Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niech spadną z oczu łuski złudzenia... i kto to mówi?

19.07.2014

Gdyby po Smoleńsku Polska, zamiast zaręczać za Rosję, wszczęła światowy alarm, to ręka Moskwy na malezyjski samolot by się nie podniosła.

Można mieć nadzieję, że po katastrofie samolotu niektórym kręgom politycznym spadną z oczu łuski złudzeń co do rzeczywistego charakteru konfliktu na wschodzie Ukrainy - powiedział prezydent Bronisław Komorowski po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem.

Szkoda, że Panu Komorowskiemu łuski złudzeń nie spadły wcześniej, bo w październiku 2010 roku, pół roku po Smoleńsku, gdy już było wiadomo, ze Rosjanie nie oddają ani skrzynek, ani wraku i ze mataczą w wyjaśnianiu katastrofy - sieć przypomina, jak Prezydent Rzeczypospolitej sławił wtedy „rękę Putina”:

Według prezydenta Bronisława Komorowskiego, obecność premiera Rosji Władimira Putina w Smoleńsku tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu oznaczała "chęć uczestniczenia we wspólnym przeżywaniu dramatu polskiego".

„W takich sytuacjach nie wolno odtrącać ręki, z którą się (...) kojarzą może różne niekoniecznie bardzo piękne rzeczy, ale to jest ręką premiera Rosji” - mówił Komorowski na antenie Radia Zet. „Oprócz czysto ludzkiej reakcji, to polityczna odpowiedź powinna być taka: tak, dostrzegamy tę rękę i chcemy, aby to służyło dalszym relacjom polsko-rosyjskim, a nie je psuło” – dodał.

Cóż to było innego, Panie Prezydencie, niż łuska złudzenia?

Gdyby nie ta łuska na oczach Komorowskiego, gdyby nie podobna łuska Tuska, czy innego Sikorskiego, to – i tu zgadzam się w pełni ze Stefanem Melakiem, bratem zabitego w Smoleńsku Andrzeja Melaka – to tych 298 ludzi doleciałoby bezpiecznie do Kuala Lumpur.

Gdyby polscy politycy nie dawali sobie ucinać rąk, nóg i otumanionych głów za „wspólne przeżywanie dramatu polskiego” przez Putina , gdyby zamiast tego wszęli międzynarodowy alarm i domagali się międzynarodowego śledztwa, gdyby nie drwili i kpili z wszelkich wątpliwości na temat Smoleńska, gdyby nie łykali i nie wspierali bredni Millera, a potem Laska – to ta, sławiona przez Komorowskiego „ręka Rosji”  na malezyjski samolot by się nie podniosła.

Janusz Wojciechowski

fot. PAP/Radek Pietruszka
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook