Jedynie prawda jest ciekawa

Opania woli grać zbrodniarzy niż śp. prezydenta Kaczyńskiego?

01.12.2014

„Mój patriotyzm to nie jest hurrapatriotyzm, to szacunek do flagi, do godła” - przekonuje aktor.

Marian Opania niedawno zasłyną publiczną krytyką filmu o Smoleńsku, choć przyznawał, że go nie widział i nic o nim nie wie. Później krytykował nadanie mostowi w Bydgoszczy im. Lecha Kaczyńskiego. Aktor, który ma zdaje się jakieś obsesje, obecnie przekonuje w „Gazecie Wyborczej”, że w głębi duszy jest... prawicowcem.

Opania podkreśla, że wywodzi się z rodziny, w której pielęgnowany był patriotyzm. Np. ojciec artysty był żołnierzem Armii Krajowej - zginął w Powstaniu Warszawskim. „Od zarania, z mlekiem matki wyssałem antykomunizm. U nas należenie do jakiejkolwiek organizacji prokomunistycznej, ZMP, a nie daj Boże do partii, to wyklęty z rodziny! Wyklęty!” - podkreśla Opania.

Aktor odniósł się również do obecnej sytuacji Polski. Nie brakuje tu wniosków, jakże odległych od agitki uprawianej przez aktorów starszego pokolenia, jak Stanisław Tym czy Krzysztof Kowalewski. Opania zdradza na przykład, co było powodem ochłodzenia jego kontaktów z Kazimierzem Kutzem. „Nazywam go moim Pigmalionem. Chociaż kiedy związał się z pewnym panem na literę P., miłość do niego nieco osłabła” - przyznaje aktor.

Dodaje o kogo chodzi: „No, z Palikotem. Wszyscy, którzy związali się z tym cwaniaczkiem z Biłgoraja, stracili moją sympatię. Nie wiedzieli, że to jest chorągiewka, która lawiruje? Przegnać go, on skiepści każdego. W sumie dotąd się przyjaźnimy, tylko ta polityka mnie mierzi. Ale jeszcze bardziej, jak ktoś chce mnie uczyć patriotyzmu”.

Marian Opania piętnuje również wyśmiewanie symboli narodowych. I chociaż nie padają w tym kontekście żadne nazwiska, nietrudno domyślić się o którego celebrytę może chodzić. „Boże kochany, a kto najbardziej uczy patriotyzmu w Polsce? A ja przecież w głębi duszy prawicowy jestem. Mój patriotyzm to nie jest hurrapatriotyzm, to szacunek do flagi, do godła. Dlatego ludzie, którzy starają się nawet w żartach splugawić te symbole, będą oceniani przeze mnie bardzo negatywnie” - podkreśla aktor.

Artysta przyznaje, że patriotyzm odgrywa w jego życiu ważną rolę. „Wiem, że nawet teraz, gdyby coś zaistniało, to na pewno pójdę przelewać krew za Ojczyznę. Takie mam geny. Mówię do syna: „Stary, szykuje się coś niedobrego, co tu robić? Uciekajmy gdzieś do Australii”. Syn mówi: „Dobra, to ja zostanę”.Takiego mam syna. I mnie patriotyzmu chcą uczyć?! Moi krewni w powstaniu listopadowym ginęli, w styczniowym, w warszawskim…” - mówi rozmówca „Gazety Wyborczej”.

Takie stwierdzenia mogą dziwić, zwłaszcza w obliczu emocjonalnego dementi Opani ws. roli w filmie „Smoleńsk” Antoniego Krauzego. Okazuje się, że Opania wolałby zagrać zbrodniarzy z czasów komunistycznych niż tragicznie zmarłego prezydenta RP. „Antek powiedział: „Zagrasz u mnie obu Kaczyńskich”, to ja powiedziałem mu: „Pocałuj mnie w d…”. A on: „Maryś, przecież u mnie w filmie o grudniu Pszoniak zagrał Gomułkę, Fronczewski zagrał Kociołka”. To mówię mu: „W takim filmie natychmiast, bardzo cię proszę, ale w żadnym filmie torującym komuś drogę do władzy”. I tak się to skończyło. A on potem powiedział to publicznie” - relacjonuje Opania.

Aktor podkreśla jednak, że bardzo ceni reżysera i wspomina o wartości artystycznej jego pracy oraz bezkompromisowości Krauzego. „'Palec boży' Antka Krauzego to jedna z dziesięciu najlepszych rzeczy, które w życiu zrobiłem. Opowiadał, że młody człowiek chce za wszelką cenę zostać artystą, skostniałe układy mu nie dają. A chodziło o dom wariatów, w którym ktoś wiesza biało-czerwoną flagę. Cenzura miała się czego czepić. Leżał na półkach, puszczony był w 1972 r. Nie było premiery uroczystej, siedem kopii na całą Polskę i tylko w kinach studyjnych. Ale został bardzo dobrze przyjęty w Polsce i na świecie. Teraz jest kultowym filmem szkoły łódzkiej” - podkreśla artysta.

Jak widać, Opania zdaje się skołowany. Może liczy, że swój emocjonalny, nieprofesjonalny sprzeciw wobec filmu Antoniego Krauzego pozwoli mu zmyć „winę” w oczach lewicowego establishmentu. Zapewne takich haseł jak Bóg, Honor, Ojczyzna, antykomunizm, prawicowość redaktorzy z Czerskiej nie oczekiwali. Być może ten smoleński sprzeciw Opanie uratuje.

ez
[Fot. fot. Wikimedia Commons/Ludmiła Pilecka/lic. c.c. 3.0]

Słowa kluczowe:

Opania

,

Polska

,

polityka

,

Lech Kaczyński

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook