Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

O. Trzopek: Chrześcijaństwo musi wychodzić do świata

22.05.2014

Papież Franciszek, który udaje się z wizytą do Ziemi Świętej ma w planie odwiedzić wszystkie najważniejsze miejsca dla chrześcijaństwa. Jak zaznacza o. Paweł Trzopek - dominikanin, biblista z Jerozolimy - to będzie wyjątkowa wizyta z uwzględnieniem wszystkich reguł bezpieczeństwa.

Rozmowa z o. Pawłem Trzopkiem, dominikaninem, biblistom, dyrektorem biblioteki we Francuskiej Szkole Biblijnej i Archeologicznej w Jerozolimie.

KAI: Franciszek odwiedzi najważniejsze miejsca chrześcijaństwa. Czym one są, powinny być dla współczesnego chrześcijanina?

- Kiedy przychodzę z pielgrzymami do Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie to mówię im: „Tutaj nie ma nic ciekawego, gdyż ten grób jest pusty”. I jest to miejsce na świecie, gdzie na pewno nie znajdziemy Pana Jezusa. Przy okazji pielgrzymki Franciszka warto odkryć ten wymiar, że chrześcijaństwo nie jest w pierwszej kolejności związane z miejscami. Miejscem Boga jest cały świat. Jezus nie na darmo zaraz po zmartwychwstaniu rozsyła apostołów. Mówi do nich, aby głosili Dobrą Nowinę w Jerozolimie, Judei, Samarii i aż po krańce ziemi. Ten ruch chrześcijan od Jerozolimy aż po krańce ziemi trwa do dzisiaj. Dzieje się tak, gdyż grób jest pusty, nie ma tam nieboszczyka. Warto przy okazji wizyty papieża w miejscu pustego grobu zobaczyć, że zadaniem nas chrześcijan jest misja głoszenia Ewangelii.

KAI: Zróbmy wycieczkę po miejscach, które odwiedzi Franciszek i ich chrześcijańsko-duchowym znaczeniu. Papież przybędzie na początek do Betanii Zajordańskiej, miejsca chrztu Jezusa...

- Miejsce Betanii za Jordanem, gdzie odbył się chrzest Jezusa pojawia się tylko w Ewangelii św. Jana. Nie należy go mylić z Betanią za Górą Oliwną. Podczas pielgrzymki Franciszek chce przejść przez miejsca od początku publicznej działalności Jezusa, od chrztu, który głosił Jan aż do miejsca Jego zmartwychwstania. Przypomina się tu dyskusja św. Piotra przy okazji wyboru dwunastego członka kolegium apostolskiego. Kim ma być ten człowiek? Musi to być ktoś kto był z Jezusem od czasu chrztu do czasu Jego zmartwychwstania. Wybierając te dwa miejsca jako krańcowe punkty swojej wizyty papież chce nam pokazać, że jako chrześcijanie jesteśmy powołani do bycia apostołami, których podstawowym zadaniem jest dawanie świadectwa.

KAI: Papież przybywa do Betlejem do Bazyliki Narodzenia...

- Betlejem to miejsce narodzenia Jezusa. Kościół jaki stoi w tym miejscu jest zbudowany przez cesarza Justyniana w VI w. Poprzedni, zbudowany przez cesarza Konstantyna został zniszczony podczas rewolty samarytańskiej w połowie VI w. Konstantyn nie bez przyczyny wybrał właśnie to miejsce jako miejsce narodzin Jezusa. Za jego czasów nie znaleziono przecież tabliczki z napisem: „Tutaj narodził się Jezus z Nazaretu” ani innego świadectwa. Wybrał on miejsce świątyni Adonisa, jaką zbudowali Rzymianie po drugiej wojnie żydowskiej w 135 r. Wiadomo mianowicie, że budowali oni swoje świątynie w podbitych krajach w miejscach świętych ludów, które się tam zamieszkiwały. W Betlejem nie mogło się znajdować żadne żydowskie miejsce święte, gdyż było ono mało znaczącą wioseczką z kilkoma domostwami. Zatem możemy wnioskować, że znajdowało się tam jakieś inne nieżydowskie święte miejsce. Być może judeochrześcijańskie miejsce kultu. Pamiętajmy, że rodzinna tradycja ustna była bardzo dokładnie przekazywana z pokolenia na pokolenie, zwłaszcza, gdy z narodzinami członka rodziny wiązały się jakieś nadzwyczajne okoliczności. Poród w pomieszczeniach gospodarczych do takich nadzwyczajnych okoliczności mógł należeć. Podkreślmy przy tym, że grota, miejsce narodzenia Jezusa i Golgota, miejsce Jego grobu, to miejsca, o których z całą pewnością nie możemy stwierdzić, że są one autentyczne.

KAI: Papież uda się do Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie – najświętszego miejsca chrześcijan...

- Tam się dokonało to co najważniejsze w historii zbawienia. Tam stanął krzyż wokół którego kręci się świat, jak mówi przysłowiowa formuła, średniowieczne Adagium. Dzisiaj jest to niestety miejsce, w którym widać bardzo wyraźny podział między chrześcijanami. Bazylika należy do czterech chrześcijańskich wyznań: do katolików, prawosławnych Greków, apostolskich Ormian i Koptów. Akurat to miejsce, które powinno być znakiem jedności, odzwierciedla mocno skalę podziału. Pielgrzymka do takich miejsc jak Bazylika Grobu Pańskiego jest okazją, by doświadczyć miejsc gdzie działał Bóg. Każda wizyta w Ziemi Świętej, a szczególnie w miejscach, o których możemy powiedzieć, że są autentyczne, daje możliwość przekonania się, że Bóg Biblii i chrześcijan działał w bardzo konkretnych momentach historii i konkretnych miejscach. Jak mówi Apostoł, nie za wymyślonymi mitami postępujemy.

KAI: Skąd się wziął konflikt w najświętszym miejscu chrześcijaństwa?

- Z ludzkiej pychy i dumy. Każde z opiekujących się bazyliką wyznań chciałoby ją mieć tylko dla siebie. Przez wieki trwały różnego rodzaju przepychanki. Mnisi nawzajem kradli sobie klucze, zmieniali zamki, podkładali ogień pod swoje klasztory a nawet dochodziło do morderstw. W końcu sułtan rządzący Jerozolimą w XIX w. zrobił porządek i spisano „status quo” wyznaczające godziny nabożeństw, a także to, która z części świątyni do jakiego wyznania należy. Od tego czasu mamy względny spokój w Bazylice Grobu Pańskiego a także w Bazylice Narodzenia w Betlejem. Przypomnijmy, że w niej nie ma części katolickiej. Większość należy do prawosławnych Greków a część transeptu do apostolskich Ormian.

KAI: Zatrzymajmy się jeszcze na Bazylice Grobu Pańskiego, gdzie ma dojść do spotkania i nabożeństwa poprowadzonego przez Franciszka i patriarchę Bartłomieja. Jak postrzega Ojciec dialog ekumeniczny z perspektywy Ziemi Świętej?

- Poza zapalnymi miejscami, o których mówiliśmy w Ziemi Świętej jesteśmy świadkami dobrej współpracy. Różne wspólnoty chrześcijańskie żyją w różnych miejscach Autonomii Palestyńskiej i są dobrymi sąsiadami. Nie ma żadnych problemów w codziennych relacjach.

KAI: Może hierarchowie powinni brać z tego przykład?

- Dialog musi być przede wszystkim prowadzony na poziomie codziennego życia. Praktyczny ekumenizm polega po prostu na byciu razem. W jednej rodzinie są prawosławni i katolicy rożnych rytów. Jednym z ważnych przedmiotów dyskusji ekumenicznych powinna być natomiast kwestia ślubów np. między mężczyzną prawosławnym a kobietą z rodziny katolickiej. Grecki Kościół Prawosławny wymaga nie tylko konwersji katolickiej kobiety na prawosławie, ale dokonuje powtórnego chrztu, nie uznając katolickiego. Ze strony katolickiej niczego takiego się nie wymaga. Śluby katolicko-prawosławne dość często się tutaj zdarzają i trzeba to rozwiązać.

KAI: Czy spotkanie papieża Franciszka z Bartłomiejem w Ziemi Świętej coś zmieni i pogłębi nasze relacje?

- Nic nie zmieni. Będzie to gest, który ma przypomnieć, że jednak jesteśmy braćmi. Ponadto będzie to też odpowiedź na piękny gest patriarchy Bartłomieja, który przyjechał na inaugurację pontyfikatu

Franciszka. Spotkanie ma też ukazać to, czego dokonaliśmy w dialogu na poziomie hierarchów.

KAI: Przejdźmy do kolejnego miejsca, które odwiedzi papież – Wieczernika....

- Z Wieczernikiem jest wielki problem, gdyż wiele osób i instytucji rości sobie prawo do tego miejsca. To kogo prosimy o zgodę na wejście do tego miejsca i odprawienie Mszy św., też ma znaczenie i to także polityczne. Obecny Wieczernik został zbudowany w czasach Krzyżowców przez króla Neapolu. Sukcesja neapolitańska przeszła przez długie wieki historii na głowy panujących w Hiszpanii, więc król tego kraju twierdzi, że jest właścicielem Wieczernika. Na to nie zgadza się król Jordanii, który jest odpowiedzialny za islamski Waqf, czyli zarząd miejsc świętych. Zresztą później był tam meczet. Także Izraelczycy mówią, że to jest ich miejsce i izraelski strażnik pilnuje wejścia; popijając herbatę, zaznacza, kto tam wchodzi. Wszystkie te instytucje roszczą sobie prawa do Wieczernika. Praktycznie opieką nad tym miejscem zajmują się Izraelczycy.

KAI: Jaka jest symbolika tego miejsca?

- Odsyła nas do ostatniej wieczerzy Jezusa i ustanowienia sakramentów Eucharystii i kapłaństwa, do bezkrwawej ofiary Chrystusa, która następnego dnia została w krwawy sposób dopełniona na Golgocie. Z drugiej strony jest to miejsce zstąpienia Ducha Świętego i rozesłania, początku misji Kościoła, modlitwy Apostołów z Maryją. Te fakty odsyłają nas do bardzo kościelnego wymiaru tego miejsca. W Wieczerniku przez ofiarę Chrystusa tworzy się i konkretyzuje wspólnota, która zostaje rozesłana z misją przez Ducha Świętego.

KAI: Tam też Jezus prosił Ojca: „Aby byli jedno”, a słowa te są hasłem pielgrzymki Franciszka do Ziemi Świętej...

- Jest to modlitwa arcykapłańska zanotowana przez św. Jana. W Wieczerniku Jezus modlił się o jedność swoich wyznawców.

KAI: Miejsce również niezwykle ważne dla Żydów....

- Wieczernik jest na pierwszym piętrze budynku, a pod nim jest żydowski grób króla Dawida, co odsyła nas do Starego Testamentu, a także kazania św. Piotra w Dniu Pięćdziesiątnicy, gdy przywołuje on proroctwo Dawida z Psalmów o tym, że ciało jego nie ulegnie zepsuciu. Św. Piotr zaznacza, że oczywiście Dawid nie mówił sam o sobie, lecz o Mesjaszu, który ma nadejść w przyszłości. Powiedział dalej, że „jak to bracia wiecie, grób Dawida jest u nas do tej pory”. Jest to jedyne miejsce, w którym Żydzi poszli za tradycją chrześcijańską, stawiając grób Dawida tuż pod Wieczernikiem.

KAI: Dlaczego Jerozolima jest nazywana „centrum”, „sercem świata”?

- Na średniowiecznych mapach często przedstawiano świat, a w jego centrum umieszczano Jerozolimę, gdzie stanął krzyż. Krzyż Jezusa jest osią, wokół której obraca się cały świat. Mocno wierzymy, że kiedyś tutaj, do Jerozolimy przyjdzie Chrystus, aby - jak mówi proroctwo Izajasza - „sądzić ludy”. Wcześnie czy później każdy z nas do Jerozolimy trafi w dniu sądu.

KAI: Czyli Złota Brama w murach Starego Miasta padnie...

- Z pewnością!

KAI: Papież, mimo że podkreśla, iż jego pielgrzymka ma charakter ściśle religijny, i tak nie uniknie jej kontekstu politycznego, a głównie nierozwiązywalnego konfliktu palestyńsko-izraelskiego...

- Jest to kwestia bardzo delikatna. Każdy kto znałby rozwiązanie tego konfliktu, prawdopodobnie otrzymałby co najmniej kilka Nagród Nobla. Odnośnie do konfliktu i jego rozwiązania warto przytoczyć pewną anegdotę. Pewna młoda dziennikarka przyjechała do Jerozolimy i szukała tematu na reportaż. Obserwowała różnych ludzi i pewnego dnia pod Ścianą Płaczu zobaczyła starego żyda, który regularnie, każdego dnia przychodzi tam rano, w południe i wieczorem oraz modli w przejmujący sposób. Postanowiła zrobić z nim wywiad. Żyd zgodził się na rozmowę. Zapytała go: „O co pan się tak gorąco modli pod tą Ścianą Płaczu?”. Żyd odpowiedział: „Rano proszę Boga o miłosierdzie dla wszystkich ofiar przemocy, nienawiści, wojen i konfliktów. W południe modlę się o to, żeby ludzie wszystkich religii szanowali się nawzajem. A wieczorem proszę, żeby było pojednanie między Izraelczykami i Palestyńczykami”. Dziennikarka pyta zatem: „I co pan czuje, kiedy się pan modli o te wszystkie wspaniałe rzeczy?”. Żyd odpowiada: „Co czuję? Czuję, jakbym mówił do ściany...”.

KAI: Co wizyta może wnieść w relacje Watykanu i Izraela?

- Trudno powiedzieć. Rozmowy między obu stronami zaczęły się na dobre po podpisaniu Układu Podstawowego między Izraelem i Stolicą Apostolską w 1993 r. Instytucje katolickie tego kraju nie są zbyt zadowolone z tego porozumienia. Większość problemów z Państwem Izrael zaczęło się po podpisaniu tego porozumienia, np. kwestie podatkowe, uznania osobowości prawnej instytucji katolickich. Teraz kiedy Stolica Apostolska chce regulować kwestie finansowo-podatkowe tych instytucji, to powoduje to gęsią skórkę na grzbietach miejscowych katolików. Tym bardziej, że wiele z tych instytucji znajduje się na terytoriach okupowanych przez Izrael i na nich nie powinna obowiązywać jego jurysdykcja. Gdy katolickie instytucje zostaną zmuszone do uznania prawa izraelskiego nad sobą, to tym samym Stolica Apostolska uzna obowiązywanie tego prawa nad terytoriami okupowanymi. Może to mieć bardzo daleko idące i negatywne konsekwencje. Odbije się to poważnie na pokojowych dążeniach w tym regionie oraz sytuacji Palestyńczyków.

KAI: Jak wygląda tutaj dialog chrześcijan z muzułmanami i żydami?

- Osobiście patrzę sceptycznie na dialog międzyreligijny. Powinien on prowadzić do tego, aby się spotykać i rozmawiać i abyśmy się, jak to było w przeszłości, nie zaczęli zabijać. W końcu i tak dojdziemy do sytuacji, w której musimy powiedzieć: „Jestem wyznawcą Jezusa Chrystusa, który jest Synem Bożym i On jest prawdziwym Mesjaszem Izraela”. A to jest całkowicie nie do przyjęcia ani dla muzułmanów z powodu synostwa i boskości Jezusa, a dla żydów dlatego, że jest On prawdziwym Mesjaszem Izraela.

KAI: Czy izraelskie media poświęcają dużo uwagi pielgrzymce papieża Franciszka?

- Jak na razie niewiele. Ukazują się pojedynczo krótkie teksty. Na razie mówi się wiele o protestach żydów ortodoksyjnych przeciwko wizycie papieża. Ponadto np. policja izraelska sugerowała franciszkanom, aby zdjęli baner witający papieża na budynku Chrześcijańskiego Centrum Informacji, znajdującego się niedaleko Bramy Jafskiej, gdyż mogą tam przyjść ekstremiści żydowscy i go zniszczyć. Niestety aktywizują się ludzie nazywani przez premiera Benjamina Netanjahu „żydowskimi terrorystami”, czyli wszyscy związani z kampanią „Price Tag” (Etykietka), skierowaną głównie w Palestyńczyków i członków izraelskich organizacji promujących dialog i pokój. Mieliśmy próby podpalania meczetów i klasztorów oraz pisanie bluźnierczych napisów na chrześcijańskich budynkach. Miejmy nadzieję, że nic takiego nie wydarzy się podczas papieskiej pielgrzymki. Na pewno oddźwięk w mediach znajdzie działanie służb specjalnych Izraela. Z powodów bezpieczeństwa Stare Miasto w Jerozolimie i okolice zostaną odcięte od świata. Papież będzie całkowicie izolowany od ludzi. Spotkają się z nim tylko ci, którzy będą mieli specjalne przepustki.

KAI: Czym jest dla Ojca osobiście przebywanie w Ziemi Świętej?

Pierwsza refleksja jaka mi się nasuwa jest taka, że ta ziemia wcale nie jest taka święta. Jest tak samo święta jak każda inna, tak samo grzeszna a może jeszcze bardziej, choćby patrząc na te nieustanne konflikty. Możemy być w miejscach, gdzie Bóg działał i chodził, ale przez to nie stajemy się wcale lepszymi ludźmi.

Druga refleksja dotyczy tego, że z perspektywy Jerozolimy widać wyraźnie, że chrześcijaństwo musi wychodzić do świata, opuszczać wygrzane miejsca i głosić Ewangelię. Gdy się zasiedzimy, to będziemy wyglądać jak uczniowie przed ukazaniem się zmartwychwstałego Jezusa - zamknięci na cztery spusty i pełni lęku.

Rozmawiał: Krzysztof Tomasik  

KAI, lz

[fot: PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Jerozolima

,

Franciszek

,

wizyta

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook