Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Marcin Wikło: O czym Leszek Miller nie chce mówić

11.05.2014

Szef SLD czuje, że rośnie poparcie dla jego partii i zaczyna zachowywać się arogancko.

Pewność siebie byłego premiera wzmaga prognoza, że w krajowych wyborach parlamentarnych (w 2015 roku) jego partia zajmie trzecie miejsce i coraz bliżej rzeczywistości jest koalicja PO-SLD.

Taki scenariusz będzie konieczny dla rządzącej Platformy, aby nie dopuścić do władzy PiS, które te wybory może wygrać. Sytuacja jest jednak przewrotna, bo w koalicji drugiej (PO) z trzecią (SLD) warunki dyktować będzie lewica. Leszek Miller wie, że wcale nie musi być grzeczny i elegancki w stosunku do premiera Tuska. O Platformie wypowiada się wręcz lekceważąco. Kpi z tarć między Tuskiem a Schetyną, które partię rządząca osłabiają. Demonstracyjne nie wypowiada się na ten temat. "Proszę państwa, przecież to w ogóle nie jest ważne" - prychnął ostatnio w Sejmie na pytających dziennikarzy. Miller czeka aż przyszły koalicjant się wykrwawi, bo słaba Platforma będzie oznaczała większe wpływy SLD.

Stanowczo wypowiada się natomiast Leszek w kwestiach choćby zaproszenia Putina do Polski na rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz. Premierowi, który ma wątpliwości, czy mogłoby do tego dojść w obliczu agresji Rosji na Ukrainę rzuca w twarz: "Co to w ogóle jest? Gdzie my się znajdujemy? To pokazuje jak nisko upadła polska polityka".

Tusk znajdzie się w pułapce, której nie życzyłbym żadnemu politykowi, a przede wszystkim Polsce. Proszę sobie wyobrazić kompromisy, na które będzie musiała pójść PO, aby utrzymać większość wraz z SLD. Strach pomyśleć.

W spotach wyborczych SLD słyszałem Leszka Millera, który mówił, że obecna Polska znacznie różni się od tej, jaką on sobie wymarzył. Od moich marzeń też odbiega i to mnie boli. Ale cieszy mnie, że nie jest Polską z marzeń Millera. I nie chcę, żebyśmy się do tej wizji nawet zbliżyli. Dlatego PiS powinien wygrać te wybory z taka przewagą, aby tarciami w Platformie i ambicjami Millera nie musiał zajmować się już nikt. Pierwszym krokiem niech będzie rozsądne głosowanie za dwa tygodnie, w eurowyborach. A potem także na własnym podwórku.

Marcin Wikło

fot. PAP/Tomasz Gzell
CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook