Jedynie prawda jest ciekawa


Nasz Wywiad: Ziemkiewicz o gorącej jesieni

07.07.2012

Stefczyk.info: "Jak żyć po Euro?". Pytam tym pytaniem klasyka, ponieważ coś w tym jest - wraz z końcem imprezy kończy się wieloletni cykl polityczny. Za nami impreza, która była horyzontem. Coś analogicznego do wejścia Polski do Unii Europejskiej. Władza musi na nowo nakreślić cele.

Rafał Ziemkiewicz, publicysta, pisarz: Tak, coś w tym jest. Władza odkryła, że Polaków trzeba zadaniować. Zresztą odkryła to już władza Prawa i Sprawiedliwości. Pomysł z Euro był powtórką przykładu fińskiego. Finlandia, która zawsze była swego rodzaju "wiochą", przez wiele stuleci nie miała poczucia własnej podmiotowości, zbudowała ją w pierwszym etapie na organizacji mistrzostw świata w narciarstwie w 1926 roku. Później doszła de facto  wygrana wojna z Rosją Sowiecką oraz - w czasach współczesnych - Nokia, ale najpierw była impreza sportowa. Myślę więc, że pomysł starania się o Euro w 2007 roku to był pomysł postawienia przed Polakami zadania cywilizacyjnego, ale przede wszystkim godnościowego. Chodziło o pokazanie się przed  światem, o pokazanie, że to nie jest kraj w którym białe niedźwiedzie chodzą po ulicach.

Co dalej?

Teraz jest pytanie, czy władzy uda się skonsumować, wykorzystać ten częściowy sukces - jak to Polacy odbierają. Bo ten częściowy sukces to właśnie to, że przyjechali ludzie, którzy się spodziewali tu zobaczyć białe niedźwiedzie, furmanki, chłopów w łapciach z łyka i angielskich murzynów wywożonych w trumnach po pobiciu na ulicy. Przyjechali, zobaczyli że jest to w sumie normalny kraj, może nie taki jak Paryż ale w sumie grubo powyżej ich oczekiwań. I do Polaków dotarł komunikat, że ta część się udała. Pokazaliśmy się przed światem, że nie jesteśmy jakimś Kazachstanem z filmów o Boracie tylko normalnym krajem w Europie.

Natomiast drugą część komunikatu znacznie trudniej przedstawić jako sukces, bo teraz przychodzą rachunki. Zaraz się okaże, że trzeba jakoś wyjaśnić sprawę nieodebranego Stadionu Narodowego, trzeba dokończyć autostrady, jakoś załatać koleje. I nawet przy tej ogromnej przewadze obozu rządzącego nie zdołają zablokować informacji o kolejnych pieniądzach, które trzeba wciąż dopłacać do zakończonej już imprezy, przy jednoczesnym niezrealizowaniu nadziei na zyski związane z Euro.

Choćby restauracje.

Rozmawiałem z taksówkarzem, i to jest ciekawy przykład, który powtarzał mi opowieści restauratorów o bardzo słabych dochodach w czasie Euro. I później sam zacząłem chodzić po restauracjach, podpytując ludzi. Chciałem sprawdzić, czy te artykuły w mediach o szczęśliwych, robiących niesamowitą kasę restauratorach są prawdziwe. I okazało się, że wszyscy klną jak żywy kamień. Guzik zarobili, a prawdopodobnie dołożyli, a na pewno żadnych kokosów, których się spodziewali, nie ma. Bo była pustka, przyjechali wprawdzie kibice, ale oni się żywili raczej hamburgerami w strefie kibica. Wyjechali natomiast warszawiacy. I takich przykładów jest więcej. Nie zarobili ci, którzy się spodziewali, że mieszkania wynajmą kibicom, itd. I przyjdzie taki moment zastanowienia, czy to się właściwie opłacało. Było fajnie, zagraliśmy 3 mecze, każdy nas kosztował jakieś kilkaset milionów złotych, i teraz flaszka jest pusta, trzeba się zastanowić, co z tym zrobić. Pojawia się więc pytanie, jak rząd będzie próbował nad tym zapanować.

Twoim zdaniem?

Ja się boję, że będą próbowali na jesieni, gdzieś pod koniec września, wykreować jakiś bardzo potężny konflikt, jakąś bardzo potężną przykrywkę na wzór tej operacji socjotechnicznej pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, która przecież władzy się udała.

Będą chcieli znów podzielić Polskę na naszą większość i mniejszość opozycji.

Mają dwa wyjścia. Albo wyznaczyć nowy, powszechnie akceptowalny cel, co jest bardzo trudne, ponieważ Polacy są w tej chwili trochę zmęczeni. Mieli wyznaczony cel, tego celu nie udało się do końca osiągnąć, może nie ma wielkiego kaca, ale powodu do radości też nie ma. W związku z czym, skoro był wysiłek, i nie dało to oszałamiającego efektu, to ciężko teraz krzyknąć: "zrywamy się, do roboty, mamy nowy, wspaniały cel!". Bo ludzie powiedzą "idźcie do diabła", cel był przed chwilą, teraz chcemy spokojnie odpocząć. Drugi pomysł, stary, to wygenerowanie konfliktu, a w tej dziedzinie, jak wiemy, pomysłowość Tuska jest nieskończona.

Mamy nowelizację ustawy o zgromadzeniach, znacznie utrudniającą wyrażanie protestu. Czy ona wiążę się z tym, co opisujesz, z tym szykowaniem czegoś na jesień?

Tak. Ale także z tym, co widzimy patrząc na wykonanie deficytu budżetowego po 5 miesiącach - na poziomie 77 proc. Jeżeli dodamy do tego przewidywane ruchy kursów walut, które bardzo mocno obciążają wykonanie budżetu, to lęk przed ludźmi na ulicach staje się - z punktu widzenia władzy - uzasadniony. I to, że ustawa po pół roku leżenia w szufladzie została nagle wyciągnięta i szybko przepchana, jest dowodem, że rządzący starają się zabezpieczyć przed tłumem na ulicach, nad którym mogliby nie zapanować.

Co ważne, tę ustawę - głęboko antydemokratyczną, bo przecież w Polsce nie działo się w tej sferze nic szczególnie niepokojącego - w idealnym momencie: przy końcu Euro i na początku wakacji. Najbardziej martwy moment od lat.

Jak wiadomo, mamy 2 rodzaje ustaw, projektów ustaw czy pomysłów politycznych. Pierwsze są po to, by o nich mówić. Np. gdy Rafał Grupiński po raz 772-gi zapowiada, że niedługo złoży wniosek o postawienie Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu, to ja wiem, że nic z tego nie będzie. Drugi rodzaj ustaw to takie, za pomocą których chce się coś osiągnąć, i to one są wprowadzane cichcem, o drugiej nad ranem, najlepiej w formie cichego dopisania poprawki do jakiejś rzekomo zupełnie nieszkodliwej implementacji prawa unijnego, które dotyczy czegoś innego. W przypadku ustawy o zgromadzeniach mamy do czynienia z metodą "na cichca", co jest wskazówką, że jest to coś, czego władza potrzebuje realnie. Władza potrzebuje narzędzia, które uniemożliwi Polakom wyrażenie swojego niezadowolenia.

Jak

[Fot. Jak]

Warto poczytać

  1. dawid-winiarski-22072018 22.07.2018

    Cudowne uzdrowienie czy symulacja? Co tak naprawdę się stało nowemu męczennikowi opozycji

    Ostatnie posiedzenie Sejmu wzbudziło spore zainteresowanie opinii publicznej

  2. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  3. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  4. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  5. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  6. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  7. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  8. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook