Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Michalczewski: Mieszajmy krew z imigrantami

24.10.2015

Dariusz Michalczewski wciąż nie może się pogodzić z zaściankowością Polaków. Kolejną porcję jego żalów publikuje niezawodna w takich przypadkach „Gazeta Wyborcza”. Katastroficzne wizje na wypadek wygranej PiS w najbliższych wyborach oraz utyskiwanie byłego boksera, jacy to niedobrzy jesteśmy, bo nie chcemy przyjmować uchodźców, to zapewne miód na uszy Adama Michnika podczas ciszy wyborczej.

Dla „Tigera” sprawa jest oczywista.

"Weszliśmy do Unii, bierzemy z tego kasę, wybudowaliśmy sobie drogi, stadiony, hale, mamy lepiej… To chyba od siebie też musimy coś dać?" — denerwuje się Michalczewski.

Można się już było przyzwyczaić, że bokser od lat zachowuje się tak, jakby pozjadał wszystkie rozumy i chciał narzucić Polakom swój punkt widzenia. Ale w rozmowie z dziennikiem z Czerskiej przechodzi samego siebie stwierdzając, że potrzebne nam jest… „małe wymieszanie krwi”.

"A czego miałbym się bać? Dużo bardziej boję się, że jesteśmy tak bardzo zamkniętym społeczeństwem. Homogenicznym. Małe wymieszanie krwi dobrze by nam zrobiło" — twierdzi Michalczewski.

On, w odróżnieniu od tych, którzy „innych” oglądają tylko w telewizorze, wie, jakim wspaniałym wynalazkiem jest multikulti.

"Jak pracujesz ramię w ramię z Syryjczykiem, bawisz się wieczorem z Afrykanami, potem rano jedziesz autobusem z Hindusem, od razu na wszystko zaczynasz inaczej patrzeć. Multikulti naprawdę działa. I ma dobry wpływ i na przyjezdnych, i na miejscowych" — tłumaczy były sportowiec.

Do rozentuzjazmowanego swoimi wizjami Michalczewskiego nie docierają argumenty przeciwników przyjmowania do Polski uchodźców.

"W Polsce się straszy, że jak przyjmiemy uchodźców, to nagle sami zostaniemy Syryjczykami albo przyjmiemy prawo szariatu. To absurd totalny, nieporozumienie. Przecież oni nie przyjeżdżają tu po to, żeby nas nawracać, tylko żeby się schronić, uciec przed głodem i wojną" — powtarza utarte slogany Michalczewski.

Kto straszy Polaków uchodźcami? A jakże - PiS!

"Straszy nas PiS, który gra na emocjach i sumieniach ludzi. I stąd biorą się potem te wszystkie marsze i protesty" — mówi Michalczewski.

Aby przekonywać do swoich racji, powołuje się - nie po raz pierwszy zresztą - na nauczanie św. Jana Pawła II.

"Trzeba kochać swojego bliźniego, każdego, nawet innego. A u nas nie, „bo to muzułmanin”, na pewno zły, terrorysta. To tak, jakby wszyscy księża mieli być pedofilami. Znam wielu księży, są bardzo porządni. Dlatego nie można generalizować" — poucza Michalczewski.

Nie zmarnuje żadnej okazji do podzielenia się z rodakami swoim bogatym doświadczeniem życiowym. On też kiedyś - tak jak dziś Polacy uchodźców - nie lubił… kawioru. A dziś? Proszę tylko posłuchać:

 

"Jesteśmy trochę jak ten przysłowiowy chłop, który czego nie zna, tego nie zje. A spróbuj chociaż, a nuż, widelec ci zasmakuje. Ja też krzywiłem się kiedyś na kawior, trufli bym nie zjadł za nic. A dziś - uwielbiam. Czyli warto było spróbować" — przekonuje były bokser.

Zdradza też, jakim partiom dał kosza. A propozycji startu w wyborach miał co niemiara!

"Od prawie wszystkich miałem - od Petru, od PO, od Millera. I wszędzie miałem być na jedynce" — przechwala się Michalczewski.

"Wszystkim odmawiałem, ale nie dlatego, że pękam, tylko po co mi to? — dodaje.

Zagłosuje na Platformę Obywatelską, bo - jak przystało na światowca - boi się PiS-u.

"Boję się, że w razie wygranej PiS znów odgrodzimy się od wszystkich - Zachodu, Wschodu, od Ameryki. I znów staniemy się zaściankiem Europy, przestaniemy się liczyć, wszyscy się na nas wypną. Nawet nie o to chodzi, że będą się z nas śmiać, po prostu nas oleją. Tego się boję, niczego innego" — wyznaje Dariusz Michalczewski.

bzm/wyborcza.pl

[fot. YouTube]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook