Jedynie prawda jest ciekawa


O co chodzi w sporze o Pomnik Katyński? To oczywiste! W grę wchodzą ogromne pieniądze

04.05.2018
katyn05042018
O co chodzi w sporze o Pomnik Katyński? To oczywiste! W grę wchodzą ogromne pieniądze

Burmistrz Fulop chciał tylko oddać przysługę. Mike DeMarco w końcu nie raz szedł mu na rękę. Ot, chociażby wtedy, jak Fulop postanowił zostać gubernatorem całego stanu i dostał od niego ćwierć miliona na kampanię. Posiadanie bogatego przyjaciela który nie ma węża w kieszeni to dla demokratycznego polityka bardzo duży atut – ulotek nie drukuje się za darmo.

Więc gdy DeMarco zażyczył sobie przesunięcia pomnika katyńskiego w jakieś mniej rażące jego poczucie estetyki miejsce, to burmistrz nie miał zapewne zbyt wiele obiekcji. W końcu Pityński to rzeźbiarz mocno kontrowersyjny i nie wszystkim jego ekspresyjne prace mogą się podobać. Po co narażać bankowców pracujących przy Exchange Place i ich rodziny na takie widoki? Po co psuć im radość z kolejnych milionów na koncie przypominaniem historii?

A że rzeczony posąg poświęcony jest jednemu z najbardziej traumatycznych doświadczeń w współczesnej historii Polski? Wydarzeniu, którego ważność jest dużo większa niż sucha statystyka liczby trupów, nie tak znowu dużej jak na najgorsze ze stuleci? I że amerykańska Polonia latami starała się o miejsce, w którym będzie mogła oddać hołd pomordowanym przez ideowych braci burmistrza Fulopa? W końcu to tylko Polacy.

Kogo obchodzą Polacy?

Przyznam się, że ten tekst miał być o czymś innym. Miał być o burmistrzu Fulopie i o jego skandalicznych atakach na marszałka Karczewskiego. O tym, jak nazwał go rasistą, antysemitą i negacjonistą Holokaustu. Ba, miałem skorzystać z okazji i rozwodzić się przez akapit czy dwa o tym, jak to łatwo w dzisiejszych czasach zostać antysemitą – wystarczy walczyć o prawdę historyczną o udziale Polski w Holokauście i nie zgadzać się na szkalowanie własnego narodu w imię brudnych interesów. Ba, Karczewski został nie tylko antysemitą, ale także „Holocaust denier” - czyli osobą, która twierdzi, że Holocaust to sobie Żydzi sami wymyślili.

Po kilku godzinach patrzenia na pusty ekran uświadomiłem sobie jednak, że nie dam rady napisać o panu burmistrzu. Bo kapitan Wagner w swoim słynnym monologu do von Nogaya miał całkowitą rację i czasami naprawdę brakuje słów, którymi można dostatecznie określić czyjeś postępowanie. Przynajmniej słów, które nadają się do druku. Ale w zamian za to zastanowimy się nad inną rzeczą:

Dlaczego Polacy nikogo nie obchodzą?

Rozważmy hipotetyczny scenariusz. Wyobraźmy sobie, że Michael Hancock, burmistrz Denver w stanie Kolorado usłyszy od jednego ze swoich sponsorów, że nie podoba mu się pomnik poświęcony masakrze Żydów w Babim Jarze. I że postanowi go, bez konsultacji z tamtejszymi środowiskami żydowskimi, usunąć gdzieś na ubocze żeby nie raził czyjegoś zmysłu estetycznego. Wyobraziliście sobie? Nie? No, mi też się nie udało. Afera by wybuchła z tego powodu taka, że żaden amerykański polityk by sobie nie pozwolił nawet pomyśleć o czymś takim, a co dopiero wprowadzić ten plan w życie. A w wypadku pomnika katyńskiego nie tylko najprawdopodobniej tak będzie – Fulop zaskakująco unika odpowiedzi na pytanie o dalszy los pomnika, poza stwierdzeniem, że zostanie w Jersey, ale jakoś się nie spodziewam, żeby miał wrócić na miejsce – ale dosłownie nikt na to nie zwrócił uwagi. Na fakt, że pan burmistrz nazwał jednego z najważniejszych polityków sojuszniczego kraju „dupkiem” - przepraszam za brzydki wyraz, ale ja tylko cytuję – też nikt nie zwrócił uwagi. Polacy, w przeciwieństwie do Żydów, nikogo nie obchodzą.

Teraz powinienem wybuchnąć świętym oburzeniem jaka to nas rażąca niesprawiedliwość spotyka. I że lobby żydowskie jest potężne i gdzie tam Polonii się równać z jego wpływami. A potem, w poczuciu dobrze spełnionego patriotycznego obowiązku, pójść na piwo. Ale tak nie zrobię.
Bo widzicie kochani, ja potwornie zazdroszczę Żydom, że mają swoje lobby. Lobby, którego ważności w amerykańskiej polityce nikt nie neguje, chociaż niektórzy boją  mówić o niej głośno. Nie jest winą Żydów, że potrafią dbać o własne interesy. Tym bardziej, że też nie dostali tego na tacy. Nie tak dawno temu pisałem tutaj o tym, jak prezydent Roosevelt – z tej samej partii co burmistrz Fulop – nie wpuścił do USA statków z Żydami uciekającymi przed Holokaustem, skazując sporą ich część na śmierć w obozach. Jeszcze w latach osiemdziesiątych jedna trzecia Amerykanów przyznawała się, że za Żydami to jakoś bardzo nie przepada. Teraz za samo takie stwierdzenie można pożegnać się z karierą, zwłaszcza w polityce. Zostanie uznanym za antysemitę – że o prawdziwym antysemityzmie nie wspomnę – to pocałunek śmierci dla polityka, niezależnie  od reprezentowanej przez niego opcji.

Bardzo bym chciał, żeby tak samo było z Polakami – których, nota bene, jest w USA więcej niż Żydów. Żeby organizacje polonijne były równie zorganizowane jak organizacje żydowskie. Żeby amerykanie przyciszonymi głosami rozmawiali o polskim lobby, bojąc się zaprezentować publicznie cokolwiek poniżej entuzjazmu dla sprawy polskiej. Żeby nikomu nawet do głowy nie przyszło ruszać gdziekolwiek pomnika katyńskiego, że o publicznym nazywaniu polskich polityków „rasistami” i „dupkami” nie wspomnę. 

Żebym już nigdy nie musiał pisać „Kogo obchodzą Polacy?”.

Polacy i Żydzi mają ze sobą więcej wspólnego niż którakolwiek strona skłonna jest przyznać.  W czym nie ma nic dziwnego, biorąc pod uwagę jak długo żyliśmy razem. Jedną z tych rzeczy, która nas niestety różni, jest to, że my uważamy, że wystarczy mieć rację – a Żydzi zrozumieli, że w dzisiejszym świecie trzeba jeszcze tą rację umieć sprzedać. I mam nadzieję, że dzięki ostatniej wojnie polsko-żydowskiej my też zrozumiemy wreszcie, że soft power to też power, nieraz potężniejszy od czołgów i okrętów – i zajmiemy się na poważnie jego budową.

Wiktor Młynarz.

Paul Stein / wikimedia commons / CC BY-SA 2.0

Warto poczytać

  1. 1270hannalis 25.05.2018

    Jaki mąż, taka i żona. Jedyna Pasja Hanny Lis, to ataki na prezydenta?

    Hanna Lis bardzo chętnie bierze przykład z męża i podobnie, jak on, zamieniła swój profil na Twitterze w antypisowską tubę. Ze szczególnym zacięciem była prezenterka Teleexpressu atakuje prezydenta Andrzeja Dudę

  2. engelking17052018 17.05.2018

    Quo vadis „Dobra zmiano”? Pół miliona dotacji na finansowanie antypolonizmu!

    Ponad pół miliona dotacji na badania, których celem jest „opowiedzenie na nowo” problematyki postaw Polaków wobec Zagłady.

  3. 1270samiswoi 15.05.2018

    Jacek Saryusz-Wolski nokautuje Schetynę i Petru

    Tę scenę z filmu „Sami Swoi” chyba każdy pamięta. Internauci bez litości wykorzystali fragment filmu, by zdemaskować działania obecnej opozycji. Niniejszy mem śmieszy, ale niestety jest w nim też jest coś niezwykle smutnego i bolesnego. Współczesna Targowica.

  4. 1270Liswscieklak 15.05.2018

    Tomasz Lis znowu odleciał i pluje jadem. Opętał go Niesiołowski?

    Choć Tomasz Lis systematycznie udowadnia, że ma ogromny problem z opanowaniem emocji i dla własnego dobra powinien już dawno zostać odcięty od internetu (głównie portali społecznościowych), jego bliscy i współpracownicy zdają się tego nie zauważać.

  5. 1270danielolbrychski 10.05.2018

    Jak oni nienawidzą PiS. Olbrychski i Janda, agitują na rzecz Marszu Platformy

    Niechęć części tzw. środowiska artystów i elit III RP do obecnej ekipy rządowej nie jest tajemnicą, o czym sami „demiurdzy” i dzieci dziewięciu muz mówią otwarcie i często.

  6. 1270adamowiczgdans 10.05.2018

    Tak Paweł Adamowicz walczy z polityczna konkurencją. Armia trolli na żądanie prezydenta miasta

    Czy to możliwe, że włodarz tysiącletniego grodu nad Motławą, zarządzający aglomeracją liczącą blisko pół miliona mieszkańców, szczuje ludzi przeciwko swoim politycznym konkurentom?

  7. 1270uhadacz 10.05.2018

    "Zaplute mordy", "krzywe ryje" i zapach PiS-uaru, to mowa miłości opozycji

    O tym, że tzw. obrońcy demokracji nie słyną z tolerancji nikogo nie musimy przekonywać. Inna rzecz, że w ich szeregach agresja narasta w tempie geometrycznym

  8. 1270alejaja 09.05.2018

    Ale jaja, ale jaja. Bieńkowska rzuca mięsem w Parlamencie Europejskim

    Myślicie, że ciepła posadka w Komisji Europejskiej zmieniła jej język? Nic z tych rzeczy.

CS155fotMINI

Czas Stefczyka 155/2018

PDF (11,86 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook