Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Miś Narodowy III RP

26.03.2014

Kolejne kłopoty ze Stadionem Narodowym. Okazuje się, że na najlepszym stadionie w Polsce, nie może odbyć się piłkarski mecz. Kolejna wpadka - czy jest sens go utrzymywać?

Stadion Narodowy. Duma i chluba rządu Donalda Tuska: to na nim polscy piłkarze mieli wygrywać ważne mecze, to on miał pokazać światu i ostatecznie udowodnić, że dołączyliśmy do Europy. Skórokopy nie wytrzymały presji Wielkiego Koszyka, wygrywając na nim jedynie mecze z San Marino i Republiką Południowej Afryki.

Ale pal sześć piłkarzy, Koszyk Narodowy niemal na każdym kroku przynosi wstyd i potwierdzenia partactwa i niechlujności rządzących III RP. Stadion mający być wizytówką Warszawy i całego kraju okazał się zupełnym niewypałem. Nie dość, że każdego roku od momentu wybudowania przynosi wielomilionowe straty (nie mówiąc o zwrocie całej inwestycji wybudowania konstrukcji), to jeszcze zafundował wizerunkowe kompromitacje.

Wszyscy pamiętamy niezamknięty dach przed meczem Polska-Anglia: wydarzenie zapisało się kapitalnymi zdjęciami kibiców, którzy pływali po zielonej murawie, zamiast oglądać piłkarskie widowisko. Dodatkowo na Narodowym nie mógł odbyć się finał Superpucharu Polski między Legią Warszawa a krakowską Wisłą. Policja, straż pożarna, wojewoda i każda możliwa instytucja, która miała coś do powiedzenia, uznały, że stadion jest niebezpieczny. Tydzień później znów był bezpieczny, gdy grała reprezentacja.

Absurd gonił absurd. Narodowy był tak „pechowy”, że nawet organizacja koncertu Madonny okazała się nie opłacalna, a gdy postanowiono urządzić zimowe lodowisko, solni skrytosypacze i niewrażliwi na los kruchego lodu hokeiści udaremnili i tę próbę. Wpadka za wpadką, błąd za błędem.

Ale gra w ciuciubabkę to miało zostać za nami. Niedogodności miały zostać niechlubną kartą historii minister Muchy, o której każdy już zapomniał. Nowy szef resortu sportu miał zadbać. Na Narodowym zamykano już w porę dach, wszystko miało zostać ostatecznie uporządkowane.

A tu znów klops. Zaplanowany na maj finał Pucharu Polski znów może się nie odbyć. „Przegląd Sportowy” informuje, że znów są problemy. Organizatorzy nie chcą przyjąć... kibiców, dla których przecież Narodowy został wybudowany. „Szukają dziury w całym. Dla nich idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby finał nie odbył się w Warszawie. Tylko jak tłumaczyć ludziom, że raz stadion jest bezpieczny, a raz nie? Raz odbywa się na nim mecz, a innym razem nie – mówi osoba związana z organizacją finału”.

Znów odzywają się przejęte służby. Straż Pożarna, policja i cała reszta tłumaczy, że niestety, ale cóż poradzić – loże VIP niegotowe, Biznes Klub na złym poziomie, system alarmowania o możliwym pożarze nieaktywny i bez certyfikatu.

To rzeczywiście Miś na miarę naszych możliwości III RP. Może nie ma sensu przedłużać w nieskończoność procedur, zatrudniać masę pracujących tam osób i przeżywać kolejne zawody. Przywróćmy tam kupców z dawnego Stadionu Dziesięciolecia. Może nie będzie europejskiego efektu, ale przynajmniej zarobią przedsiębiorcy. Dobre i tyle.

Marcin Fijołek

[Fot. M. Czutko]

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku. 

Słowa kluczowe:

Stadion Narodowy

,

Donald Tusk

,

mecz

,

wpadka

CS137fotMINI

Czas Stefczyka 137/2016

PDF (5,39 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook