Jedynie prawda jest ciekawa


Nowa rola dla Tuska

14.12.2017
Tusk24112017
Nowa rola dla Tuska

Zawsze powtarzałem, że polskie kino odniosło potężną stratę gdy Donald Tusk zdecydował się po 89 roku dążyć do kariery politycznej aniżeli filmowej. Byśmy bowiem mieli wtedy naprawdę wybitnego, wręcz Oscarowego aktora. Tusk jednak swoje aktorskie zdolności wykorzystywał w polityce. I teraz przygotowuje się do nowej roli - wzorcowego, polskiego patrioty.

Kwestia tego czy Donald Tusk wróci do Polski po zakończeniu kadencji szefa RE czy nie wróci, przypomina słynne "wejdą, nie wejdą" a argumenty na rzecz jednej i drugiej możliwości są co najmniej równie wiarygodne. Sądzę jednak, że kwestia tego czy Tusk wróci do kraju (i do krajowej polityki) czy też pozostanie na jakimś stanowisku w Brukseli nie leży po stronie Tuska tylko sił, mówiąc hasłowo, niemieckich.

Zaliczając drugą turę na stanowisku szefa Rady Europejskiej Tusk w pełni już wszedł do europejskiego establishmentu. Centrala Wspólnoty bowiem działa w sposób bardzo charakterystyczny - znajdując się już w jej orbicie można liczyć, iż powrót do kraju będzie perspektywą odległą. Tak więc Tusk ma spore szanse, po zakończeniu obecnej funkcji, objąć kolejną, zapewne niższą ale wciąż lukratywną. I wciąż znajdującą się w samym jądrze UE. Z drugiej strony, jak już wspominałem, jego los nie spoczywa w jego rękach - każde dziecko wie, że Tusk uzyskał swoje stanowisko dzięki skutecznemu realizowaniu w Polsce założeń polityki niemieckiej i utrzymał je dzięki wsparciu niemieckiego żywiołu. Abstrahując więc od moralnej i politycznej oceny tego faktu trzeba przyznać, że także ewentualna decyzja o odesłaniu go do Polski leży właśnie w rękach tamtejszych elit. Jeśli sytuacja polityczna w Europie i Polsce się zmieni może okazać się, że Donald Tusk na rudym koniu rzeczywiście przybędzie do Polski i będzie ubiegał się np. o fotel prezydenta.

I tutaj dochodzimy do zasadniczej kwestii - szans Tuska w takim wyścigu. Najbardziej hardkorowi krytycy "Donka" wskażą, iż jego dotychczasowe działania w Brukseli, ze szczególnym uwzględnieniem tych, które Polsce szkodziły, przekreślają go w oczach polskiego wyborcy, że prawdziwy, przebudzony już przecież (by zastosować narrację poseł Lichockiej) Polak na zdrajcę, targowiczanina nigdy nie zagłosuje. Trudno mi się z tą opinią zgodzić. Mam wrażenie, że nieco lepiej znam tego przeciętnego polskiego wyborcę, toteż pewien jestem, że nawet jeśli o działaniach Tuska on wie to za dwa lata szybko o nich zapomni. To samo zresztą pokazuje socjologia i wszelkie badania przepływu elektoratów - polski wyborca nie jest nieruchomym kamieniem, który od lat głosuje tylko na jedną i tą samą partię. Wręcz przeciwnie - polscy wyborcy to żywioł miotany wyborczymi wiatrami od ściany do ściany.

Ci sami ludzie mogli w ciągu kilku dekad głosować kolejno na AWS, SLD, PiS, PO a potem, w ostatnich wyborach - znowu PiS. O przyczynach tego stanu rzeczy nie będę się wypowiadał, pozostańmy po prostu przy stwierdzeniu takiego faktu. Owszem, kilka partii ma swój hardkorowy elektorat - tak PiS, PO czy z biologicznych przyczyn - zmniejszający się elektorat SLD. Reszta jest jednak bardziej zmienna i partia, która myśli o zwycięstwie właśnie do tych osób musi adresować swój przekaz. Jest to jednak trudne, bowiem owe opiłki żelaza dość łatwo zmieniają też zdanie w kwestiach ideowych. Ci sami ludzie, którzy dekadę temu zachłystywali się Unią Europejską dziś mogą uważać ten twór za niebezpieczny dla bezpieczeństwa naszego kraju, uznawać nawet, wzorem Leszka Millera, że wchodziliśmy do nieco innej UE niż ta, którą obserwujemy obecnie (swoją drogą jest to opinia dość bliska prawdzie).

Enter Tusk, który, wyobraźmy to sobie na potrzeby dyskusji, wraca po zakończonej kadencji do Polski i ubiega o fotel prezydenta RP. Zetrzeć musi się z Andrzejem Dudą, prezydentem, znowu pobawmy się w futurologię, dość popularnym, a dzięki vetom - traktowanym Schroedingerowsko, jako jednocześnie i władza, i opozycja. Jaką narrację mógłby przeciwko Dudzie zastosować wybitny aktor Tusk? Do jakiego elektoratu się odwołać? Na jakich strunach grać?  

Zanim to określimy powiedzmy sobie jedno. Tusk zawsze bezbłędnie wyczuwał kierunki prądów, które mogą dać mu sukces. Gdy rząd PiS brnął w latach 2005 - 2007 w wojnę na wszystkich frontach, Tusk wyczuł, iż napływ funduszy UE raczej będzie opinię publiczną uspokajał i zmienił narrację z "prawdziwego wojownika IV RP" na rzecz gościa od ciepłej wody w kranie i "spokoju". Potem bezbłędnie na korzyść siebie i partii wykorzystał po Smoleńsku "lęk przed ruskiem" (udowadniając niejako, że Polacy, niestety, nie są uśpionymi szwoleżerami lecz narodem, który przeszedł w wyniku PRL ewolucję podobną jak Japończycy - z narodu wojowników do narodu, powiedzmy, niechętnego konfliktom). A jeszcze później okazało się, że opinie Polaków w ogóle dla jego kariery nie mają żadnego znaczenia jeśli chce on zająć europejski stolec i zaczął na sto procent grać na Brukselę.

Nie wątpię, że zmysł Tuska nie opuścił i niedawny list krytykujący Komisję Europejską za imigranckie suwaki (błagam, skończmy z wycieraniem sobie ust określeniem "uchodźcy") tylko to pokazuje. Tusk bowiem przygotowuje się do nowej roli - nie Europejczyka, eurokraty, człowieka ponadnarodowego, wybitnego kosmopolity ale nawróconego patrioty, który w Brukseli był, widział co to za szajs i teraz wraca do Polski by nas przed tym badziewiem uchronić.      

Nie wierzą Państwo? A przecież to dość oczywiste. PiS w dużej części wygrał ostatnie wybory parlamentarne i prezydenckie głosami współczesnych 20, 30-latków, tak jak 8 lat temu głosami ówczesnych 20, 30-latków wybory wygrała PO. Wtedy dla tej grupy wiekowej UE jawiła się jako raj, jedyny sensowny kierunek naszej cywilizacyjnej podróży jako państwa o wielkich pieniądzach podnoszących nas z PeeReLowskiej siermięgi nie wspominając. Obecni młodzi ludzie mają odmienne zdanie. Autostrady traktują jako coś normalnego, podobnie jak normalne są dla nich zrewitalizowane centra miast, ścieżki rowerowe i te wszystkie rzeczy, które pojawiły się u nas dzięki funduszom UE. Widzą natomiast, zwłaszcza po kryzysie migracyjnym, Wspólnotę jako twór ideologiczny, zarządzany przez jakichś oderwanych od życia, leśnych dziadków, sprowadzających nam na łeb połowę Afryki i Azji. Co więcej są to ludzie mający krewnych za granicą i świadomi tych wszystkich, groźnych zjawisk o których w mainstreamie medialnym się w ogóle nie mówi. To właśnie oni, a nie jacyś mityczni "faszyści" kupują odzież patriotyczną, chodzą do kościoła i są krytyczni wobec UE. Nie są też "starymi, niewykształconymi" a ludźmi po studiach, zarabiającymi nieźle, dorabiającymi się i mieszkającymi w dużych miastach. Trudno zakładać by UE w dwa lata jakoś szczególnie mocno się zreformowała (co nieco flekuje niedawne fantazje Science Fiction Łukasza Warzechy, który przewidywał, że po 3 kadencjach rządów PiS władzę odbierze tej partii Zandberg - by to nastąpiło UE musiała by zacząć ponownie Polakom imponować - na to się nie zanosi). To właśnie ci ludzie, będą mieli więc decydujący głos w prezydenckich wyborach.

Tusk z pewnością więc, jeśli chce liczyć na sukces, odegra rolę wzorcowego, nawróconego patrioty. "Byłem w UE" - powie - "widziałem tę zgniliznę, szajs, absurdalne decyzje. Wiem jak to działa i wiem jak z nimi rozmawiać. Znam mechanizmy i wiem jak uchronić Polskę przed losem kolejnego islamskiego getta na zachodzie Europy". A jeśli, wykorzystując dobrą sytuację gospodarczą, obieca jakieś 1000 Plus na każde dziecko i dla singla to zwycięstwo będzie miał może nie w kieszeni ale dla Andrzeja Dudy będzie groźnym rywalem. Zwłaszcza, że, jak już wspominaliśmy, polski wyborca ma krótką i raczej wybiórczą pamięć i pamięta rządowi Tuska raczej mistrzostwa piłki nożnej i spokojne konferencje prasowe aniżeli aferę taśmową czy VATowskie wałki. Dla samego prezydenta będzie to z kolei kampania nawet trudniejsza od poprzedniej - w odróżnieniu od zachodnich demokracji w Polsce trudniej jest właśnie uzyskać reelekcję niż zostać wybranym jako "ten nowy" - znowu wskutek krótkiej pamięci i zmienności elektoratu.

 Czy znaczy to, że obecna władza powinna Tuska się bać? I tak i nie. Tak, ponieważ (przyznajmy tę bolesną prawdę) Tusk wciąż posiada talent i PRowy kunszt, wielokrotnie przewyższający boksujące się z tym Prawo i Sprawiedliwość. Oraz nie, ponieważ po stronie PiS i Dudy może nie stoi PR ale stoją dobre wyniki gospodarcze i niechęć do pomysłów UE. Jeżeli w tym segmencie nic nie tąpnie to PiS czeka kampania trudna ale dająca szanse na zwycięstwo. Byleby tylko rząd nie strzelał sobie w kolana kolejnymi decyzjami jak wymiana popularnej pani premier czy kompletny brak spójnej narracji w tej sprawie.            Tuska nie należy więc lekceważyć lecz przygotowywać się do politycznego starcia z nim, nawet jeśli zakładamy, że ono nie nastąpi.

Amerykanie mają taką mądrą zasadę - oczekuj nieoczekiwanego. US Army posiada więc plany okolicznościowe na wypadek sytuacji tak absurdalnych jak przybycie Godzilli czy apokalipsa Zombi (to nie jest żart), posiada też kilkadziesiąt planów awaryjnych na wypadek pozaziemskiej inwazji. To nie głupota, tylko efekt bardzo rozważnego rozumowania, zakładającego możliwość zaistnienia różnych, nawet skrajnych wariantów. Życzyłbym sobie by takie myślenie wykształcili w sobie też Polacy, ze szczególnym uwzględnieniem naszego wojska, policji i wreszcie polityków. Także partia rządząca powinna to rozważyć. Szczególnie, jeśli ma nadzieję na skuteczne kontynuowanie dobrych przecież zmian w naszym kraju w trakcie kolejnej kadencji - tak rządowej jak i prezydenckiej.

Arkady Saulski 

Warto poczytać

  1. Orbanwiki 17.01.2018

    „Węgrzy przyjęli 1300 uchodźców i deklarują gotowość przyjmowania kolejnych”. Orban oszukał Polaków?

    Lewicowo-liberalne media sugerują, iż zostaliśmy "zdradzeni” przez naszych bratanków.

  2. nowacka10012018 10.01.2018

    Barbara Nowacka mówi, że zabijanie dzieci do 12 tygodnia ich życia to „europejski standard”

    – Nasza ustawa przywraca normalność. Dostęp do edukacji seksualnej, antykoncepcji, opieki medycznej, a także bezpiecznej i legalnej aborcji – to nie jest nic nadzwyczajnego, to europejskie standardy.

  3. pejzaz09012017 09.01.2018

    Pejzaż z upadkiem Ikara, czyli co zmienia rekonstrukcja rządu?

    Po rekonstrukcji rządu część prawej strony rozpacza i lamentuje w sieciach społecznościowych, niektóre koterie zdążyły już nawet wskazać, iż prezydent Andrzej Duda stoi po tej stronie, po której "stało ZOMO".

  4. 1270chinczxykias 28.12.2017

    Cejrowski: To najbardziej morderczy kraj na kuli ziemskiej. Masowy zbrodniarz

    - Chiny, to najbardziej morderczy kraj na kuli ziemskiej. Tam przymusowo morduje się poczęte dzieci, jeżeli to jest drugie dziecko

  5. zosia05122017 05.12.2017

    Zdążyć z pomocą chorej dziewczynce. Wspieramy akcję #stawiamyzosienanogi

    Według większości specjalistów schorzenie miało sprawić, że dziewczynka nigdy nie będzie chodzić. Nigdy nie będzie samodzielna. A jednak pojawiła się nadzieja.

  6. 1270antypisa2 01.12.2017

    To się nazywa Targowica – przeciwnicy PiS od lat piszą donosy na Polskę do Europarlamentu.

    Jeden z twitterowych profili demaskujących działania opozycji opublikował listy, jakie obywatele Polski już kilka lat temu przesyłali do Parlamentu Europejskiego skarżąc się na łamanie demokracji w Polsce

CS151fotMINI

Czas Stefczyka 151/2018

PDF (5,47 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook