Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mularczyk: Zauważają nas, gdy coś zablokujemy

06.04.2014

Korupcja narasta, mamy infoaferę, o której szef CBA powiedział, że jest to największa afera korupcyjna po 1989 roku. Ludzie umierają pod szpitalami. Nasze państwo nie spełnia podstawowych zadań – mówi przewodniczący Klubu Poselskiego Solidarnej Polski Arkadiusz Mularczyk w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Poseł SP nie czuje się winny, że wprowadził opiekunów osób niepełnosprawnych do Sejmu. Twierdzi, że nie wykorzystał ich do tego, by robić karierę. „Od ponad dwóch lat spotykam się z tym środowiskiem. W jego interesie podejmowałem rozmaite działania. To Janusz Palikot mówił o robieniu kariery przy matkach i uważam, że to była pomocna dłoń dla Donalda Tuska. W każdym razie wyglądało to na próbę zdyskredytowania całego protestu i mnie osobiście” – twierdzi.

Według niego nie była to pierwsza wizyta opiekunów niepełnosprawnych w Sejmie. „Przychodzili tu wiele razy. Z naszej inicjatywy odbyło się wiele konferencji prasowych i spotkań z tym środowiskiem, a także spotkanie z marszałek Sejmu Ewą Kopacz. Myślę, że także te działania miały wpływ na przyznanie opiekunom niepełnosprawnych dzieci specjalnego dodatku rządowego w wysokości 200 złotych. Solidarna Polska już dawno przygotowała projekt podwyżki świadczeń dla opiekunów niepełnosprawnych, z którym nic się nie dzieje” – podkreśla Mularczyk. Oraz podkreśla, że nie wiedział iż zamierzają okupować Sejm.

„Nie miałem o tym pojęcia. Według mnie to była spontaniczna decyzja. Najpierw wtargnęli na mównicę, gdzie był Piechota, i zaczęli przedstawiać swoje racje, a potem zdecydowali, że zostają. Nie miałem innego wyjścia – musiałem im pomóc. Ale, jak się okazało, to był dobry krok, bo premier i inni politycy pochylili się nad ich sytuacją życiową, społeczną i materialną, a nawet został pospiesznie przygotowany projekt podwyżki świadczeń. To pierwszy drobny sukces tego środowiska od sześciu lat” – dodaje. Według niego 200 zł podwyżki jednak nie wystarczy, dlatego protest trwa.

„Chcą, żeby powstał system pomocy rodzinom z niepełnosprawnymi dziećmi. Poza tym, żeby premier ich przeprosił. To środowisko jest od lat marginalizowane, nikt ich nie słucha. Opiekunowie dorosłych niepełnosprawnych zostali pozbawieni świadczeń. Od ośmiu miesięcy są bez środków do życia, popadają w długi, muszą żebrać o pomoc w różnych fundacjach, a ci, którzy nie chcą żebrać – wegetują – mówi Mularczyk. Jego zdaniem należy odwołać Marka Michalaka, rzecznika praw dziecka, bo nic dla nich nie zrobił.

„Przyszedł co prawda do protestujących, ale nie zaproponował im żadnej pomocy, tylko przyjął faryzejską postawę, że martwi go los dzieci śpiących w Sejmie na podłodze”- tłumaczy poseł SP. Zarzut, że SP wyspecjalizowała się w skrajnych postulatach, które nie mają szans na realizację, ale przynoszą rozgłos, Mularczyk zdecydowanie odrzuca. „Przygotowaliśmy wiele projektów ustaw, ale to kompletnie nikogo nie interesuje. Media są zainteresowane wyłącznie wojną między PO a PiS. Dlatego nasze istnienie zostaje zauważone przede wszystkim wówczas, gdy coś zablokujemy albo stajemy się języczkiem u wagi”-podkreśla.

Według niego wniosek, złożony przez sejmowy klub SP, o samorozwiązanie Sejmu, to poważna inicjatywa. „Złożyliśmy ten wniosek, bo uważamy, że państwo nie radzi sobie z rozwiązywaniem problemów. Korupcja narasta, mamy infoaferę, o której szef CBA powiedział, że jest to największa afera korupcyjna po 1989 roku. Nepotyzm, upolitycznienie funkcji i stanowisk. Ludzie umierają pod szpitalami. Nasze państwo nie spełnia podstawowych zadań”-twierdzi Mularczyk. PiS nie jest jego zdaniem jedynym punktem odniesienia dla SP.

„Jesteśmy jedyną konkurencją parlamentarną dla PiS, bo inne środowiska prawicowe są poza parlamentem. Prezes Kaczyński ma świadomość, że możemy zabrać jego partii sporo elektoratu. Dlatego prowadzona jest wobec nas polityka atakowania, przemilczania lub rozbijania” zaznacza. Jego zdaniem PiS prowadzi politykę monopolu na prawicy i płaci za to cenę pozostawania w opozycji. „Bo gdyby całą prawicę skupić w jednej koalicji, to wygrałaby wybory. Ale wartością dla PiS jest monopol na prawicy” –dodaje. „Pójście do Kaczyńskiego” w przypadku wyborczej porażki SP Mularczyk wyklucza. „PiS próbuje nas wszelkimi sposobami zdestabilizować. A nasz klub mimo wszystko trwa”-twierdzi.

Ryb, Rz

fot. [PAP/Bartłomiej Zborowski]



CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook