Jedynie prawda jest ciekawa


Abp Hoser: Nie wolno przyspieszać śmierci

14.02.2013

W życiu człowieka są dwa okresy bardzo wielkiej zależności od otoczenia: w fazie poczęcia i u kresu życia. W okresie dorastania i dorosłości owa zależność od otoczenia zmniejsza się, zaś w okresie schyłku, na etapie życia sędziwego –narasta- mówi abp Henryk Hoser.

Zdaniem przewodniczącego Zespołu KEP ds. Bioetycznych poprawny „testament życia” powinien odrzucać zarówno eutanazję bierną jak i czynną, ale może zawierać odmowę „uporczywego leczenia” jako bezcelowego.

Publikujemy treść rozmowy z abp. Hoserem:

Księże Arcybiskupie, po debacie wokół in vitro rozpoczyna się w naszym kraju dyskusja o eutanazji. Wcześniej czy później, z mediów przeniesie się zapewne do parlamentu...

Ten temat powraca u nas co jakiś czas, miał już "epizody" obecności w przestrzeni publicznej. Eutanazja jest pokusą, która towarzyszyła historii ludzkości od bardzo dawnych czasów ale jest ciągle aktualna. Ma swoje przyczyny a jednocześnie stawia pytania, które muszą znaleźć zadowalającą odpowiedź. Tym bardziej, że – podobnie jak szereg poprzednich debat – jest niezwykle istotna bo dotyczy wartości ludzkiego życia a więc wartości zupełnie podstawowej. Zdefiniowanie i ustalenie postawy wobec ludzkiego życia jest niezwykle ważnym zagadnieniem egzystencjalnym dla każdego z nas.

W świetle najnowszych badań CBOS ponad połowa Polaków skłonna jest akceptować eutanazję w jej najbardziej powszechnym rozumieniu, a więc jako „podanie przez lekarza środków przyspieszających śmierć ciężko i nieuleczalnie choremu, cierpiącemu pacjentowi, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi”. Czy taki wskaźnik akceptacji zaskakuje Księdza Arcybiskupa?

O tyle mnie to nie zaskakuje, że także w odniesieniu do innych, fundamentalnych kwestii etycznych proporcje rozkładają się podobnie. Ponadto z badań CBOS nie wynika według mnie, że ponad połowa Polaków byłaby gotowa doprowadzić do eutanazji swoich najbliższych. Wyniki te dowodzą natomiast, że wszystkie prawa zabraniające czegokolwiek są oceniane negatywnie, zaś ich przekraczanie wielu ludziom wydaje się wyrazem wolności. Dlatego – tak uważa większość – tę wolność trzeba ludziom pozostawić. Ale prawo jest również po to, by ukazywać granice wolności człowieka. W tym zaś wypadku granice te są szczególnie istotne bo dotyczą stosunku do osoby, której życie jest zagrożone.

W życiu człowieka są dwa okresy bardzo wielkiej zależności od otoczenia: w fazie poczęcia i u kresu życia. W okresie dorastania i dorosłości owa zależność od otoczenia zmniejsza się, zaś w okresie schyłku, na etapie życia sędziwego –narasta. Odmowa prawa do życia wobec człowieka na etapie jego powstawania, jak i w fazie gdy kończy swoje życie jest właściwie zanegowaniem owej zależności i obowiązku, który spada na otoczenie. Patrząc z takiej perspektywy dziecko staje się intruzem, podobnie jak osoba niepełnosprawna, która sprawia kłopoty i w działaniu, zaangażowaniu czasowym i przede wszystkim w kategoriach ekonomicznych.

Jeśli chodzi o stosunek do osób starszych, chorych, niepełnosprawnych, ten czynnik wydaje się obecnie dominujący w polityce państw i społeczeństw. We współczesnej kulturze wyraźnie widać odrzucenie coraz gorzej tolerowanego cierpienia ludzkiego i pewnych form życia, które nie odpowiadają proponowanym ideałom jego jakości, a więc autonomii, komfortu, wygody, indywidualizmu czy wręcz skrajnego egoizmu.

Dodam, że ciężka, nieuleczalna choroba, kalectwo, może zaistnieć także w fazie w pełni produktywnego życia (np. w wyniku wypadku czy choroby nowotworowej), co wprowadza cierpiących w tę samą sytuację zależności od innych. Myślę, że wartość każdej kultury czy cywilizacji mierzy się stosunkiem do człowieka w tych momentach jego życia, które wymagają zależności i opieki ze strony bezpośredniego lub pośredniego otoczenia.

Jakie są przyczyny tak wysokiego dziś w Polsce poparcia dla eutanazji?

Jest ich wiele, one się kumulują. Oprócz przyczyn ekonomicznych wspomniałbym brak wychowania do postaw opiekuńczych w stosunku do innych, a także braku wychowania w stosunku do elementarnego altruizmu, który wyraża się w gotowości pomocy człowiekowi, który jest w potrzebie. Niewątpliwie też daje o sobie znać ideał kultury hedonistycznej, która uważa, że jakość życia biologicznego, komfort ekonomiczny, możliwość niezależności od innych tą są ideały „korzystania z życia”, którym warto się poświęcić, zaś każdy człowiek w sytuacji wymagającej pomocy, taki, któremu np. grozi śmierć jest przeszkodą w realizowaniu tego typu życiowego ideału. Z tego wynika brak tolerancji na cierpienie i odrzucenie perspektywy śmierci. Przyspieszenie czyjejś śmierci poprzez eutanazję jest bowiem jednocześnie odmową jego umierania. Tłumaczy się to empatycznie, to znaczy dobrem człowieka, który choruje i zbliża się do śmierci. Ale prawdę mówiąc ten wektor jest odwrócony – jest to podyktowane przede wszystkim dobrem tych, którzy w takich sytuacjach chcą eutanazji jako pozbycia się ciężaru opieki.

Eutanazja jest uczestnictwem w samobójstwie kogoś, bo jeżeli się zakłada zgodę na eutanazję, to jest to samobójstwo dokonane przez osoby trzecie. Natomiast gdy ta zgoda nie jest wypowiedziana – jest zabójstwem. Tertium non datur, nie ma trzeciego rozwiązania: albo jest to udział w samobójstwie albo zabójstwo. Tak to widzę i tak powinniśmy to nazywać.

Chyba za rzadko zwraca się uwagę, że sprzeciw wobec eutanazji – podobnie jak wobec in vitro – można wywodzić nie tylko z katolickich podręczników bioetyki lecz poważnej refleksji humanistycznej.

Życie określamy wartością bezwzględną, bezdyskusyjną i niezbywalną, bo jest to wartość absolutnie podstawowa, najwyższa wartość jaką człowiek dysponuje istniejąc w ciele. Nie mówię już o perspektywie życia po śmierci, perspektywie chrześcijańskiej czy postrzeganej w innych religiach, ale nie ma wartości pochodnych bez istnienia życia człowieka.

A dlaczego, zdaniem Księdza Arcybiskupa, środowiska zdecydowanie opowiadające się przeciwko karze śmierci, tracą tę stanowczość gdy chodzi o życie w fazie poczęcia i na etapie schyłkowym, co pozwala im popierać aborcję i eutanazję?

Rzeczywiście, jest tu jakaś, trudna do zrozumienia, sprzeczność. Z wielkim zacięciem i zaangażowaniem broni się na przykład życia zbrodniarzy (co niewątpliwie dowodzi szacunku dla życia), odmiennie traktując życie osób niepełnosprawnych, ciężko chorych, które przecież wymagają jeszcze większej troski aniżeli zagrażający społeczeństwu zbrodniarz. Owa sprzeczność postaw jest typowa dla współczesnej kultury.

Ale takie myślenie wynika zapewne z założenia, że życie ma różną "jakość", w związku z czym np. życie chorego staruszka jest mniej wartościowe i "produktywne" niż życie zdrowego skazańca.

Niekoniecznie; trudno liczyć na "produktywność" skazańców z długoletnim lub dożywotnim wyrokiem, gdy społeczeństwo musi płacić ogromne pieniądze na utrzymanie takiej osoby i całego systemu więziennictwa. Odzwierciedla się tu postawa typowych sprzeczności jakie istnieją w dzisiejszej mentalności. Na przykład: walczy się o życie koni niezdolnych już wskutek wieku czy choroby do wykorzystania w pracach polowych czy hippice. Te zwierzęta są wykupywane, żeby nie poszły do rzeźni, wykłada się duże pieniądze na schroniska by mogły „umrzeć”, jak to się tłumaczy, w "ludzkich" warunkach. Tę postawę nazywam "hominizacją" zwierząt. Jednocześnie takiej postawy odmawia się człowiekowi – co za niebywała sprzeczność! Życie ludzkie jest wartością samą w sobie. Jeśli to zakwestionujemy, to nikt już nie może być pewien swojej przyszłości.

Trzeba też wspomnieć o corocznej debacie wokół losu wigilijnego karpia...

To absurd, który trudno zrozumieć. Ja także jestem zwolennikiem stosowania wobec owego karpia dobrych metod, bo to wynika z fizjologii tych stworzeń. Niemniej istnieje dziś ogromna dysproporcja w podejściu do człowieka i do zwierzęcia na niekorzyść tego pierwszego

Sporym mankamentem w polskiej dyskusji o eutanazji jest m.in. mylenie jej z zaniechaniem uporczywej terapii, co z kolei prowadzi do przedziwnych wniosków. Pewna dziennikarka broniąc prawa do eutanazji argumentowała, że przecież Jan Paweł II będąc już bardzo ciężko chorym, poprosił współpracowników, by nie wieziono go po raz kolejny do szpitala...

Mówimy i powtarzamy, że człowiek ma prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Śmierć jest faktem naszego życia, ale nie możemy przyspieszać procesów, które prowadzą do naturalnej śmierci. Nie musimy ich przyspieszać, kiedy ta śmierć jest nieuchronna ze względu na wiek czy zaawansowaną chorobę. Starość i poważne, nieuleczalne choroby prowadzą do śmierci, ale śmierci naturalnej, tj. samoistnej

Kościół głosi prawo do naturalnej śmierci i przeciwstawia się idei stosowania w każdej sytuacji tzw. uporczywego leczenia. Kościół opowiada się za zasadą proporcjonalności, tzn. powstrzymania się od podejmowania działań medycznych jeśli wkładane środki są dysproporcjonalne w stosunku do możliwości terapeutycznych i możliwości przeżycia pacjenta. Niemniej mamy obowiązek zapewnienia choremu wszystkich warunków życia aż do naturalnej śmierci a więc podawania pożywienia, walki z bólem, cierpieniem, samotnością, a także zapewnienia wszystkich zabiegów pielęgnacyjnych. To wynika z szacunku do ludzkiego umierania.

W dzisiejszej kulturze śmierć jest poza horyzontem normalnego życia dlatego, że większość ludzi umiera w szpitalach albo w specjalnych zakładach. Zanika doświadczenie umierania we własnym domu. Jest to więc śmierć zdepersonalizowana, w pewnym sensie asocjalna; śmierć, której się nie uwzględnia w ludzkich zachowaniach, na przykład poprzez wszystkie ryty i sposoby towarzyszenia człowiekowi umierającemu w jego agonii. Kiedyś to był ryt rodzinny, człowiek umierał w otoczeniu rodziny, która się za niego modliła, otrzymywał do ręki gromnicę – symbol przyszłego zmartwychwstania i życia wiecznego. Umierał nie w samotności, w otoczeniu aparatów lecz najbliższych mu osób. Sposób, o którym mówię, niektórzy nazywają śmiercią oswojoną, natomiast dzisiaj ci sami badacze, którzy zajmują się tanatologią, czyli nauką o śmierci, mówią, że śmierć jest zdziczała, traktuje się ją jako coś właśnie „dzikiego”, co należy odsunąć, usunąć z najbliższego kręgu codziennego życia. Stąd nawet eutanazja dokonywana jest poprzez osoby trzecie, obce człowiekowi umierającemu. Te dramatyczne problemy wymagają bardzo głębokiej reedukacji społecznej.

Jest rzeczą oczywistą, że zarówno chrześcijaństwo jak i inne religie opowiadają się za życiem. Dla osób wierzących perspektywa umierania jest oczywiście zupełnie inna niż u ateistycznych egzystencjalistów, dla których jest końcem wszystkiego, w związku z czym jedyna postawą wobec takiej śmierci jest albo bunt albo ignorancja, to znaczy: nie wprowadzać do świadomości perspektywy śmierci jak długo się da.

Czy tzw. testament życia stwarza, zdaniem Księdza Arcybiskupa, możliwość nadużyć tzn. posłużyć do "usprawiedliwiania" działań eutanazyjnych? Wkrótce ma być dyskutowany projekt nowelizacji stosownej ustawy, która mówi, że gdy pacjent znajdzie się w stanie terminalnym lekarz, kierując się wcześniejszym oświadczeniem chorego, mógłby przerwać podtrzymywanie go przy życiu.

Dyskutowany obecnie „testament życia” ( living-will) tym różni się od klasycznego testamentu, że ten ostatni dotyczył dyspozycji, jaką osoba w przewidywaniu własnej śmierci wydaje co do rozporządzenia dobrami, które posiada, po śmiertelnym zejściu. Testament życia natomiast wyraża wolę autora co do sposobu umierania i towarzyszącego mu leczenia. Należy wziąć pod uwagę, że życie człowieka nie jest tylko własnością osobistą, skoro każdy je otrzymał a nie posiadł z własnej woli: nikt sobie życia nie stworzył ani darował. Indywidualne życie ludzkie ma więc hipotekę społeczną, dlatego też społeczeństwo je broni, ochrania, opiekuje się nim i promuje. Dla wierzących życie jest darem Boga i On jest jego ostatecznym gwarantem. (Do Kaina Bóg rzekł: „Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!” Rdz 4, 10). Stąd przykazanie: „Nie zabijaj!”. Bezwarunkowe prawo do życia jest chyba pierwszym z praw człowieka. Poprawny testament życia powinien zatem odrzucać zarówno eutanazję bierną jak i czynną ale może zawierać odmowę „uporczywego leczenia” jako bezcelowego.

Czy obecna dyskusja o eutanazji zakończy się na chwilowym szumie medialnym czy też, z perspektywy czasu, okaże się wstępem do rozpoczęcia procesu legislacyjnego (choćby w formie rozporządzenia ministra zdrowia...)?

Wszystkie scenariusze są możliwe, niemniej naszym obowiązkiem, zwłaszcza osób wierzących w Ewangelię życia jest bezwarunkowa obrona życia ludzi słabych. Bez tego świat staje się nieludzki. To niezwykle ważna misja do spełnienia. Chrześcijaństwo jest religią życia a nie śmierci, zatem nasza postawa musi być bardzo zdecydowana. Liczyłbym na społeczna mobilizację, podobną do tej na jaka w ostatnim czasie zdobyli się Francuzi, kiedy na ulice Paryża wyszło ponad milion ludzi. Znamienne, że tak ogromne wydarzenie, zorganizowane pod patronatem Kościoła zostało kompletnie zignorowane przez tamtejsze mass media, o czym mówili mi sami Francuzi. Jednocześnie tamtejszy rząd uparcie twierdził, że i tak uchwali prawo o "małżeństwach" homoseksualnych i je przeforsował. Podobne tendencje nasilają się w Polsce.

Mówi Ksiądz Arcybiskup o potrzebie gruntownej reedukacji społecznej w dziedzinie szacunku dla życia człowieka. Czy jako przewodniczący Zespołu KEP ds. Bioetyki czuje się Ksiądz Arcybiskup szczególnie odpowiedzialny za ten proces?

Tak, trzeba uświadamiać ludzi, konieczna jest ogromna praca wychowawcza. Nieszczęście polega na tym, że dziś nie dokonuje się ona w rodzinie, dlatego nie ma mądrości przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Jesteśmy świadkami ogromnej dezorientacji ludzi w sprawach najważniejszych: życia i śmierci. Media i środowiska opiniotwórcze, najczęściej mniejszościowe, ten chaos aksjologiczny (co do istotnych wartości) bardzo szybko pogłębiają w imię „walki ze stereotypami” tj. przekazanymi w nurcie dziedzictwa kultury i pojęcia człowieczeństwa.

Coraz mniej też jest w polskich rodzinach ludzi starych.

Tak, jako tych, którzy kształtują doświadczenie życiowe. Do tych kwestii wraca Benedykt XVI, często mówiąc o zbiorowej pamięci ludzkości, która ma doświadczenie istnienia od niepamiętnych czasów. Doświadczenie to się kumuluje. Nie można ignorować tego, co ludzkość wypracowała jako postawę wobec życia i śmierci oraz pewnych postaw czy instytucji społecznych jaką od niepamiętnych czasów stanowi instytucja rodziny. Wymyślanie dziś nowych jej modeli jest zabiegiem ahistorycznym i czysto ideologicznym. Nie można stawiać takich propozycji, skoro rodzina jest jedyną instytucją, która oparła się wszystkim ideologiom w ciągu trwania ludzkiej historii. Rodzina jest jednocześnie ostatnim bastionem suwerenności człowieka. To dlatego właśnie celem wszystkich ideologii totalitarnych było rozbicie rodziny. Rozwinięta rodzina, to rodzina wielopokoleniowa tak ważna w wychowaniu i tworzeniu środowiska życia. Nie doceniamy roli dziadków i babć, mających to, czego nam brakuje: życiowej mądrości. Oni nabyli życiowego doświadczenia, uczyli się również na własnych błędach i chcą ich nam oszczędzić.

Czy sprawa eutanazji znajdzie się w dokumencie bioetycznym, który ma być przedstawiony biskupom na plenarnym zebraniu w marcu?

Nie, ten wątek będzie poruszony później. Nie chcemy, żeby ten dokument dotyczył wszystkich aspektów bioetyki bo jest ich za dużo. Mówimy raczej o problemach związanych z początkiem życia, gdy jest ono bardzo zależne od otoczenia. Będą tam również wskazania dotyczące postawy wiernych oraz osób pełniących odpowiedzialne funkcje polityczne.

Rozumiem, że troszcząc się o życie w jego najbardziej delikatnych fazach, Kościół będzie poszukiwał sojuszników także wśród ludzi, którzy troskę o życie "wywodzą" niekoniecznie z nauczania Kościoła lecz poważnej refleksji humanistycznej. Taki wspólny front byłby dziś chyba szczególnie cenny?

Tak, dlatego argumentujemy to również tradycją humanistyczną, która jest dostępna każdemu człowiekowi. Bardzo łatwo jest uzasadnić taką postawę argumentami teologicznymi i religijnymi, trudniej zaś wytłumaczyć, dlaczego jest ona obowiązująca powszechnie. Jest to ogólnoludzka zasada, jak zdrowo pojęty ruch ekologiczny. Ten zaś chroni życie organizmów żywych z większym zapałem sił i środków niż życie ludzkie – i tu jest cały paradoks.

Rozmawiał Tomasz Królak

KAI, lz

[fot:sxc.hu]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook