Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Oszczędności na ulgach na dzieci i waloryzacji

23.11.2011

Premier Tusk wygłaszając expose tam gdzie mówił o oszczędnościach nie informował o szczegółach tych pomysłów. Dopiero po kilku dniach po wypowiedziach ministra Rostowskiego można się zorientować, że rząd Tuska jeżeli mówi, że coś da obywatelom to tylko mówi, ale jeżeli mówi, że zabierze to jednak zabiera.

Wygląda na to, że właśnie dokładnie tak będzie z „modyfikacją” ulg na wychowanie dzieci w podatku dochodowym od osób fizycznych. Obecnie jest tak, że ulga ta wynosi 1120 zł na każde dziecko do 18 roku życia, a jeżeli uczy się lub studiuje to odlicza się ją do 25 roku życia dziecka.

Konstrukcja ulgi jest taka, że odlicza się ją od kwoty należnego podatku dochodowego rodziców (rodzica), a więc w pełnej wysokości mogą odliczyć ją tylko ci rodzice którzy mają odpowiednio wysokie dochody i w związku z tym wysokie kwoty należnego podatku dochodowego.

Szczególnie w przypadku rodzin wielodzietnych, a więc tych z trójką i większą ilością dzieci tego rodzaju sytuacje zdarzają się rzadko więc już obecnie sporo takich rodzin w Polsce mimo istnienia takiej możliwości nie odlicza ulg na dzieci w pełnej wysokości, ponieważ nie ma ich z czego odliczać.

Premier Tusk w swoim expose zaoferował takim rodzinom podwyższenie ulgi na 3 i kolejne dzieci o 50%, a więc do kwoty 1680 zł tyle tylko, że większość rodzin z tego dobrodziejstwa nie skorzysta.

Była to więc szczególnie cyniczna propozycja podwyżki ulgi na wychowanie dzieci dla rodzin wielodzietnych ze świadomością, że tylko niewiele z nich będzie mogło skorzystać z tego zwiększonego odliczenia.

Za to już wiemy, że odebranie ulgi na pierwsze dziecko rodzinom, które mają dochody roczne przekraczające 85 tys. zł będzie dotyczyło około 300 tys. rodzin i przyniesie oszczędności budżetowe w wysokości około 400 mln zł.

Prawda, że PR-owsko doskonale, podwyższamy ulgi na dzieci w rodzinach wielodzietnych, choć w praktyce rzadko kto z nich skorzysta, a zabieramy ulgi na pierwsze dziecko w „bogatych” rodzinach, tak jakby na tych dzieciach polskiemu państwu wcale nie zależało.

Trzeba przy okazji przypomnieć, że na dzieci rodziców nie płacących podatku dochodowego (bezrobotnych bez prawa do zasiłku, żyjących z pomocy społecznej, a także dzieci rolników) nie ma żadnych ulg, a właśnie te rodziny są najczęściej wielodzietne.

Drugim dobrodziejstwem, które ogłosił w expose premier Tusk było wprowadzenie kwotowej waloryzacji emerytur i rent. Pomysł ten został przyjęty bardzo ciepło chociaż już raz podczas rządów PiS ustawę o waloryzacji kwotowej rent i emerytur uchwalono.

Tyle tylko, że zakwestionował ją Trybunał Konstytucyjny jako niezgodną z ustawą zasadniczą i wtedy rząd Kaczyńskiego oprócz waloryzacji procentowej zaproponował jednorazowy kwotowy dodatek dla emerytów i rencistów o najniższym poziomie świadczeń.

Waloryzację świadczeń emerytalno rentowych przeprowadza się wskaźnikiem inflacji z poprzedniego roku powiększonym o 20% udział we wzroście przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce czyli za rok ubiegły byłaby to waloryzacja na poziomie około 6%.

Okazuje się jednak, że zmiana sposobu waloryzacji wcale nie oznacza, że kwotę przewidzianą na jej przeprowadzenie rozliczy się proporcjonalnie na wszystkich pobierających świadczenia.

Rostowski chce oszczędzić na każdym emerycie i renciście około 50 zł miesięcznie i to pozwoli mu zmniejszyć wydatki na waloryzację świadczeń o około 4,5 mld zł rocznie.

I znowu PR-owsko pomysł prezentuje się świetnie, każdy emeryt niezależnie od tego jaką ma kwotę świadczenia, dostanie taką samą kwotę waloryzacji tyle tylko, że jednocześnie złoży się na oszczędności budżetowe , średnio kwotą 600 zł w stosunku rocznym

Zbigniew Kuźmiuk

niezalezna.pl

(fot.sxc.hu)

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook