Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mężydło o poparciu in vitro: Nie ryzykuję zbawieniem

09.04.2015

Rozmowa z Antonim Mężydłą, posłem Platformy Obywatelskiej.

Stefczyk.info: Jak, określający się jako konserwatywny poseł PO, zagłosuje w sprawie rządowego projektu o in vitro?

Antoni Mężydło, poseł PO: Z pełnym przekonaniem będę głosował za.

A jak do tego ma się stanowisko Episkopatu Polski? - Przyjęty przez Radę Ministrów projekt ustawy o leczeniu niepłodności zawiera rozwiązania, które uniemożliwiają jakikolwiek udział katolika w pracach służących jego przyjęciu – napisali biskupi.

Znam to stanowisko, ale znam też stanowisko ekspertów, których nam wczoraj zaprezentowano podczas spotkania w kancelarii premiera i wiem że to rządowe rozwiązanie jest lepsze niż to, co jest dziś. Oni nam wytłumaczyli, że zarodek jest chroniony. Ten projekt poprawia sytuację. W encyklice z 1995 roku Papież pisał, że zasadne jest popierane stanowiska, które poprawia sytuację katolików a nie podchodzenie doktrynalne do sprawy. I ja myślę, że moja postawia jest właściwa nie tylko jako polityka, który musi dbać o demografię, ale i jako katolika.

Tyle, że ten projekt jest bardzo liberalny. Według wielu ekspertów, nie rządowych, on otwiera furtkę do niszczenia zarodków.

Tam, nie  ma takiej furtki, jak ktoś chce, może mieć pobraną jedną komórkę. Liczba sześciu zarodków - to jest maksymalnie.

A zatem można mrozić zarodki, co nijak nie może mieścić się w katolickim podejściu.

Bo innej technologii nie ma.

Jest. Takie rozwiązanie obowiązuje choćby w Niemczech. I w tym duchu kompromis zaproponowany przez Jarosława Gowina poprawia sytuację i jednocześnie sankcjonuje metodę in vitro. Czemu nie wesprzeć jego?

Ale na razie projektu Gowina nie ma. I on nie ma szans.

Nie ma, bo arytmetyka sejmowa mówi, że jego los jest w rękach konserwatywnych posłów PO.

Ja chyba byłbym skłonny go poprzeć, muszę jednak poznać merytorykę. Interesowałem się filozofią w swoim życiu i względy etyczne są dla mnie istotne, ale myślę, że nie można podchodzić do tego doktrynalnie. Dziś można odnieść wrażenie, że Kościół używa doktryny do walki politycznej. I ja się dziś tego bardziej obawiam niż tego, czy chodzi tutaj o zbawienie.

A nie chodzi tak naprawdę w waszym przypadku o miejsca na listach wyborczych? Słychać, że taką presję stosuje premier Kopacz.

W moim przypadku nie. Ja zawsze mówiłem, że jestem zwolennikiem poparcia tej ustawy.

I chce Pan powiedzieć, że premier nie używała takiego argumentu?

Wobec mnie nie, bo ja byłem przekonany.

A wobec innych?

Ona nas uświadamiała pod względem medycznym. Jako była minister zdrowia miała bardzo ciekawe argumenty.

I wszystkich przekonała?

Pewnie niektórzy ostatecznie się wstrzymają od głosu. Ale to nieliczni. Tu chodzi też o pewną solidarność grupową, partyjną. Takie coś też istnieje.

Solidarność partyjna ponad własne przekonania?

Nie tu chodzi o to, żebyśmy mogli wiedzieć, czego się spodziewać po sobie, żeby nie zaskakiwać premier i kolegów w ostatniej chwili. Musimy sobie otwarcie powiedzieć, kto jak będzie głosował wcześniej. Dyscypliny klubowej nie będzie.

Pani premier musiała policzyć wcześniej, czy się jej uda?

Sensownie jest, żeby to zrobić, jeśli się zgłasza projekt. To będzie sukces partii, ale przede wszystkim samej pani premier. Tak jak konwencja antyprzemocowa.

A związków partnerskich, myślę, że nie ruszy bo jeszcze dziś nie miałyby one szansy. In vitro ma duże poparcie społeczne. To też się liczy. Chyba, że tym głosowaniem miałoby się ryzykować zbawieniem, ale uważam, że tu stanowisko Kościoła jest błędne i ja absolutnie nie czuję, że ryzykuję zbawieniem głosując za. Czuję, że Kościół dziś jest bardzo zaangażowany politycznie. I mogą się rodzić podejrzenia, że o to tu mu chodzi.

Rozmawiała AWK

[Fot. wPolityce.pl]

Słowa kluczowe:

Platforma Obywatelska

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook