Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ostatnia krucjata – Obrona Alcázar de Toledo 1936

23.09.2012

28 września 1936 roku obrońcy Alkazar w Toledo (Alcázar de Toledo), stolicy Kastylii, doczekali się oswobodzenia. Stali się symbolem ostatniej krucjaty. Jak przed wiekami legendarny rycerz Chrystusa - Rodrigo Diaz de Vivar - Cyd Zwycięski (El Cid Campeador). Spacerujący po raz pierwszy uliczkami Toledo, czują się jak by tu już kiedyś byli. Specyficzne uczucie - Polacy i Hiszpanie mają ze sobą nader wiele wspólnego.

Od 18 lipca 1936 roku obrońcy Alkazaru trwali wbrew rachubom wielokrotnie liczniejszych, oblegających to wyjątkowe miejsce, wrogów. Trwali wierni Hiszpanii i religii katolickiej. Stoczona w świętym mieście Toledo, położonym w sercu Nowej Kastylii, bitwa,  największa epicka opowieść tej wojny, zakończyła się 28 września 1936 r. Być może najbardziej spektakularnym widokiem wojny w Hiszpanii był toledański Alkazar podczas bombardowania, oświetlony smugami reflektorów, odcinający się śnieżną bielą od spowitej w ciemności panoramy miasta.  

Rewolta przeciwko tradycji

Pięcioletni okres rządów republikanów (1931-36) zamienił Hiszpanię w kraj chaosu. W 1931 roku biskup Toledo, prymas Hiszpanii, został skazany na banicję. Pięć lat później komuniści, wpierani przez anarchistów i socjalistów pod wodzą Largo Caballero, zdobyli władzę w lutym 1936 roku i stworzyli Frente Popular – Front Ludowy. Hiszpania celebrowała pogrzeb demokracji. Mnożyły się napady, plądrowanie kościołów i mordy księży, gwałty i mordy na zakonnicach, zabójstwa świeckich katolików. Stu pięciu księży i wiernych zostało zabitych w Toledo w ciągu dwóch miesięcy oblężenia. Ojciec Pascual Martfn został zastrzelony przed kościołem świętego Mikołaja, krzycząc Viva Cristo Rey! („Niech żyje Chrystus Król!"). Ojciec Pedro Ruiz de los Pańos, dyrektor Braterstwa Diecezji Księży w Hiszpanii i animator seminariów duchownych, został zastrzelony przed szpitalem. Papież Jan Paweł II beatyfikował go 1 października 1995. Rektor seminarium w Toledo - Jose Sala, zginął razem z nim. Bezcenne dzieło sztuki - Biblia św. Łukasza, została wyniesiona z katedry w Toledo i zniszczona. Podobnie bezcenna średniowieczna figura Chrystusa.

Komintern interweniuje


Republikę wspierał czołgami i lotnictwem Związek Sowiecki. Stalin słał swoich doradców. Przy okazji pozyskując drogą „ekspropriacji” złoto skarbu Hiszpanii. Brygady Międzynarodowe ściągały awanturników ze wszystkich stron świata. Do Hiszpanii spłynęło ponad 50 tys. brygadierów. Znaleźli się wśród nich sowiecki kondotier pułkownik Karol Świerczewski „Waler”, późniejszy jugosłowiański  dyktator Josip Broz „Tito”, a także anarchiści jak George Orwell (walczył w milicji POUM, a doświadczenia z wojny opisał w „Hołdzie Katalonii”, wynaturzenia rewolucji w „Folwarku zwierzęcym”, a zagrożenia totalitarne w „1984”). Walczyli mężnie jak desperaci – to należy im przyznać. W tym czasie zaczął się terror jakiego Hiszpania nie znała. Szalała Wojskowa Służba Dochodzenia pod nadzorem sowieckiego GPU oraz hiszpańska „Czeka” nadzorowana przez NKWD. Komintern słał do Madrytu i Barcelony tysiące swoich agentów.

Po drugiej stronie znaleźli się wojskowi generała Franco, faszystowscy żołnierze zawodowi z Italii oraz ochotnicy z Irlandii, a także lotnicy z niemieckiego Legionu Condor.

Polityczny opór Frontowi Ludowemu stawiła Falanga Española Jose Antonia Primo de Rivery (rozstrzelany przez komunardów 20 listopada 1936 roku w Alicante - Caídos por Dios y por España).

Krucjata w imię dyktatury

18 lipca 1936 r. rozpoczęła się krucjata przeciwko bolszewizmowi w jego hiszpańskiej odmianie. Francisco Franco w Maroku poderwał oddziały do walki przeciwko rządowi Republiki Hiszpanii pod hasłem España – Una, Grande, Libre.

Karlistom, Falandze i monarchistom  przy pomocy Franco w 1936 r. udało się opanować i utrzymać północno-zachodnią część kraju, Maroko i Wyspy Kanaryjskie oraz Baleary. W lipcu 1936 roku władze socjalistycznej republiki przy pomocy międzynarodowej stłumiły bunty w większości miast. Na prowincji panoszyła się chłopska antyklerykalna rewolta

Wojskowi Franco zdołali utrzymać pozycje w enklawach otoczonych przez republikanów w Oviedo, Sewilli, Kordobie, Grenadzie oraz właśnie w Toledo z małym punktem oporu – Alkazarem. Wykorzystując ogromną przewagę , siły republikańskie zepchnęły rebeliantów pod wodzą  pułkownika Jose Ituarte Moscardó do pałacu-fortecy na wzgórzu.

Obrona – Cyd XX wieku

O świcie w niedzielę 19 lipca, w kaplicy w Alkazar odprawiona została msza święta. Madonna spoglądała z ołtarza na przelewający się tłum wiernych.  Żołnierze Gwardii Cywilnej stali w nieruchomym szpalerze. Przybyli też cywile - niewyspani, w pogniecionych ubraniach, ale  wdzięczni za możliwość uczestnictwa we mszy bez konieczności znoszenia obelg ze strony ludzi ich nienawidzących, którzy zazwyczaj stali w każdą niedzielę przed wejściem do kościołów i przed katedrą w Toledo. W pierwszym rzędzie klęczał Moscardó. Minie pięćdziesiąt pięć dni wypełnionych ogniem, zanim w kaplicy w Alkazar ponownie rozlegnie się mszalny śpiew. Co niedziela obrońcy przychodzili do kaplicy na wspólną modlitwę. W twierdzy nie było jednak księdza.
 
Rano w poniedziałek na dziedzińcu została odczytana proklamacja: Toledo nie uznaje władzy w Madrycie. W upalne południa ryk motorów, silników ciężarówek i chmury pyłu obwieściły , że przybyło pod Alkazar trzy tysiące   milicjantów z Madrytu, dowodzonych przez jednego z najwyższych oficerów republikanów, generała Jose Riquelme.  Zaczęło się oblężenie.

Moscardó umieścił stanowiska karabinów maszynowych na wprost każdej z dróg, prowadzących do budynku. Tuż przed pierwszą wymiana ognia, Moscardó sprowadził do Alkazaru osiem ciężarówek wyładowanych amunicją z fabryki broni. Obrońcy dysponowali zapasem kul do broni małokalibrowej, wystarczającym na co najmniej kilka tygodni.
 
Cywile pod osłoną krzyżowców

Setki filmowców dziennikarzy i komisarzy przybyło na okoliczne wzgórza i dachy by oglądać upadek twierdzy. Obrońcy jednak uparcie trwali.  Moscardó miał pod swoim dowództwem dwustu pracowników akademii wojskowej i jej kadetów, sześciuset członków Gwardii Cywilnej, dwustu oficerów, dwustu falangistów. Przed terrorem w Alkazarze znalazło schronienie ponad pół tysiąca kobiet i dwie setki dzieci. Byli też zakładnicy - lewicowy gubernator z rodziną.    To nie ułatwiało obrony. O cywilów trzeba było się zatroszczyć. Na szczęście Hiszpanki nie ustępowały odwagą mężczyznom.

Carmen Aragones, wdowa po żołnierzu, który zginął w Maroku, niezwykle piękna i pełna niebywałej energii, nieustannie podtrzymywała pozostałe kobiety na duchu. Żona jednego z żołnierzy garnizonu - Valero, urodziła podczas bombardowania swoje pierwsze dziecko w piwnicy zamku. Chłopca nazwano Restituto Alcazar Valero - Odbudowany Zamek. Kiedy pod koniec sierpnia przysłany na prośbę obrońców ksiądz, który okazał się być zaufanym republikanów, namawiał kobiety od opuszczenia zamku, usłyszał od Carmen -córki jednego ze  oficerów Romero de Salamanca:
- Rozmawiałam z każdą kobietą w Alkazar i wszystkie myślą tak samo jak ja. Albo wyjdziemy stąd na wolność z naszymi mężczyznami i dziećmi, albo razem z nimi zginiemy w tych ruinach!

Ojciec i syn

Komendant pułkownik Jose Moscardó, wysoki  (metr osiemdziesiąt) sześćdziesięciolatek był człowiekiem głęboko oddanym Kościołowi i lojalnym wobec kraju. Czterdzieści lat wcześniej ukończył Akademię Wojskową właśnie w Toledo.  Pierwszą próbę zdobycia twierdzy przedsięwziął dowódca milicji republikańskiej w Toledo – ponury czekista Candido Cabello. W rękach oblegających był już syn pułkownika Moscardó, Luis. Pod koniec pierwszego tygodnia obrony  w Toledo patrol milicji zatrzymał 24-letniego Luisa.  Te milicyjne trójki nazywano popularnie „checas”, od nazwy CzeKa. Głównym zwierzchnikiem „checas” w Toledo był właśnie prawnik Cabello. Znał z widzenia Luisa Moscardó. Podniósł słuchawkę i zadzwonił do jego ojca. 23 lipca 1936 r. o 10 rano Cabello zatelefonował odo Moscardó z ultimatum. Jeśli nie podda Alkazaru to jego syn Luis zostanie rozstrzelany. Dowódca obrońców odmówił paktowania z czerwonymi.

Przedstawiwszy się, Cabello powiedział: - Jest pan odpowiedzialny za wszystkie zbrodnie i wszystko, co dzieje się w Toledo. Daję panu dziesięć minut na poddanie się. Jeśli pan tego nie zrobi, zastrzelę pańskiego syna Luisa. On stoi teraz obok mnie.  
- Wierzę panu -odpowiedział Moscardó.
- Ale żeby mógł się pan przekonać, oddaję słuchawkę - ciągnął Cabello.
Luis podszedł do telefonu.
- Tato!
- Co się dzieje, chłopcze?
- Nic… Mówią, że mnie zastrzelą, jeśli Alkazar się nie podda. Nie martw się o mnie - odpowiedział Luis.
- Powierz duszę Bogu, zawołaj „Viva Espańa!". Żegnaj synu. Całuję cię. - odpowiedział Moscardó.
- Żegnaj, ojcze! Całuję cię mocno.
 Cabello ponownie podszedł do telefonu, by usłyszeć sowa Moscardó:
-   Alcazar nigdy się nie podda!
Cabello rzucił słuchawkę na widełki i powiedział do milicjantów:  
 - Skoro jego ojciec tego chce, zróbcie to, o co prosi.
Luis Moscardó został wyprowadzony i uwięziony. Został rozstrzelany miesiąc później, gdy oblężenie Alkazaru trwało. Starszy syn Moscardó, Pepe, został aresztowany w Barcelonie. Wpadł, gdy z kieszeni wypadł mu medalik z Matką Boską. Kilka dni po aresztowaniu został rozstrzelany. W odrestaurowanym  Alkazar w Toledo, pokój, w którym pułkownik Moscardó rozmawiał przez telefon z Candido Cabello wygląda tak samo, jak w 1936 roku.  
 
Walka


Przez całe lato trwał zażarty pojedynek karabinowy. Republikanie mieli  dziesięciokrotną przewagę w ludziach i sprzęcie oraz przewagę psychologiczną. Obrońcy bowiem byli całkowicie odcięci od obszaru  kontrolowanego przez oddziały i  zwolenników generała Franco. Nie mieli też informacji na temat wypadków rozgrywających się w innych częściach Hiszpanii. Ich los wydawał się przesądzony, a rachuby na odsiecz – złudne.

Dopiero po miesiącu 17 sierpnia garnizon broniący Alkazaru zdołał złapać fale radiowe z Radio Lizbona. Obrońcy po raz pierwszy usłyszeli o kolumnie nacjonalistów, maszerujących przez Estramadurę w ich kierunku. 22 sierpnia nad oblężonym garnizonem przeleciał  samolot i zrzucił ulotki ze słowami zachęty do obrony, podpisane przez Francisco Bahamonde Franco i Emilio Mola: „Nadchodzimy. Uratujemy was. Wytrwajcie na posterunku! Walcząc z przeciwnościami i pokonując wszelki opór, nasze kolumny się zbliżają. Viva Espańa! Niech żyją bohaterscy obrońcy Alcazaru!”.

9 września obrońcy odrzucili propozycję rozejmu złożoną przez majora Vincente Rojo. Republikański rząd gwarantował życie i wolność kobietom i dzieciom z twierdzy. Wojskowym zaś groził sąd wojenny. Moscardó odmówił. Obrońcy mieli jedną prośbę -  sprowadzenie do Alkazaru księdza. Rojo przyrzekł przekazać tę prośbę rządowi  i opuścił twierdzę. W tym czasie dzienna racja chleba dla obrońców wynosiła 180 gramów na osobę. Mimo dużych zapasów broni z fabryki toledańskiej, zwiezionych jeszcze w lipcu, zaczynało też brakować amunicji.

Republikanie podjęli kolejną próbę złamania oporu. Podłożyli ładunki wybuchowe pod dwie wieże Alkazaru i 18 września jedna z wież została wysadzona w powietrze. Milicjanci wdarli się na dziedziniec zamku i wywiesili czerwoną flagę. Na szczęście dla obrońców bomba pod wieżą północno-wschodnią nie eksplodowała. O 6.45 główna kolumna atakujących, na czele której znajdowało kilkuset żołnierzy Gwardii Szturmowej, ruszyła do ataku z placu Zocodover, krzycząc: „Pozabijać psy! Na nich!” wdzierając się na hałdy gruzu. Całkowicie pewni zwycięstwa, usłyszeli nagle nad swoimi głowami dźwięk trąbki. Piętnastoletni trębacz z Alkazaru grał sygnał do ataku.

Odsiecz

Po kolejnej nieudanej próbie podpalenia i zdobycia Alkazaru do Toledo przybył Francisco Largo Caballero, przywódca socjalistów i lewaków hiszpańskich. Zażądał zdobycia twierdzy w ciągu 24 godzin.

Oczy całej Hiszpanii zwrócone już były na Alkazar.  
Generał Franco wydał rozkaz - na odsiecz! 23 września wojska pod dowództwem generała Iglesiasa Vareli ruszyły z pomocą twierdzy. Musieli się śpieszyć. Oblegający podłożyli ponownie bomby  pod drugą wieżę. 25 września budowla runęła do Tagu. Filmowali to liczni kamerzyści, licząc na obrazy triumfu republikanów.  Twierdzy jednak republikanie nie zdobyli. Zachowały się zaś zdjęcia filmowe z burzenia historycznej, symbolicznej budowali.  27 września 1936 roku o wschodzie słońca znużeni obrońcy Alkazaru po raz pierwszy ujrzeli wojska gromadzące się na północnych wzniesieniach wokół Toledo. W południe Varela rozpoczął atak na miasto. Generał Varela wkroczył do Toledo 28 września. Jego spotkanie z bohaterem Alkazaru, pułkownikiem Moscardó, przebiegło nietypowo. Pułkownik stwierdził "Sin novedad!" (nic nowego). O świcie 18 lipca 1936 roku było to hasło rebeliantów do wybuchu powstania przeciwko lewackiej republice.
Kardynał Górna, arcybiskup Toledo i prymas Hiszpanii, przesłał z Pampeluny list: Mieszkańcy Toledo! Nasze miasto i diecezja zapłaciły ogromny haracz z krwi duchownych. Chwała i wstyd, Hiszpanie! Chwała, gdyż, jeżeli nasi wrogowie wiedzą, jak zabijać, nasi księża wiedzą, jak umierać. W zderzeniu cywilizacji z barbarzyństwem, Piekła z Chrystusem, to oni musieli zginąć jako pierwsi, ponieważ śmiertelny cios skierowany był w samo serce cywilizacji chrześcijańskiej, w tych, którzy niosą sztandar Chrystusa. Wraz z nimi zginęli ludzie najbardziej reprezentatywni dla hiszpańskiego katolicyzmu. Ale ani jeden duchowny nie wyrzekł się wiary i nie zaparł się Chrystusa. Historia będzie pamiętać i opiewać na epicką nutę wzniosłe epizody tych zgonów. Chwała męczennikom! Chwała Kościołowi, który ma takie sługi!

Artur S. Górski

Przy opracowaniu tematu korzystałem z filmowych materiałów archiwalnych oraz z: Warren H. Carroll – „Ostatnia krucjata. Hiszpania 1936”.

[fot. wikipedia.org]
CS114fotMINI

Czas Stefczyka 114/2014

PDF (7,55 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook