Jedynie prawda jest ciekawa


O. Jarosz: Pielgrzymując, doświadczamy zwycięstwa

15.08.2012

Historia pokazała, że kiedy wiara była w narodzie silna, to i naród wstawał z kolan. Kiedy szukał rozwiązań gdzie indziej, w raju na ziemi, to przychodziły klęski. Dlatego uważam, że chrześcijaństwo wspomaga również poczucie ogólnonarodowego dobra - mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info o. Stanisław Jarosz, paulin, opiekun Dzieła Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego i proboszcz parafii we Włodawie nad Bugiem.

Stefczyk.info: Na Jasną Górę przybyło w pieszych pielgrzymkach ponad 80 tys. osób, by świętować dziś wspólnie Uroczystość Najświętszej Maryi Panny. Ludzie z całej Polski, w różnym wieku, z różnych grup społecznych. Pielgrzymowanie to wciąż fenomen, zwłaszcza w czasach, gdy media poświęcają bardzo wiele miejsca rzekomemu kryzysowi w Kościele. O czym to świadczy?

o. Stanisław Jarosz: Świadczy to o tym, że kryzys jest, ale to kryzys świata, w którym żyjemy. Ludzie uwierzyli, że jest raj na ziemi, zaczęli wierzyć, że zbudują sobie szczęście według własnych marzeń. Niestety, zderzają się z doświadczeniem śmierci, cierpienia, niemocy. Okazuje się, że ten raj na ziemi wcale nie jest taki rajski. Właśnie dlatego tak istotny jest ten znak wiary, dzięki któremu wiemy, że możemy żyć bez lęku przed śmiercią, mając ojczyznę w niebie. Bo życie mamy z Boga, nie ze świata. Pielgrzymowanie jest przestrzenią, w której objawia żywa wiara. Co innego siedzieć i patrzeć, a co innego iść i doświadczyć. Doświadczyć zwycięstwa. Doświadczyć umierania, bo nie ma wygód, bo jest obok ten drugi, który jest bratem i trzeba się o niego zatroszczyć. Wszystko to po to, by próbować to potem przenieść do codzienności - kochać żonę, mimo że tracę życie; kochać dzieci, wydając je na świat i wiedząc, że nie zrobię kariery, ale to jedyna rzecz, która pójdzie za mną do nieba. Myślę, że to jest to doświadczenie. Doświadczenie ludzi w większości młodych, którzy potrafią zostawić wiele rzeczy, poświęcić własny czas Bogu i innym ludziom. Wszystko to po to, by wrócić do domu mocniejszymi.

Czy dzięki takiemu doświadczeniu stajemy się też silniejsi jako obywatele, lepiej rozumiemy rolę
wspólnotowości, narodu, dobra wspólnego?

Bezwzględnie. Dlatego, że człowiek, który samego siebie uczyni centrum, postawi na swoje "ja", swój czas, swoje zdrowie, zawsze będzie człowiekiem, który potrafi jedynie brać. Człowiek, który poza sobą uczyni punkt odniesienia, potrafi się poświęcić. Patriotyzm i odpowiedzialność społeczna zakodowane jest w sumieniu. Wzmocnione są Bożym przykazaniem, m.in. szanuj bliźniego, płać podatki, szanuj również władzę. Historia pokazała, że kiedy wiara była w narodzie silna, to i naród wstawał z kolan. Kiedy szukał rozwiązań gdzie indziej, w raju na ziemi, to przychodziły klęski. Dlatego uważam, że chrześcijaństwo wspomaga również poczucie ogólnonarodowego dobra.

Matka Boża dla narodu polskiego to bardzo ważna postać. Wybraliśmy ją na Królową Polski, zwracaliśmy się do niej w historycznych, trudnych momentach. Czy dzisiaj powinniśmy do niej wrócić w jakiś szczególny sposób?
Myślę, że na słowo "wrócić" jest trochę za wcześnie, bo wielu nie odeszło, choć rzeczywiście jakaś część wrócić powinna. Doświadczenie historyczne pokazuje, że w czasie klęsk narodowych ludzie zawsze trwali przy Matce Bożej. Na zsyłkę czy na front zabierali obrazek Matki Bożej. Ludzie, którym woda zabrała domy, wynosili wizerunek Matki Bożej, a nie żadne kosztowności. To rzeczywistość, która funkcjonuje również dzisiaj. Chodzi tylko o to, żeby ta "reszta Izraela", ta część, która ma odwagę wierzyć bardziej, była światełkiem dla innych. Trzeba przypominać, że jest nadzieja, że było nieraz w Polsce gorzej, a ludzie śpiewali, trwali. Dzisiaj coraz częściej towarzyszy nam totalny pesymizm i czarnowidztwo. Dlatego tak ważne jest chrześcijaństwo, które głosi Dobrą Nowinę o życiu wiecznym, o tym, że można to życie dzielić, że można dzielić również dobra, lecz do tego potrzebna jest sprawiedliwości i sumienie zakorzenione w Panu Bogu. Św. Paweł Apostoł mówi: "uważajcie innych za wyżej stojących od siebie". Jeżeli więc Bóg jest Ojcem, a my braćmi, to powinniśmy sobie nawzajem służyć. Takim miejscem do uczenia się pokory i wzajemnej służby jest właśnie pielgrzymka.

W Polsce trwa właśnie peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej "Od oceanu do Oceanu. Obraz wędruje od Władywostoku do Fatimy w intencji obrony życia. Od lat związany jest ojciec z ruchem obrony życia poczętego.
Tak, od czasu, kiedy pracowałem w Warszawie, kiedy rodziło się dzieło Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego w naszym kościele, pozostałem wierny temu dziełu ratowania życia poprzez duchową adopcję, poprzez modlitwę o uwolnienie z poczucia winy po grzechu aborcji, poprzez ofiarowanie cierpienia w intencji Kościoła, narodów. To wszystko niesie idea duchowej adopcji.

W tym roku obchodzimy 25-lecie duchowej adopcji. Ojciec Święty zwrócił się dziś do członków ruchu w specjalnym liście, w którym wyraził swoje uznanie za propagowanie ewangelicznej cywilizacji życia i miłości. Dostrzega ojciec osobiście te widzialne znaki zmian?

Tak, nie tylko ja je dostrzegam. Te 25 lat duchowej adopcji są czytelnym znakiem, że zmieniło to oblicze Polski, oblicze wielu rodzin. Wiele osób, które popełniły grzech przeciwko życiu, doznają uzdrowienia wewnętrznego, wychodzą z poczucia winy. To są ważne rzeczy.

Dzieło nieustannie się rozwija, włącza się coraz więcej osób...
Tak. Dwa razy do roku prowadzę rekolekcje formacyjne dla animatorów duchowej adopcji. Nie chodzi tu tylko o samą obronę życia poprzez duchową adopcję, ale również o promocję życia, wartości życia. Bardzo ważne jest otwarcie na nowe życie, bo żyjemy w kryzysie demograficznym, który jest dużo gorszy, niż gospodarczy. Nie zbuduje się przecież rozwoju na kamieniach, trzeba go zbudować na ludziach i to młodych ludziach. To młode pokolenie jest dynamitem, który popycha do przodu.

not. kop
[fot. PAP/W.Deska]

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  7. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  8. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook