Jedynie prawda jest ciekawa

„Nie jest tak, że artysta może zrobić wszystko, a my mamy siedzieć cicho”

28.06.2014

Bartosz Kownacki o protestach ws. „Golgota picnic”.

Stefczyk.info: Jak pan ocenia to, że w proteście przeciwko wystawieniu spektaklu „Golgota Picnic” na ulice polskich miast wyszły i zaprotestowały tysiące Polaków?

Bartosz Kownacki: Oceniam to zdecydowanie pozytywnie. To dobitne pokazanie, że Polacy się na coś takiego nie godzą i nie wstydzą się tego okazywać, mimo, że nawet są określani mianem przestępców. Przecież takie słowa padały z ust dziennikarzy, jeden z nich stwierdził nawet, że jest w stanie premierowi wybaczyć aferę taśmową, ale tego, że nie reaguje w stosunku do tych „przestępców”, którzy protestują nie jest mu w stanie wybaczyć. To z jednej strony pokazuje jakie mamy standardy, ale z drugiej strony pokazuje też to, że ludzie się nie wstydzą i mają świadomość, że muszą reagować. Wiedzą, że jeżeli nie zareagują zwykli ludzie, to do tego rodzaju zachowań będzie dochodziło częściej.

Widział pan jak przebiegały te protesty?

Tak, widziałem to w Bydgoszczy. Budujące jest to, że wśród tych protestujących było dużo ludzi młodych. Do tej pory próbowano ukuć takie przekonanie, że takie stanowisko zajmują tylko „moherowe berety”, starsi ludzie, ludzie już w ogóle straceni. Że kwestie wiary, zasad i moralności nie interesują pozostałej części społeczeństwa. Okazało się, że jest zupełnie inaczej. Tutaj w Bydgoszczy ponad połowa protestujących to byli ludzie poniżej 40 roku życia.

A jak pan się odniesie do argumentów, że te protesty godziły w wolność słowa i przede wszystkim w wolność artystycznej wypowiedzi?

Już na drugim roku studiów na prawie konstytucyjnym uczy się o wolnościach obywatelskich. Oczywiście wolność jest tą nadrzędna wartością, ale każda wolność ma swoje granice. I granicą tej wolności jest sfera wolności drugiego człowieka, w którą nie można ingerować, a tym bardziej w jego godność. A sfera wiary w Boga i religii to jest immanentna część człowieka, jego konstrukcji i uderzanie w to w tak ordynarny sposób jest uderzaniem w godność człowieka. I jeżeli granica wolności jest tak przesunięta, to ten argument nie znajduje obrony. Jesteśmy wolni i możemy robić co chcemy, ale tak samo, jak nie możemy nikogo zabić, to tak samo nie możemy poniżać jego godności. Tego argumentu nie powinno się w tym momencie używać. A to, o czym mówię ma swoje oparcie w przepisach prawa. Jest kwestia obrażania uczuć religijnych i nie jest tak, że artyście wolno wszystko. Nie jest tak, że artysta może zrobić wszystko, a my mamy siedzieć cicho.

To gdzie jest granica artystycznej wolności?

Mam proste pytanie do tych, którzy podnoszą tutaj argument wolności słowa i wolności wyrazu artystycznego. Co by zrobili, gdyby zrobiono sztukę pornograficzna z udziałem ich ojca i matki? Albo sztukę pornograficzną o prezydencie Rzeczpospolitej? Czy wtedy mówili by, że to wolność słowa, czy raczej znieważenie ich bliskich, albo głowy państwa. Oczywiście też by to krytykowali i mówili, że tego robić nie można. I słusznie.

Dlaczego katolicy spotykają się z takimi problemami, a nikomu nie przychodzi do głowy, aby w ten sposób testować cierpliwość Żydów czy muzułmanów?

To pokazuje, że religia katolicka jest religią najbardziej skierowaną ku człowiekowi. Jest religią, która nawet w swojej obronie nigdy nie występuje tak agresywnie, jak inne religie. Tu jest dużo więcej miłości do drugiej osoby, dużo więcej zrozumienia do drugiej osoby i dużo więcej pokory. Ci, którzy wystawiają takie sztuki, jak „Golgota picnic” uznają to za przejaw słabości. Bo gdybyśmy wystawili taką sztukę o religii judaistycznej czy muzułmańskiej to też mielibyśmy protesty, ale nie tego rodzaju, co te teraz w polskich miastach. Być może dochodziłoby nawet do zamieszek, albo do rozlewu krwi. Gdyby to godziło w środowiska żydowskie to byłby ogromny rwetes w prasie światowej.

Czy w tych atakach na chrześcijan jest jakiś większy cel, poza samą zadymą i tania reklama?

Chrześcijaństwo to pewien system wartości, pewnym źródłem wartości. Ci, którzy takie sztuki wystawiają chcą to źródło wykorzenić. Zależy im na europie pozbawionej wartości, jakichkolwiek. Chcą wprowadzić taki system nieodnoszący się do religii i prawa naturalnego.

Rozmawiał Marcin Wikło

fot. PAP/Tytus Żmijewski
Słowa kluczowe:

katolicy

,

manifestacja

,

teatr

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook