Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niemiecki bojkot polskich elektrowni jądrowych

22.11.2011

Mieszkańcy niemieckich terenów przygranicznych obawiają się uruchomienia przez Polskę elektrowni atomowych. Politycy żądają rezygnacji z atomowych planów – informuje wp.pl. Głosy te od dawna podzielają środowiska polskich ekspertów.

Parlament krajowy Brandenburgii (Landtag) większością głosów odrzucił polski plan budowy elektrowni atomowych. Landtag wezwał już rząd krajowy Brandenburgii do zajęcia zdecydowanego, negatywnego stanowiska wobec polskich planów w ramach międzynarodowych konsultacji środowiskowych. Zdaniem brandenburskich posłów, funkcjonowanie elektrowni stworzy ogromne zagrożenie nawet dla mieszkańców odległych regionów.

Mieszkańcy Brandenburgii, Meklemburgii i Berlina próbowali już wcześniej forsować decyzje Polski ws. budowy elektrowni atomowych. Kilka miesięcy temu na łamach dziennika "Tagesspiegel" premier Brandenburgii Matthias Platzeck apelował do polskiego rządu o ponowne przemyślenie decyzji nuklearnych. W protestach biorą także czynny udział organizacje ekologiczne i inicjatywy obywatelskie.

Stowarzyszenie AFLUM (Bezatomowe Życie w Ueckermark), które dwa lata temu zorganizowało wraz z polskimi ekologami protest antyatomowy w Gryfinie, zebrało w Meklemburgii ponad 20 tysięcy podpisów. Mają nadzieję, że ich protesty przyczynią się do wycofania się Polski z planów budowy elektrowni, przynajmniej na terenach sąsiadujących z Niemcami.

Również w Polsce decyzje premiera spotkały się z ogromnym sprzeciwem. Wielu ekspertów twierdzi, że Polska posiada tak liczne i bogate naturalne złoża energetyczne, że budowanie elektrowni atomowych, które pochłonie miliardy złotych, nie mieści się w granicach zdrowego rozsądku i właściwych decyzji ekonomicznych.

Posiadane przez nas zasoby węgla kamiennego zabezpieczają zapotrzebowanie energetyczne Polski na setki lat. Specjaliści podają, że przewyższa to nasze potrzeby aż 150 razy. Mimo, że 90 proc. zasobów węgla kamiennego całej Unii Europejskiej, znajduje się na terenie Polski, fakt ten nie znajduje odzwierciedlenia w realnym jego wykorzystaniu. Unia, importująca rocznie ponad 170 mln ton węgla, z Polski sprowadza zaledwie 18 mln ton. Reszta pochodzi m.in. z Nowej Zelandii.

Innym niezrozumiałym przykładem braku politycznej woli do wykorzystania złóż naturalnych jest sprawa toruńskiej geotermii, która okazała się ona wyjątkowym odkryciem. Odwiert geotermalny w Toruniu może dostarczyć 700 m3 wody o temperaturze powyżej 65 stopni na godzinę. Z jednego odwiertu można by więc eksploatować 700 ton gorącej wody w ciągu godziny. Ekspertyzy specjalistów dowodzą, że zasoby te wielokrotnie przewyższają nasze potrzeby. Rząd stanowczo sprzeciwia się jednak rozpoczęciu eksploatacji.

Gdy do potencjału energetycznego Polski dołączymy jeszcze potężne złoża gazu łupkowego, którymi dysponujemy, widać jasno, że plany budowy elektrowni atomowych są pomysłem merytorycznie i ekonomicznie nieuzasadnionym.  

Wiele państw „starej piętnastki” ma konstytucyjny zakaz budowania energii jądrowej. Technologia ta rozwijana jest jedynie w krajach, które nie posiadają własnych zasobów energetycznych, jak np. Francja. Warto przypomnieć, że zainwestowała ona ogromny kapitał w opracowanie technologii i zapewnienie sobie dostępu do paliwa jądrowego. Oczywistą kwestią jest więc jej zainteresowanie pozyskaniem klientów dla swoich technologii. Polska jest dla niej wyjątkowo atrakcyjnym partnerem, któremu już teraz Francuzi składają pierwsze propozycje tworzenia projektu i wdrażania swojej technologii.

W przypadku budowy elektrowni jądrowych w Polsce, spory niepokój budzi także kwestia paliwa jądrowego. Coraz głośniej mówi się o pomyśle sprowadzania uranu z Rosji, co jeszcze bardziej uzależnieni nas energetycznie od Rosji.

Węgiel i zasoby geotermalne powinny stać się głównym punktem zainteresowania rządu w procesie budowania fundamentów bezpieczeństwa energetycznego Polski. Zastępowanie węgla importowanym gazem i ropą, oraz planowanie importu technologii nuklearnych z pewnością Polsce nie służy. Być może głosy niemieckich organizacji i lokalnych środowisk politycznych, przysłużą się tym razem do podjęcia przez Donalda Tuska właściwych decyzji.

Marzena Nykiel
[fot. Wikipedia.pl]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook