Jedynie prawda jest ciekawa

Merta: Walczyć o wrak, mimo wszystko

20.12.2012

Opracujmy matrycę logistyczną sprowadzenia wraku, zastrzeżmy, że sami zajmiemy się przygotowaniami, wytypujmy ośrodki naukowe, które zajmą się ekspertyzami. Nie rezygnujmy! - apeluje w "Naszym Dzienniku" Magdalena Merta, wdowa po śp. Tomaszu Mercie, wiceministrze kultury i dziedzictwa narodowego, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

Warto zastanowić się nad przyczynami i znaczeniem polskich niepowodzeń i rosyjskiego krętactwa w sprawie wraku - pisze Magdalena Merta, zwracając uwagę na fakt, że Komisja Millera, prowadząc śledztwo bez kluczowego dowodu, dostarczyła Rosjanom mocnego argumentu, świadczącego o tym, że wrak nie jest nam do niczego potrzebny.

"Poradzili sobie wprawdzie tak, jak komuniści poradzili sobie z przypisaniem Niemcom zbrodni katyńskiej, ale raport udało się wysmażyć i jego wiarygodności zajadle bronić. Okazało się, że tylko niemądrzy Amerykanie potrzebują wydobywania z oceanu czy dżungli najdrobniejszych elementów rozbitych samolotów, żeby określić przyczynę, dla której spadły – znacznie mądrzejszym od nich Polakom wystarczą dokumenty i opinie, które w swej łaskawości zechce dostarczyć im Rosja" - pisze Merta.

Zastanawia się przy tym, do czego potrzebny jest wrak Rosjanom. - Do zawalania płyty lotniska? Do upokarzania polskiego państwa? Czy też ze względów pragmatycznych, czyli z obawy, co można znaleźć, gdyby poddało się tupolewa badaniom. Bo nawet wrak wyczyszczony może nosić ślady czyszczenia i stawiać władze rosyjskie w jak najgorszym świetle - podkreśla, wskazując, że strona polska otrzymując od rosyjskiej wciąż nowe powody konieczności przetrzymywania wraku, powinna je po kolei zbijać.

"Przedsięwzięcie jest kosztowne? Wszystkie tego typu działania sporo kosztują, ale przecież strona polska, domagając się zwrotu tupolewa, liczy się z wydatkami. Akcja jest logistycznie trudna? Opracujmy więc matrycę logistyczną tego projektu, sprowadzajmy wrak na raty, starannie przygotowując do tego poszczególne elementy. I co ważne: zastrzeżmy, że sami się tymi przygotowaniami zajmiemy, nie powierzając tych czynności rosyjskim barbarzyńcom wyspecjalizowanym w rąbaniu szyb łomami. Wytypujmy już teraz ośrodki naukowe, którym powierzymy ekspertyzy, dowiedzmy się, jak dużo czasu potrzeba na przeprowadzenie wnikliwych badań itp." - apeluje wdowa po śp. Tomaszu Mercie.

- Nie rezygnujmy - pisze Magdalena Merta, nawołując, by nie zniechęcać się nawet, jeśli działania polskiej dyplomacji uznajemy za nieskuteczne. Jej zdaniem, należy powracam z tym zagadnieniem na forum międzynarodowe, bo jeśli nie dziś, mogą zaowocować po latach.


kop / Nasz Dziennik
[fot. KBWLLP]


CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook