Jedynie prawda jest ciekawa

Na końcu znów „to samo” przeciw „zmianie”

05.11.2012

Jeden chce więcej czasu, aby dokończyć to, co zaczął cztery lata temu. Drugi chce czterech lat, aby wyprowadzić kraj na prostą. Obydwaj mają cechę wspólną: porażka oznaczać będzie ich koniec na prezydenckiej scenie po sześciu latach starań i wysiłków.

Poniedziałek – ostatni dzień aktywnej kampanii na prezydenta USA. Obaj mogą już tylko rozgrzewać wyborców, aby przyszli zagłosować. To nawet ważniejsze niż przekonywanie nie przekonanych, jeśli w ogóle tacy są. Republikanin Mitt Romney zaczął rano wiecem na Florydzie, a potem dwa spotkania w Wirginii, Ohio oraz na koniec – o 11 w nocy, wiec w New Hampshire. Choć nie wykluczony jest jeszcze jeden wiec – w dniu głosowania w... Ohio. Prezydent Barack Obama również pracuje ciężko do samego końca na wyborczej trasie. W poniedziałek zaczął wiecem w Madison, stan Wisconsin (w towarzystwie piosenkarza Bruce’a Springsteena) a potem Ohio i ostatni wiec (początek) 10 wieczorem w stanie Iowa. Około północy Air Force One ma wylądować w rodzinnym Chicago, gdzie prezydent spędzi wyborczy wtorek.

Ostatni dzień kampanii, to kolejne starcie „status quo” przeciw „zmianie”. Co ciekawe, Obama, który wygrał cztery lata temu wygrał, obiecując „zmianę i nadzieję”, w tym roku apeluje o więcej tego samego. Słowem kluczem jest „zaufanie”:  znajdujemy się na dobrej drodze, potrzeba więcej czasu. – W tych wyborach kluczowe jest zaufanie. Po czterech latach znacie mnie. Wiecie, że uczynię to, co obiecałem – tak mniej więcej wygląda ostatni apel prezydenta Obama do wyborców. Apel o nie zmienianie lidera w trakcie wychodzenie z „ciężkich czasów”.

Z kolei republikanin Mitt Romney mówi o „lepszym jutrze”, które zacznie się po wyborczym wtorku. – Wiem jak zmienić kierunek, w którym podąża ten kraj.  Ten sam kierunek w którym podążamy teraz, nie zaprowadzi nas do lepszego przeznaczenia – tak mniej więcej wygląda ostatni przekaz Romneya.

Wyborczy wtorek to będzie symboliczne zakończenie sześcioletnich wysiłków politycznych obu kandydatów. Dla obu – najprawdopodobniej ostatnia polityczna kampania. Obydwaj wyruszyli w 2006 r. w długą drogę do Białego Domu. Obama został prezydentem w 2008 r. i jeśli wygra, Konstytucja zakazuje mu ubiegania się o kolejną kadencję. Z kolei Romney, który przegrał cztery lata temu prawybory Partii Republikańskiej (z sen. Johnem McCainem) i właściwie nie przerwał od tamtej pory starań o Biały Dom, już zapowiedział że wypadku przegranej, wycofa się z życia politycznego.

Paweł Burdzy

[FOTO: sxc.hu]

Słowa kluczowe:

wybory

,

prezydent

,

Republikanie

,

USA

,

Biały Dom

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook