Jedynie prawda jest ciekawa


"Nie ma chętnych na schedę po Rostowskim"

14.08.2013

"Poszukiwania kandydata przypominają raczej łapankę" - pisze Zbigniew Kuźmiuk.

W mediach pojawia się coraz więcej informacji o tym, że premier Tusk poważnie rozważa dymisję ministra finansów Jana Vincenta Rostowskiego w czasie jesiennej rekonstrukcji rządu.

Parę dni temu w jednej z komercyjnych stacji radiowych był cytowany, oczywiście anonimowo, prominentny polityk Platformy, który stwierdził, „że gdyby Tusk miał dla Rostowskiego dobrego następcę - dymisja byłaby już przesądzona”.

Ci, którzy przynajmniej teoretycznie są do tej pory w zasięgu premiera Tuska to szef jego Rady Gospodarczej Jan Krzysztof Bielecki, jej członek Bogusław Grabowski, przewodniczący Komisji Finansów Publicznych Dariusz Rosati, unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski, a nawet obecna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Trzej pierwsi specjalnie nie palą się do schedy po Rostowskim, odejście Lewandowskiego z Komisji Europejskiej wiązało by się zapewne z utratą przez Polskę stanowiska ważnego komisarza, a dla Hanny Gronkiewicz-Waltz byłaby to wprawdzie ucieczka przed przegraniem referendum i przysłowiowy „kop” w górę, ale do tej koncepcji nie jest przekonany sam Donald Tusk.

Wydawało się, że do tak prestiżowego stanowiska wicepremiera i ministra finansów w rządzie premiera Tuska w słynącej przecież z „fachowości” Platformie, powinna się ustawić kolejka, a jak widać i słychać, poszukiwania kandydata przypominają raczej łapankę.

Trudno się jednak dziwić, że potencjalni następcy Rostowskiego nie walą drzwiami i oknami, przecież na naszych oczach rozsypuje się system podatkowy, a to oznacza corocznie mniejsze wpływy podatkowe niż się wcześniej zaplanowało.

Wyraźne załamanie się dochodów podatkowych nastąpiło już w roku 2012. Dość powiedzieć, że były one aż o 16 mld zł niższe od tych planowanych.

Szczególnie załamanie widać było we wpływach z podatku VAT. Były one niższe o 12 mld zł od tych planowanych, a byłyby jeszcze niższe o kolejne 2-3 mld zł, gdyby nie rozporządzenie ministra Rostowskiego, w którym zdecydował, że zwroty VAT za grudzień 2012 roku dokonywane w styczniu, zostały zaliczone w ciężar roku 2013.

Tak szokujący spadek dochodów z VAT nastąpił mimo wzrostu stawek VAT o 1 pkt procentowy, a także wzrostu gospodarczego wynoszącego 1,9% PKB i średniorocznej inflacji wynoszącej 3,7%.

Co więcej wpływy z VAT mimo wzrostu gospodarczego i stosunkowo wysokiej inflacji były w 2012 roku nominalnie o 2,5% niższe niż wpływy z tego podatku w 2011 roku (zdarzyło się to pierwszy raz od momentu wprowadzenia tego podatku w Polsce, czyli od połowy 1993 roku).

Panikę wśród co trzeźwiej myślących polityków Platformy, wywołał komunikat Rostowskiego, że w tym roku zabraknie w stosunku do planu aż 30 mld zł wpływów podatkowych (ostatecznie ten niedobór ma być mniejszy i ma wynieść około 24 mld zł, ponieważ w czerwcu nastąpiła nieplanowana wcześniej wpłata z zysku NBP w wysokości 5,3 mld zł).

Konsekwencją niedoboru wpływów podatkowych na taką skalę była błyskawiczna nowelizacja ustawy o finansach publicznych, polegająca na zawieszeniu tzw. I progu ostrożnościowego (dług publiczny nie może przekroczyć 50% PKB) i przygotowywana nowelizacja budżetu na 2013 rok, polegająca na podwyższeniu deficytu budżetowego o 16 mld zł (z 35 mld zł do 51 mld zł) i cięciach wydatków budżetowych na kwotę przynajmniej 8,5 mld zł.

Tak się jednak złożyło, że w momencie kiedy rząd przesłał do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych zawieszający próg ostrożnościowy, Eurostat ogłosił dane dotyczące kształtowania się deficytu i długu po I kwartale tego roku we wszystkich krajach członkowskich.

Okazało się, że w przypadku Polski dług ten (liczony metodą ESA 95), przekroczył i to znacznie nie tylko I ale i II próg ostrożnościowy (wynoszący 55% PKB) i wyniósł aż 57,3% PKB, a w liczbach bezwzględnych osiągnął astronomiczną kwotę 920 mld zł.

W porównaniu do IV kwartału 2012 nastąpił jego wzrost aż 1,7% PKB, a w ujęciu rok do roku o 1,2% PKB i nastąpiło to mimo licznych zapewnień ministra Rostowskiego, że przy pomocy tak, a nie inaczej skonstruowanego budżetu na rok 2013, dokonuje ogromnego zacieśnienia fiskalnego.

To właśnie z tego powodu minister Rostowski prowadzi podwójną księgowość i na użytek polskiej Konstytucji i ustawy o finansach publicznych i zawartych tam progów liczy dług publiczny według metodologii krajowej, natomiast na potrzeby Eurostatu według metody ESA 95.

Według metodologii krajowej dług naszego kraju jest przynajmniej o 3% PKB niższy od tego liczonego metodologią unijną, ale i ta podwójna rachunkowość jak widać nie zapobiegła przekroczeniu I progu ostrożnościowego i wynikających z niego konsekwencji.

Doskonale jednak wiemy, że prawdziwa sytuacja finansów publicznych jest jeszcze gorsza i gdyby tak wymieść wszystkie zobowiązania spod dywanu szacowane na przynajmniej 3-4% PKB, to polski dług publiczny liczony metodą unijną, przekroczyłby już zapisany w Konstytucji RP próg 60% PKB.

Trudno się więc dziwić, że w sytuacji kiedy nasz dług publiczny pod światłym kierownictwem Rostowskiego zbliża się szybkimi krokami do astronomicznej kwoty 1000 mld zł, nie ma chętnych na schedę po nim.

Zbigniew Kuźmiuk
[Fot. KPRM/M.Śmiarowski]

Warto poczytać

  1. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  2. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  3. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  4. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  5. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  6. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  7. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  8. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook