Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Następca Obamy stawi czoła Putinowi?

30.03.2014

Zaczyna się lobbowanie za poszczególnymi kandydatami przed wyborami prezydenckiego w USA. Szansa kolejnego Busha?

Amerykańskie media donoszą, że zaczyna się powoli rozdawanie kart przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych w 2016 r. Te wybory to wielkie wyzwanie dla republikanów, którzy ostatnio dwa razy z rzędu stracili szansę objęcia Białego Domu

Wpływowi biznesmeni sympatyzujący z republikanami, których głos jest bardzo znaczący za kulisami zaczynają powoli uruchamiać swoje kontakty i lobbować za byłym gubernatorze Florydy – Jebem Bushem, jako kandydatem w wyścigu do Białego Domu. Szczególnie wśród tej grupy zwolenników Busha widoczni są osoby, które czynnie wspierały Romneya.

„To najbardziej pożądany kandydat. Wszystkim, których znam, podoba się ten pomysł” - mówi Brian Ballard, który był jedną z kluczowych postaci zarządzających finansami komitetu Romney'a w 2010 i McCaina w 2008.

Doradcy Busha obstawiają cały czas przy tym, że nadal nie podjął on decyzji co do startu, a ostateczną odpowiedź da do końca tego roku. Jednak widać, że w przeciągu ostatnich kilku tygodni, przejechał kraj, spotykając się z wyborcami i prowadząc kampanię na rzecz republikanów przed jesiennymi wyborami do Kongresu.

Bush, lat 61, miałby dużo zalet jako kandydat. W służbie publicznej od 7 lat, jednak jego problemem może być fakt, że ostatni raz funkcję publiczną pełnił w 2007 r. Zmagał się z trudnościami przewodniczenia partii republikańskiej związanych z jej błędami w polityce imigracyjnej. Poza tym jest synem i bratem dwóch byłych prezydentów. To daje mu duże ułatwienie jeśli chodzi o zbieranie funduszy na kampanię. 

Jednym z tematów, które bardzo często porusza Bush jest polityka międzynarodowa. Jest w stałym kontakcie z ekspertami jeśli chodzi o politykę zagraniczną, m.in. z byłym sekretarzem stanu w gabinecie Nixona i Forda. 

Co ta zmiana w Białym domu mogłaby dać nam? Wielu specjalistów w kwestiach spraw zagranicznych mówi, że gdyby prezydentem USA w tych trudnych czasach był republikanin, a nie demokrata, zupełnie inaczej potoczyłyby się losy Ukrainy. Obama od początku objęcia urzędu subtelnie ignorował sprawy zagraniczne – ze szczególnym uwzględnieniem rejonu Europy Środkowo-Wschodniej.

Czy ta miękka postawa w sprawach Snowdena czy Syrii zachęciła Putina do bardziej drastycznych kroków, w postaci agresji na Ukrainę? Czy twarda postawa amerykańskiego przywódcy zablokowałaby plany Putina? Wątpliwe. Rosyjski prezydent jest politykiem nieugiętym, który jak coś postanowi to osiąga to wszelkimi środkami – co widać było w kwestii wojny czeczeńskiej. Jednak na pewno inna, twarda, postawa świata zachodniego – a szczególnie osoby urzędującej w Białym Domu – mogłaby wpłynąć na inny rozwój sytuacji, chociażby przez rozgrywanie sprawy jakże ważną dla Moskwy polityką energetyczną.   

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

Magdalena Czarnecka

[fot.

Słowa kluczowe:

Putin

,

Biały Dom

,

wybory prezydenckie

,

USA

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook