Jedynie prawda jest ciekawa

Nagroda „Superbohaterki” dla kobiety, która przywiązała szczeniaka do drzewa

17.10.2017
szczeniak17102017
Nagroda „Superbohaterki” dla kobiety, która przywiązała szczeniaka do drzewa

"Zwyrodnialec”, "bydlak”, "bestialstwo" – takimi określeniami szafowały nawet czołowe media w tym kraju. Hasło do ataku poszło w serwisie społecznościowym, tam było jeszcze ostrzej. Wymyślano najbardziej ohydne kary i tortury. Z jakiego powodu? Bo ktoś przywiązał swojego szczeniaka do drzewa i zostawił go w lesie. To wystarczyło do tego, żeby na właścicielkę zwierzęcia wylać kubeł pomyj. Nie gdzieś w kraju trzeciego świata. Musimy mieć świadomość tego, że takie rzeczy dzieją się tu, na tej ziemi. W Polsce.

Polacy to naród nieczuły i bezrozumny. Przykłady można oczywiście mnożyć w nieskończoność, ale ten najnowszy uwypukla problem jaki mamy ze sobą wystarczająco mocno, żeby nie szukać innych dowodów. Oto od dwóch dni twa w mediach i w serwisach społecznościowych nagonka na osobę, która przywiązała szczeniaka do drzewa. Swojego szczeniaka.

Bezrozumny hejt na "Superbohaterkę"

Zaczęło się od wpisu na Facebooku mężczyzny, który odnalazł w lesie przywiązanego psa. Usłyszał skowyt zwierzęcia i sprawdził, co się dzieje. – Zobaczyłem szczeniaka przywiązanego do drzewa. Bardzo cieszył się na mój widok, chociaż nie mógł nawet ruszyć głową – opowiadał później przed kamerą TVN24.

Mężczyzna zaopiekował się zwierzęciem i powiadomił policję. Umieścił też zdjęcie psa na Facebooku. Już kilkanaście godzin później policjanci z Bełchatowa ustalili, że za przestępstwem może stać 42-letnia kobieta. We wtorek usłyszała zarzuty znęcania się nad zwierzęciem, za co grozi do dwóch lat więzienia.

Oczywiście przez internet dalej przelewa się fala brutalnego hejtu. Nikt nie zastanawia się dlaczego ta biedna kobieta dopuściła się tego czynu. Nikt nie zadał pytania, czy miała inne wyjście. A powód jest prosty, kobieta sama o nim opowiedziała i przyznała, że motywacją do takiego zachowania było "zbyt małe mieszkanie". Po prostu warunki lokalowe nie pozwalały jej na posiadanie psa.

szczenia

Trzeba powiedzieć dość!

To jest moment, w którym każdy porządny człowiek musi zaprotestować i powiedzieć: veto! Nie wolno nam zgodzić się na taką nagonkę. Nie wolno zaakceptować tego bezrozumnego hejtu. Nie wolno wreszcie pozwolić, by prawa każdego człowieka do nieograniczonej wolności zachowań zostały naruszone przez jakieś faszystowskie zasady i zalecenia. Mamy XXI wiek, czas już zerwać te kajdany narzucone na nasze społeczeństwo przez religijnych oprawców.

Ta biedna kobieta odważyła się na wyznanie, którym zaryzykowała swoją karierę, codzienny spokój, bezpieczeństwo. Odsłoniła przed nami swoje człowieczeństwo. Jej zachowanie to było świadectwo. Świadectwo bycia kobietą w Polsce – tu i teraz. Przywiązując tego szczeniaka do drzewa ta kobieta nie walczyła za siebie, ale za te kobiety, które nie mogą sobie na podobną walkę pozwolić.

Przecież ludzie chcą się rozwijać, mają swoje pasje, marzenia, nie wolno ich zatrzymywać na drodze do ich realizacji.

Jak to możliwe, że w innych krajach nikt nikomu niczego nie zabrania? Warto tu przypomnieć, że podobne problemy miała kiedyś znana polska piosenkarka i jej udało się znaleźć rozwiązanie, oczywiście poza tym totalitarnym państwem, jakim jest współczesna Polska. Wspomniana piosenkarka opowiedziała o swoim problemie w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów", gdzie przyznała, że przed Świętami Bożego Narodzenia 2015 roku zdecydowała się usunąć ciążę. W tym celu pojechała na Słowację. Wszystko trwało 5 minut, czuję wielką ulgę – powiedział wówczas.

Zabiła dziecko dokładnie z takiego samego powodu jak ta kobieta, którą dziś media i polskie społeczeństwo odsądzają od czci i wiary. Jedna pozbyła się dziecka, druga próbowała pozbyć się psa. Tak ciężko to pojąć w naszym nieczułym społeczeństwie? Tak trudno zrozumieć, że obie kobiety miały po prostu za małe mieszkanie? Nie mogły i nie chciały zmieniać swoich planów. - To historia o aborcji. I o uczuciach. O wpadce. Trafiła się ludziom dorosłym, rodzicom dwójki dzieci (...) Nie chcą teraz niczego zmieniać, zaczynać od początku. (...) Nie chcą szukać większego mieszkania teraz. 60 metrów kwadratowych ze wszystkimi książkami i zabawkami dzieci jest trochę ciasne, ale jest OK - mówiła artystka we wspomnianym wcześniej wywiadzie.

Za to wyznanie dostała nawet nagrodę „Superbohaterki” od magazynu „Wysokie obcasy”. Odważyła się na wyznanie, którym zaryzykowała swoją karierę, codzienny spokój, bezpieczeństwo. Odsłoniła przed nami swoje człowieczeństwo. To nie było tłumaczenie się, to było świadectwo. Świadectwo bycia kobietą w Polsce – tu i teraz uzasadniono nagrodę.

A więc można, wystarczy tylko realizować swoje marzenia poza społecznościami złożonymi z prawicowych oszołomów i faszystów.

Artur Ceyrowski

CS149FOTMINI

Czas Stefczyka 149/2017

PDF (4,39 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook