Jedynie prawda jest ciekawa

Obława, obława, na ostatniego pisiora obława!

12.08.2013

"W administracji, tradycyjnie jeszcze zwanej państwową, dobiega końca operacja dorzynania watahy. Gończe psy Platformy wytropiły właśnie i dopadły bodaj ostatniego już pisiora."

Pisior uciekł z Wrocławia do Warszawy, zmylił pogonie, pod latarnią w ministerstwie się schował, sądząc, że tam będzie najciemniej, lecz na próżno. Pierścień obławy w mońcu i do niego dotarł i się zacisnął.

Jacek Kaczmarski, w ślad za Wysockim by zaspiewał - obława, obława, na ostatniego pisiora obława...

- Pisior? - zapytał pan premier.
- Tak, pisior! - odpowiedziały zgodnie gończe psy, zaznaczając, że jest to ich wspólne stanowisko. - Zresztą - kto jest piosiorem – o tym decydujemy my!
- W takim razie mam przeczucie, graniczące z pewnością, że już po nim – zakończył z uśmiechem pan premier.
Och, co za ulga! – zaskomliły wdzięcznie gończe psy. Nie musimy już piany z pyska toczyć i moczyć się nieprzyjemnie w nocy.

Pisior nie był szyszką, żadna pierwsza linia, nawet legitymacji nie miał, Naraził się, bo w czasach krwawego terroru, gdy ulice spływały łzami i krwią niewinnych posłanek i kardiochirurgów, był prezesem lokalnego radia i jak wykazała lustracja, przejawiał ponoć oznaki tak zwanego moralnego wzmożenia. Instytut Pamięci Platformowej wpisał go na listę tajnych współpracowników dyktatury i przewidział do wyeliminowania z przestrzeni publicznej.

Ujęcie ostatniego pisiora kończy w zasadzie operację dorzynania watah na folwarku Tuska. Zostały już tylko zupełne niedopitki, nieznaczące płotki......

Trzeba jednak przyznać, że operacja dorzynania watah przez Platformę trwała prawie sześć lat, to długo. PSL na swoim odcinku sprawiło się znacznie szybciej. Tam pisiory wycięte zostały w pień w trzy miesiące...

Janusz Wojciechowski

[fot. kprm.gov.pl]

CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook