Jedynie prawda jest ciekawa

Nie było "sieci" na polityków lewicy

16.10.2012

Zbigniew Ziobro zaprzecza, że w czasach gdy był ministrem sprawiedliwości, powstała grupa policyjno-prokuratorska zarzucająca sieć na działaczy lewicy. Taka teza pojawiła się w artykule Wojciecha Czuchnowskiego w "Gazecie Wyborczej".

Czy za rządów PiS powstała specjalna grupa śledcza „zarzucająca sieć” na polityków lewicy jak sugeruje „Gazeta Wyborcza”?

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny w latach 2005-2007:

Nie, nie było. Myślę, że ten artykuł, to po prostu nerwowa reakcja na spadek poparcia dla Platformy Obywatelskiej.

Fakty są takie, że gdy byłem prokuratorem generalnym w materiałach śledztwa w sprawie Marka Dochnala były jakieś zeznania obciążające panią prezydentową Jolantą Kwaśniewską i o ile się nie mylę, także inne osoby związane z jej fundacją.

W każdym państwie prawa takie zarzuty są weryfikowane. Nie ma świętych krów, które uważa się, że są bez grzechu i ponad prawem, więc po prostu aparat państwa sprawdza jaka jest prawda.

To normalne, że powstaje grupa skupiająca osoby dobierane pod kątem posiadanych kompetencji, np. prokuratorów znających się na finansach. Tacy ludzie prowadzą razem śledztwo, i to jest zupełnie naturalne.

Być może pan Czuchnowski przywykł do państwa, w których prowadzi się śledztwa tylko wobec niektórych, a inni wiedzą, że mogą mieć państwo polskie w głębokim poważaniu. Za moich czasów tak nie było. Teraz wróciło stare i pewnie red. Czuchnowski jest z tego zadowolony.

Czy będzie pan reagował na zarzuty „GW”, czy zostawi pan to w spokoju?

Przyjrzę się temu artykułowi. Teraz mogę powtórzyć z naciskiem, że nie było żadnych nieprawidłowości. Red. Czuchnowski chciałby, aby były ikony w polskiej polityce, których nie można tknąć.

Innym zarzutem „GW” potwierdzającym „naciąganie sprawy” dla osiągnięcia efektów propagandowych i politycznych jest fakt, że całe śledztwo zakończyło się aktem oskarżenia dla jednej osoby – Andrzeja Kratiuka, prezesa fundacji Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie bez Barier”

Już samo to przecież świadczy, że śledztwo było uzasadnione, skoro prokuratorzy zdecydowali się skierować do sądu akt oskarżenia.

Nie wykluczam jednak, że później te sprawy były „skręcane” i byłoby tych oskarżonych więcej, tylko że tak się nie dzieje. Znam sporo takich spraw prowadzonych za moich czasów, które po przejęciu władzy przez PO zostały w ordynarny sposób umorzone.

Rozmawiał: Sławomir Sieradzki

[FOTO: PAP]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook