Jedynie prawda jest ciekawa

Michalkiewicz: okres umizgów mamy już za sobą

27.06.2016

Wszystko wskazuje na to, że procedura wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej zostanie rozpoczęta, bo brytyjskie referendum oznacza tyle, że rząd brytyjski będzie musiał złożyć wniosek o wystąpienie z Unii - powiedział w "Poranku WNET" publicysta Stanisław Michalkiewicz.

 Jak mówił publicysta, kolejnym krokiem będą negocjacje dotyczące warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

"Jeżeli negocjacje doprowadzą do porozumienia, to to porozumienie będzie musiało być przedstawione do zatwierdzenia parlamentowi Europejskiemu i Radzie Europejskiej. Jeśli zatwierdzenie nastąpi, to Wielka Brytania wyjdzie z Unii na uzgodnionych warunkach. Na każdym etapie tej procedury rząd może swój wniosek wycofać. Nic więc nie jest jeszcze przesądzone. Ta procedura może trwać długo. W Tym czasie może się wiele zmienić" - zwraca uwagę Michalkiewicz.

"Warto podkreślić, że jeżeli negocjacje nie doprowadzą do porozumienia, albo nie zostanie ono zatwierdzone, to państwo zainteresowane może wystąpić z UE dopiero po dwóch latach od złożenia wniosku. Przez cały ten czas jest członkiem, którego obowiązują wszystkie rygory stosowne wobec państw członkowskich" - dodał.

"To jest tylko rozpoczęcie pewnej procedury,której końca jeszcze nie znamy. Tym bardziej, że nie znamy nawet nazwiska kolejnego brytyjskiego premiera, który zastąpi premiera Camerona" - zauważył publicysta.

Stanisław Michalkiewicz mówił również o spotkaniu sześciu założycieli UE, które zwołał niemiecki minister Frank-Walter Steinmeier, pod hasłem „Nie oddamy Europy”.

"Widać, że Niemcy uważają się za właściciela Europy. Trudno, żeby oddały ją komukolwiek. Pozostali uczestnicy tego spotkania mitygowali wściekłość ministra Steinmeiera, ponieważ tam nawet znalazło się sformułowanie o zwiększeniu elastyczności wobec krajów, które jeszcze nie dojrzały do ściślejszej integracji. Kierunek tej integracji został wyraźnie nakreślony. Niemcy będą przywracały pruską dyscyplinę w nowej UE. Na to wskazuje jeszcze jedna rzecz. Na spotkanie zwołane w Pradze z inicjatywy pana ministra Waszczykowskiego wprosił się pan minister Steinmeier. Myślę, że w celu zdominowania pozostałych uczestników" - powiedział publicysta.

Jak podkreślił, reakcja niemiecka na Brexit pokazuje, "że okres umizgów mamy już za sobą".

"Niemcy są państwem poważnym. Jeżeli Niemcy przez całe dziesięciolecia żyłowały swoich podatników po to, żeby dogodzić sobie, to ta inwestycja powinna zacząć się zwracać. Ten dzień nastąpił już dawno. Od tej pory skończył się żarty, a powstały schody" - dodał.

Michalkiewicz podkreślił też, że Niemcy zadbały o to, żeby w ramach Unii Europejskiej zachować suwerenność.

"Przypomnę, że tylko Niemcy wpadły na ten pomysł przy ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, że niemiecki TK uzależnił zgodę na ratyfikację Traktatu przez prezydenta Niemiec od uchwalenia ustawy, według której żadne prawo nie może wejść w życie na terenie Republiki Federalnej Niemiec bez uprzedniego zatwierdzenia go przez obydwie izby parlamentu - Bundestag i Bundesrat. Konsekwencje są takie, że Niemcy mogą forsować na terenie UE jakieś rozwiazanie prawne, które następnie będzie musiało wejść w życie we wszystkich krajach, bo żaden innyc kraj nie poczynił do tego zastrzeżenia. Natomiast w Niemczech nie wejdzie. Tylko Niemcy zachowały suwerenność państwową w UE. Pozostałe państwa członkowie o to nie zadbały" - podkreślił publicysta.

 

wkt/RadioWNET

[fot. youtube.com]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook