrobił nic by ochronić kolejne dziecko. Choć w rodzinie zastępczej państwa Cz. zginął mały chłopczyk, nie zrobiono nic, by odebrać im inne dzieci. Po dwóch miesiącach od śmierci Kacperka zabita została jego siostra.

Zapis rozmów, które publikuje „SE” jest wstrząsający. Urzędnicy zbywali babcię walczącą o życie drugiego dziecka. Prokurator miał do powiedzenia tylko tyle:  „My prowadzimy postępowanie, na chwilę obecną zbieramy materiał (...). Jak pani coś uważa, to niech pani zgłosi to do PCPR-u.” Urzędniczka PCPR-u stwierdziła, że „rodzina zastępcza funkcjonowała w sposób prawidłowy (...). Była przeszkolona do przyjęcia dzieci... a wypadek mógł się zdarzyć w każdej rodzinie”. Kurator zaś radził babci, by złożyła w sądzie uwagi na piśmie.

Ciekawe jak dziś czuje się każda z tych osób, która mogła coś zrobić, a mimo to nie kiwnęła palcem. I niech więc nikt nie mówi, że państwo zrobiło co mogło, a wina leży tylko po stronie rodziny zastępczej. Państwo machnęło ręką na życie dziecka. Najwyraźniej w Polsce chroni się tych co mają kasę i są potrzebni władzy. Biednych i bezbronnych państwo ma w nosie. 

Dorota Łosiewcz

[Fot. Sxc. hu]


CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook