Jedynie prawda jest ciekawa

Nieudolna polska prezydencja

18.11.2011

- Powołanie nowego rządu odsunęło w cień nieudolną polską prezydencję. Oto, jak można ją podsumować po niemal pięciu miesiącach jej funkcjonowania (?) – pisze na swoim blogu europoseł Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości ocenił, że polskiego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej nikt nie zapamięta. - Polska nie wyszła z żadną oryginalną inicjatywą, powtarzając jedynie to, co od dawna było już częścią agendy UE. Nasza prezydencja ograniczyła się do administrowania Unią Europejską, a nie zarządzania nią.

Europoseł żałuje, że Polska była wycofana i nie próbowała stać się jednym z liderów Unii, ale automatycznie akceptowała wszystkie pomysły Niemiec i Francji, nie starając się na nie wpływać.

- Nawet najwięksi chwalcy szefa rządu RP, nie mogą powiedzieć, że przez te pół roku Donald Tusk starał się zostać europejskim mężem stanu czy choćby liderem europejskiej opinii publicznej.

Czarnecki uważa, że mimo to nasza prezydencja będzie chwalona, choć nie powinno to być powodem do radości.

- Dlaczego? Bo dla innych krajów członkowskich Unia przywykła do tego, że każde państwo wykorzystuje prezydencję do narzucenia de facto własnych interesów. Było rzeczą wielce sympatyczną, że Rzeczypospolita zrezygnowała z tej praktyki. Ta prezydencja Polski niewalczącej o własne interesy była dla naszych bliższych i dalszych sąsiadów lekka, łatwa i przyjemna. Dlatego też po 1 stycznia 2012 dostaniemy z pewnością laurki, inaczej niż choćby niegdyś Wielka Brytania czy Hiszpania, a ostatnio Węgry – a więc kraje uparcie walczące o własne interesy.

- Byliśmy poza „mainstreamem”, choć formalnie w teorii przynajmniej przez pół roku byliśmy jego częścią – konstatuje Czarnecki.

[fot. sxc.hu]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook