Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Trzeba zbadać niepokojące sygnały

14.10.2011

Tę sprawę należy zbadać – tak o liczbie głosów oddanych w sposób nieważny mówi portalowi Stefczyk.info doktor Jacek Kloczkowski z Ośrodka Myśli Politycznej. Jego zdaniem w tym przypadku należy stosować metodę ograniczonego zaufania.

- Na pierwszy rzut oka duża liczba głów nieważnych może wydawać się mało znacząca. Można by do całej sprawy podejść pobłażliwie, stwierdzając, że zawsze jest pewna grupa ludzi oddających głos w sposób nieważny – tłumaczy politolog. Zaznacza, że niepokojąca jest jednak skala zjawiska. - To przecież nie jest margines.

I rzeczywiście, z danych PKW wynika, że w wyborach parlamentarnych głosów oddanych w sposób nieważny było aż 700 tysięcy. To 4,5 procent wszystkich głosów.
- Polskie głosowanie nie jest aż tak skomplikowane, żeby tym tłumaczyć tak dużą liczbę głosów nieważnych. To nie jest rzeczy do bagatelizowania – zaznacza nasz rozmówca.

Kloczkowski wskazuje, że są również inne powody, by sprawą się zająć na poważnie.
- Jak wynika z analizy rozkładu głosów nieważnych przygotowanej przez prof. Przemysława Śleszyńskiego z PAN, głosy takie kumulują się na konkretnych obszarach Polski. To już jest mocno zagadkowe. Ta sprawa powinna zostać wyjaśniona, choćby dlatego, żeby uciąć wszelkie spekulacje na ten temat – tłumaczy politolog. - Fakt, że dopiero po wielu miesiącach jeden z naukowców zbadał sprawę rozkładu głosów nieważnych z wyborów samorządowych wskazuje, że podobna sprawa nie była przedmiotem refleksji PKW. To kolejny przykład, który dowodzi, że polskie państwo nie działa dobrze. Być może nieprawidłowości wyborcze są po prostu jednym z elementów źle działającego państwa.

W ocenie Jacka Kloczkowskiego największym wrogiem wyjaśnienia całej sprawy jest stanowisko mediów.
- Powtarzają one, że nic takiego, jak fałszerstwo, nie może mieć miejsca, a ktoś, kto twierdzi inaczej jest oszołomem i wietrzy spiski. Tymczasem przykład z Wałbrzycha pokazuje, że fałszerstwo może mieć obecnie miejsce. Oczywiście nie oznacza to, że na pewno doszło do fałszowania wyborów, ale niepokojące sygnały trzeba sprawdzać - zaznacza nasz rozmóca.

W jego ocenie nie należy na razie podważać wiarygodności polskiego państwa.
- Dopóki nie będzie namacalnych dowodów, że doszło do fałszowania wyborów, należy się powstrzymać przed ogłaszaniem, że państwo straciło wiarygodność. W tej sprawie należy raczej stosować metodę ograniczonego zaufania. Ona powinna powodować, że każde niepokojące sygnały będzie się weryfikować, a nie przechodzić nad nimi do porządku dziennego, czy atakować tych, którzy mają w tej sprawie wątpliwości.

saż
[Fot. PAP/Adam Warżawa]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook