Jedynie prawda jest ciekawa

Nowe „wSieci” - Totalna kompromitacja opozycji totalnej

07.01.2017

Nowy numer tygodnika „wSieci” przynosi analizę kompromitujących informacji dotyczących liderów opozycji. Pod wspólnym tytułem: „Trafieni, zatopieni” – Marek Pyza, Marcin Wikło, Wojciech Biedroń i Stanisław Janecki na łamach tygodnika piszą o serii „wpadek” w środowisku kontestującym działania rządu.

Pyza i Wikło w artykule pt.: „Nowoczesna kompromitacja” skupiają się na ostatnich wydarzeniach z udziałem zaangażowanego w okupację sejmowej sali posiedzeń Ryszarda Petru. Mowa o jego zagranicznej podróży z Joanną Schmidt, która wbrew deklaracjom „wzięła sobie urlop” od protestu. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że wszystko wskazuje na to, iż Joannę Schmidt z Ryszardem Petru łączy nie tylko szyld partyjny. Od posłów opozycji, niezaangażowanych w sejmowy protest, słyszymy, że sprawa jest znana od pół roku. Aż dziwne, że wcześniej nie sięgnęły po nią tabloidy. Co więcej, media brukowe nie zainteresowały się tematem nawet po ujawnieniu wycieczki na Półwysep Iberyjski – ujawniają publicyści tygodnika „wSieci”.

Z kolei Wojciech Biedroń w tekście zatytułowanym „Biznes na obronie demokracji” koncentruje się na kłopotach lidera KOD - Mateusza Kijowskiego, który wielokrotnie twierdził, że nie bierze pieniędzy od społecznego komitetu. Ostatnie doniesienia, zdaje się, ostatecznie podważyły jego słowa. Wystawianie faktur przez Kijowskiego na rachunek komitetu było tajemnicą poliszynela wśród członków KOD. [...] Pozujący na ideowego altruistę Kijowski okazał się zwykłym koniunkturalistą, który ze swojej walki uczynił dochodowy interes. Jak to się ma do jego płomiennych mów, w których zachęcał swoich zwolenników do walki o wolność? – pyta retorycznie dziennikarz.

W nieco szerszym kontekście przedstawia sytuację polskiej opozycji Stanisław Janecki w swoim artykule „Harakiri liderów”. Publicysta stawia hipotezę, że kompromitacja opozycyjnych formacji nie jest jedynie dziełem przypadku. Nowoczesna i Komitet Obrony Demokracji były jednak zbyt kosztownymi inwestycjami, żeby je – lub ich udoskonalone mutacje – pozostawić na pastwę losu i unicestwienie. Można nawet podejrzewać, że ktoś celowo przyspieszył to przesilenie – pisze dziennikarz. Janecki analizuje aktualną sytuację w środowisku opozycji i zastanawia się nad różnymi możliwościami jej rozwoju wskazując kto na niej zyska, a kto straci.

W najnowszym numerze „wSieci” Jacek i Michał Karnowscy rozmawiają z Krystyną Pawłowicz („Pan Bóg nas nie zostawi”), jedną z najbardziej rozpoznawanych parlamentarzystek Prawa i Sprawiedliwości, od dwóch kadencji zasiadającą w Sejmie, ze względu na swoją bezkompromisowość i nie uleganie modzie na poprawność polityczną. Od samego początku jest bardzo mocno atakowana przez przeciwników politycznych i liberalne media. Dotychczas ataki te sprowadzały się przede wszystkim do szyderstw i prasowej nagonki, ale 16 grudnia przekroczono wszystkie możliwe granice i pani profesor została zaatakowana fizycznie. Posłanka nie ma wątpliwości, że ten atak i wszystko to, co miało miejsce tego dnia w Sejmie nie były przypadkowe.

Z perspektywy czasu widzę, że te prowokacje były świadome. To nie było tak, że Michał Szczerba powiedział: „kochany panie marszałku” i marszałek nie wytrzymał. Wcześniej było kilka, może osiem, może dziewięć podobnych zaczepek. […] Świadomie sięgnęli po prowokowanie. Chodziło, by agresją wymusić naszą reakcję, a później to nagłaśniać. Posłanka Gajewska stanęła w przejściu i celowo blokowała mi, cały czas nagrywając, powrót na moje miejsce. Mówię: „Przepraszam”, ale ona stoi dalej. Więc próbuję delikatnie ręką skłonić ją, żeby się trochę przesunęła i zrobiła przejście. Wtedy ona wykonuje teatralne gesty rękami i krzyczy: „Pawłowicz mnie bije!”, „Dlaczego mnie pani bije?!”. Patrzę osłupiona, odsuwam się. Miałam wrażenie, że ci ludzie przeszli jakieś szkolenia. To wszystko było robione bardzo cynicznie – wyjaśnia, odpowiadając na pytanie, czy wydarzenia z 16 grudnia były zaplanowaną prowokacją.

Czy ograniczenie pieniędzy na telewizję, której szefuje Agnieszka Romaszewska, ma jedynie „charakter budżetowy” – pyta Jan Rokita w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”. Publicysta tygodnika sugeruje w artykule „Uciszyć Biełsat”, że kontekst sprawy jest znacznie szerszy, niż mogłoby się pozornie wydawać. Chyba nikt nie wierzy ministrowi Witoldowi Waszczykowskiemu, gdy ten mówi w radiowym wywiadzie, iż na utrzymywanie Biełsat TV rządowi „po prostu brakuje pieniędzy”. Jak informuje szefowa tej stacji Agnieszka Romaszewska, chodzi tutaj o oszczędność budżetu MSZ na śmieszną sumę… 12 mln zł. Dotąd bowiem resort dotował Biełsat roczną kwotą 17 mln, a teraz redukuje ową dotację do pięciu. Romaszewska nie ma wątpliwości, że oznacza to faktyczną likwidację stacji – pisze w tygodniku Jan Rokita. Publicysta sugeruje, że cała sprawa ma kontekst polityczny. Jednocześnie przypomina, że Agnieszka Romaszewska unika ostrej konfrontacji z MSZ: – Przy czym – bardzo ostrożnie – stara się przypisywać całą akcję jakiejś „niekompetencji” lub „brakowi orientacji” w MSZ, unikając zarówno otwartej konfrontacji z Waszczykowskim, jak i wrażenia głębszego sporu w PiS o kształt polityki wschodniej.

Na łamach nowego tygodnika „wSieci” o transakcji stulecia pisze Maja Narbutt. W artykule o nabyciu przez Skarb Państwa kolekcji książąt Czatoryskich („Gronostaj dla każdego”), publicystka rozprawia się z równie popularną, co nieprawdziwą tezą mówiącą o tym, że przed transakcją mieliśmy swobodny dostęp do kolekcji książąt Czartoryskich:

Jak twierdzą muzealnicy, już dawno utraciliśmy kontrolę nad zbiorami. Teraz to się zmieni. A polityczna decyzja rozwiązania problemu kolekcji Czartoryskich najprawdopodobniej zrodziła się już w czasach prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Autorka tekstu przypomina, że mamy do czynienia z kolekcją niezwykle bogatą w eksponaty: – „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci to błogosławieństwo, a zarazem przekleństwo kolekcji Czartoryskich. Błogosławieństwo – bo jest najcenniejszym obrazem, jaki znajduje się w Polsce. A przekleństwo – bo przyćmiewa wszystko i sprawia, że zapominamy o innych niezwykłych eksponatach, które są w zbiorach – mówi dr Agnieszka Widacka, odpowiadająca za kontakty Muzeum Narodowego w Krakowie z Fundacją Książąt Czartoryskich – czytamy w tekście.

W tygodniku także komentarze bieżących wydarzeń pióra Katarzyny i Andrzeja Zybertowiczów, Wiktora Świetlika, Roberta Mazurka, Aleksandra Nalaskowskiego, Krystyny Grzybowskiej, Piotra Skwiecińskiego, Andrzeja Rafała Potockiego, Krzysztofa Feusette, Marty Kaczyńskiej, Janusza Szewczaka czy Bronisława Wildsteina. Poza tym nowy numer „wSieci” wiele miejsca poświęca edukacji, kulturze oraz telewizji.

Więcej artykułów w nowym numerze tygodnika „wSieci” w sprzedaży od 9 stycznia br., także w formie e-wydania – szczegóły na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.


[fot. "wSieci"]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook